Liga Europy: Rekordziści wracają z nowym trenerem
25.07.2018
kurs 1.85
Liga Europy
Sevilla FC - Ujpest FC (gospodarze wygrają obie połowy)
1

Dopiero siódme miejsce w La Liga, przegrany 0:5 finał Pucharu Hiszpanii z Barceloną oraz ćwierćfinał Ligi Mistrzów – to skrócony bilans poprzedniego sezonu w wykonaniu drużyny Sevilla FC. Te wyniki nie zadowoliły kibiców i włodarzy klubu ze stadionu Ramon Sanchez Pizjuan. Wielkim rozczarowaniem była zwłaszcza tak odległa od ścisłej czołówki lokata w lidze.

Jeszcze przed końcem sezonu z klubem pożegnał się włoski szkoleniowiec Vincenzo Montella. Tymczasowo zastąpił go Joaquin Caparros, który prowadził Sevillistas w latach 2000-2005. Ostatecznie udało się wywalczyć udział w eliminacjach Ligi Europy, której Sevilla FC jest rekordzistą, bo wliczając wcześniejszych Puchar UEFA aż pięć razy sięgała po to trofeum (po raz ostatni w 2016 roku).

Teraz piłkarze ze stolicy Andaluzji wracają do Ligi Europy, ale z racji tego że zajęli tak odległą lokatę w rodzimej lidze, muszą grać już w II rundzie eliminacji tych rozgrywek. Do rywalizacji w Europie przystąpią pod wodzą nowego trenera, uważanego za jednego z największych talentów wśród hiszpańskich szkoleniowców – Pablo Machina. Przez cztery ostatnie lata prowadził mały klub Girona FC z Katalonii i zadziwił całą piłkarską Hiszpanię. Najpierw awansował z nim do Primera Division wiosną 2017 roku, a następnie wbrew wszelkim prognozom, budżetowi i innym okolicznościom, wywalczył z drużyną beniaminka 10. miejsce na koniec sezonu 2017/2018.

Pod wrażeniem pracy, jaką wykonał Machin było wiele klubów, ale najkonkretniejsza była Sevilla i szkoleniowiec buduje teraz zespół na nowy sezon. Pomaga mu w tym wspomniany Caparros, który został dyrektorem sportowym klubu. Sevilla latem wydała już 33 miliony euro na transfery, kontraktując m.in. czeskiego bramkarza Tomasa Vaclika z FC Basel, środkowego obrońcę Sergi Gomeza z Celty Vigo, środkowego pomocnika Roque Mesę ze Swansea City oraz najdroższego z nowych zawodników – defensywnego pomocnika Ibrahima Amadou z francuskiego Lille. Piłkarz z kraju mistrzów świata kosztował 17 mln euro.

Transfery były konieczne, bo Sevilla za prawie 36 mln euro sprzedała do Barcelony środkowego obrońcę Clementa Lengleta, a ponadto odeszli bramkarz David Soria i defensywny pomocnik Guido Pizarro. Nie wiadomo, czy na stadionie Sanchez Pizjuan pozostanie reprezentant Francji – Steven N’Zonzi. O tego defensywnego pomocnika usilnie zabiega Unai Emery, były szkoleniowiec Sevilli, a obecnie trener Arsenalu Londyn. Klub ze stolicy Andaluzji nie mówi „nie”, ale oczekuje za tego piłkarza kwoty 40 mln euro. Kanonierzy liczą, że uda się wynegocjować mniejszą sumę pieniędzy za ten transfer.

W końcu sezony ligowe w Anglii i Hiszpanii jeszcze się nie rozpoczęły. Sevilla przygotowania zaczęła niedawno, bo Primera Division startuje dopiero 19 sierpnia. Tydzień wcześniej zmierzy się w meczu o Superpuchar (jako finalista Pucharu Hiszpanii) z FC Barcelona. Do tej pory podopieczni trenera Pablo Machina rozegrali trzy sparingi: 1:1 z angielskim AFC Bournemouth, 2:0 z Real Murcia i 0:1 z Benfiką Lizbona. Teraz czas na pierwszy poważny sprawdzian formy – mecz z węgierskim Ujpest FC w Lidze Europy.

Wartość drużyny z Budapesztu jest wyceniania na 30 razy mniej (7 mln euro) niż zespołu Sevilli (213 mln euro). Wiadomo, że na boisku grają nie pieniądze tylko piłkarze, ale Fioletowym (przydomek zawodników Ujpestu) będzie bardzo trudno o korzystny wynik już w tym pierwszym spotkaniu w Hiszpanii. Węgrzy mają już za sobą dwumecz z poprzedniej rundy LE, w której wyeliminowali azerskie Neftczi Baku (1:3 na wyjeździe i 4:0 u siebie). Po tym drugim spotkaniu zaliczyli falstart w rodzimej lidze, ulegając w derbach Budapesztu 0:2 na własnym stadionie ekipie MTK.

W tym meczu Ujpest oddał tylko dwa celne strzały na bramkę lokalnego rywala. W stolicy Andaluzji w czwartek wieczorem (mecz rozpocznie się o 21:45) może być jeszcze gorzej. Co do tego wątpliwości nie mają bukmacherzy. Eksperci z firmy Totolotek ewentualne zwycięstwo Sevilli wycenili dosłownie symbolicznie – kurs 1.12. Stawiają również na to, że piłkarze trenera Machina będą prowadzić już do przerwy (kurs 1.40). Naszym zdaniem w tym spotkaniu powinny paść przynajmniej trzy gole, ale notowania na typ „powyżej 2.5 gola” też nie powalają na kolana (1.45).

My liczymy na dobre otwarcie gospodarzy i ich prowadzenie do przerwy (minimum 1:0) oraz równie zwycięską drugą część spotkania. Stawiamy na typ „gospodarze wygrają obie połowy” (kurs 1.85). To oczywiście nie jest „pewniak”, ale naszym zdaniem warto zaryzykować taki zakład. Sevilla będzie chciała zapewnić sobie spokojny rewanż w Budapeszcie, żeby bez stresów przygotowywać się do pojedynku o Superpuchar z Barceloną oraz do nowego sezonu w lidze.

Komentarze