Ekstraklasa: Cracovia i Arka muszą poczekać na pierwsze zwycięstwo
06.08.2018

Jeszcze nie tym razem. Zespoły Cracovii i Arki o pierwsze w tym sezonie zwycięstwo powalczą w 4. kolejce. W Krakowie padł bezbramkowy remis. Po tym spotkaniu już wiadomo, dlaczego obie drużyny zajmują miejsca w dole tabeli ekstraklasy.To nie było widowisko, o którym będzie się długo dyskutowało. 

– Jestem zadowolony z tego, jak zawodnicy reagują na te niepowodzenia. Widać u nich sportową złość. Analizując ostatnie spotkanie, z Lechem przegraliśmy między innymi dlatego, że nie wykorzystaliśmy rzutu karnego. Mieliśmy też inne sytuacje. Kilka akcji można było zakończyć lepiej – mówił przedmeczem z Arką trener Pasów Michał Probierz. Jego zespół przystępował do poniedziałkowego spotkania po dwóch porażkach: ze Śląskiem i Lechem.

Arka w dwóch pierwszych meczach spisała się niewiele lepiej. Bezbramkowy remis na wyjeździe z Wisłą (krakowanie nie wykorzystali rzutu karnego) oraz porażka 0:2 u siebie z Jagiellonią. Wydawało się, że w poniedziałek któraś z drużyn przerwie złą passę. Mecz zapowiadał się ciekawie. W ostatnich pięciu meczach między tymi drużynami padały przynajmniej dwie bramki. Tym razem kibice nie ujrzeli żadnego gola, choć sytuacje ku temu były.

Do przerwy prowadzenie Arce mógł dać Nabil Aankour. Marokański pomocnik minimalnie chybił uderzając piłkę głową. Z kolei strzał Marcina Budzińskiego złapał bramkarz  Gospodarze mogli mówić o dużym szczęściu w ostatniej akcji pierwszej połowy. Aleksandar Kolew uciekł obrońcy, dobrze uderzył piłkę głową, ale ta trafiła w poprzeczkę. Po zmianie stron piłkarze Cracovii tak grali, jakby prowadzili co najmniej dwoma golami. Długo rozgrywali piłkę w środkowej strefie boiska, rzadko goszcząc pod bramką Pavelsa Steinborsa. Nic dziwnego, że mieli 57 procent posiadania piłki. Żeby nie było, Arka rozgrywała swoje akcje jeszcze gorzej.

Pomiędzy 82. a 83. minutą Cracovia mogła zdobyć przynajmniej jedną bramkę. Wpierw Steinbors kapitalnie obronił strzał Javiego Hernandeza, a chwilę później uderzenie Filipa Piszczka przeleciało tuż nad poprzeczką. W końcowych minutach spotkania przebudziła się Arka. Zespół z Trójmiasta mógł zgarnąć trzy punkty, zabrakło szczęścia. Po główce Kolewa piłka trafiła w słupek. Cracovia i Arka wciąż muszą czekać na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Pasy zdobyły pierwszy punkt, ale Arka wciąż pozostaje bez strzelonego gola. Stawka w LVBet na remis w tym spotkaniu wynosiła 3.40.

Cracovia Kraków – Arka Gdynia 0:0

 

Komentarze