Premier League: Czy rodak zwolni Jose?
27.10.2018
kurs 1.85
Premier League
Manchester United - Everton Liverpool (obie strzelą)
+

Ten sezon dla Manchesteru United niemal od startu odbywa się pod tytułem „czy zwolnią Mourinho?”. Trudno jednak się zdziwić, bo wyniki, gra, styl. Wszystko jest poniżej poziomu do którego przyzwyczajeni są zarówno włodarze i kibice „Czerwonych Diabłów”. Mogłoby się wydawać, że skromna porażka 0-1 z Juventusem Turyn nie powinna pogorszyć jego sytuacji, ale jednak. Przecież nie chodzi o same cyferki. W tym meczu stracili całe zaufanie zbudowane meczami z Newcastle i Chelsea.

 

Dominacja mistrza Włoch była tak ogromna, że 1-0 wydaje się delikatną karą dla „Czerwonych Diabłów”. To była zupełnie inna drużyna niż ta, która wyrwała wygraną „Srokom” i postawiła się na Stamford Bridge. Trudno powiedzieć co nie funkcjonuje w ekipie Mourinho, ale na pewno nie ma tam chemii. Wystarczy kilka statystyk. David de Gea wpuścił w 9 meczach tego sezonu tyle bramek co w poprzednim w pierwszych… 24(!). Kto wie może za dużo myśli o kończącym się w czerwcu kontrakcie. Jeszcze gorzej wypadają „cyferki” Lukaku. Ma na koncie aktualnie raptem 4 bramki przy 11 na tym samym etapie poprzedniego sezonu. Może przeciwko drużynie, w której ciągle dzierży kilka rekordów strzeleckich w końcu się przełamie.

 

Ma spore szanse na wykorzystanie tej okazji, bo przecież Everton ma na razie ujemny bilans bramkowy (pierwszy po 9 kolejkach od 1990 roku!). Do tego statystyki nie przemawiają za bardzo za „The Toffees”, którzy z Manchesterem Untied nie wygrali od ponad trzech lat. Ich szkoleniowiec Marco Silva wygrał raptem jedno z sześciu spotkań przeciwko Jose Mourinho. Do tego jego gwiazda Richarlison nie zdobył jeszcze bramki przeciwko drużynom „wielkiej szóstki”.  Jednak jego koledzy mają na razie całkiem nieźle ustawione celowniki.

 

Ten mecz ma dwa słowa klucze. Pierwsze to kontuzje. W Manchesterze lista jest długa. Antonio Valencia, Alexis Sanchez, Marouane Fellaini ich zabraknie na pewno. Niepewnych jest kilku innych. W Evertonie z kolei właśnie wracają do pełnej formy Andre Gomes, który już zadebiutował w składzie a Yerry Mina usiadł na ławce. Drugie słowo to granie do końca, bo 5 z ostatnich 7 bramek „Czerwonych Diabłów” w meczach z Evertonem padły w ostatnich 10 minutach. Dlatego my z oferty eTOTO wybraliśmy „obie strzelą” za 1.85. Wydaje się, że te defensywy nie są w stanie zagrać na zero, a ofensywy mają swoje armaty.

Komentarze