Arsenal pod kreską? Pierwszy taki przypadek od ponad 15 lat
13.06.2019

Arsenal to bez wątpienia jeden z angielskich klubów-ikon. “Kanonierzy” od dłuższego czasu znajdują się w ścisłej czołówce, jednak przez wiele lat można było odnieść wrażenie, że stać ich na wiele więcej…

Zarejestruj się z kodem GRAMGRUBO i graj BEZ PODATKU!

Kiedy Arsenal zatrudnił Arsene’a Wengera wydawało się, że przed klubem tłuste lata. Początkowo tak też było, co potwierdzały mistrzostwa z 1998, 2002 i 2004 roku, a także finał Ligi Mistrzów w 2006 roku. Potem jednak do akcji wkroczył Stan Kroenke, powoli przejmując klub i robiąc z niego maszynkę do zarabiania.

Trudno mówić, by Kroenke marzył o sportowym podboju Anglii i Europy. Przez lata kibice nie mogli doczekać się wielkich transferów, a jeśli już pojawiały się fundusze, miały na celu zapewnienie pozostania w ligowej czołówce. “Z pustego i Salomon nie naleje”, ale Wenger nalewał. Arsenal regularnie zajmował miejsce w TOP4, występował także w Lidze Mistrzów – właściciel zarabiał. W 2016 roku kupił sobie nawet największe ranczo w Ameryce Północnej. Cena? Bagatela 500 milionów funtów…

Teraz coś się zmieniło. Dotychczasowa strategia zaczęła zawodzić, a Arsenal wyleciał spoza pierwszej czwórki. Poczyniono kilka ruchów w postaci nowych zawodników, jednak nie na tyle, by do TOP4 wrócić. Arsenal skończył piąty, do tego przegrał finał Ligi Europy. Liga Mistrzów znów musi poczekać, trzeci rok z rzędu… Doprowadziło to do nietypowej sytuacji, bo Arsenal pierwszy raz od 2002 skończył sezon pod kreską. Zamiast zarabiać, Kroenke stracił. Ciekawe, czy skłoni go to do odważnych działań i zainwestowaniu w duże wzmocnienia, czy wręcz przeciwnie…

Zarejestruj się z kodem GRAMGRUBO i graj BEZ PODATKU!

3000PLN
KOD BONUSU:
FNVIP