Gol widmo, palec Mourinho i zęby Suareza. Ranking najlepszych spotkań Chelsea z Liverpoolem
13.08.2019

Spotkania pomiędzy Chelsea a Liverpoolem za każdym razem elektryzują piłkarskich kibiców. Jest to spowodowane oczywiście przeszłością i wieloma dramatycznymi bojami, głównie za rządów w stolicy Anglii Jose Mourinho. Czy podobne emocje czekają nas podczas środowego starcia w Superpucharze Europy?

Dla jednych jak i drugich będzie to ważne spotkanie, ponieważ od zgarnięcia pucharu pozostał im zaledwie jeden mecz. Nawet jeśli to „tylko” zwyczajny Superpuchar, to przy podsumowaniu obecnego sezonu w maju, dodanie sobie takiego tytułu na pewno poprawi samoocenę. Bezsprzecznie faworyta możemy upatrywać w Liverpoolu, ale historia udowodniła niejednokrotnie, że jeśli w szranki stają te dwa angielskie zespoły, to zwykle dzieją się zaskakujące rzeczy. Które z nich zapamiętaliśmy do tej pory najbardziej?

Liverpool 1:0 Chelsea, 2005 rok, rewanżowe spotkanie półfinału Ligi Mistrzów

Wówczas mogliśmy odnieść wrażenie, że starcia między tymi klubami odbywają się niemalże co tydzień. Rafa Benitez wraz z Jose Mourinho niezbyt za sobą przepadali odkąd Portugalczyk pojawił się przy Stamford Bridge. „The Special One” dawał temu wyraz dość często podczas konferencji prasowych, a ich konflikt wybuchł głównie po tym starciu.

W pierwszym meczu padł bezbramkowy remis i wszystko miało się wyjaśnić na Anfield. Od początku spotkania emocje emanowały od niemalże każdego zawodnika, a kibice wyczekiwali tych 90 minut jak niczego innego. Już na początku rozpętało się piekło, kiedy to Luis Garcia strzelił tzw. „gola widmo”. Mourinho szalał przy linii bocznej, twierdząc, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej jego zespołu.

Do dziś trwa debata, czy ten gol powinien zostać zaliczony. Ostatecznie „The Blues” odpadli z Champions League, mimo kapitalnego sezonu zwieńczonego mistrzostwem Anglii oraz zdobyciem 95 punktów w ligowych rozgrywkach. Jose z pewnością nie raz wracał do tego spotkania, ale tak naprawdę Portugalczyk nie miał prawa narzekać. Jeśli sędziujący tamto spotkanie Lubos Michel zatrzymałby grę kilka sekund wcześniej, wówczas Petr Cech musiałby zostać ukarany czerwoną kartką za faul na Milanie Barosie, a Liverpool otrzymałby rzut karny. Z perspektywy czasu utrata zawodnika i jedenastka to większa kara aniżeli jeden stracony gol na początku rywalizacji. Mimo to historia tego meczu będzie wspominana przez lata, a pojęcie „gol widmo” wprowadzone przez Mourinho na stałe zostało wpisane do kanonu futbolu.

Liverpool 2:3 Chelsea, 2005 rok, finał Pucharu ligi

Kilka miesięcy wcześniej przed rywalizacją w Lidze Mistrzów odbył się finał Pucharu Ligi. Dla Mourinho była to pierwsza szansa na zdobycie trofeum w Anglii. Nic zatem dziwnego, że ówczesny szkoleniowiec Chelsea wyglądał na wyjątkowo nabuzowanego przed tą rywalizację.

O dziwo ten mecz pod względem poziomu stal na o wiele lepszym poziomie aniżeli wspomniane wcześniej starcie w Lidze Mistrzów. Strzelanie bramek rozpoczął John Arne Riise, lecz to trafienie wyrównujące okazało się kluczowe dla tego meczu. Perfidnego swojaka do własnej bramki zapakował bowiem Steven Gerrard, a menedżer Chelsea wbiegł na boisko i wykonał pewien niesamowity gest, uciszający kibiców rywali.

Po takim ciosie Liverpool był bezbronny. Ostatecznie po dogrywce wygrała Chelsea 3:2 i Portugalczyk wzniósł w górę swój pierwszy puchar na Wyspach.

Chelsea 4:4 Liverpool, 2009 rok, rewanżowe spotkanie ćwierćfinału Ligi Mistrzów

Jeden z największych klasyków Ligi Mistrzów w jej całej historii. Tym razem już bez głównego bohatera w postaci ekscentrycznego szkoleniowca, który wówczas spędzał czas na ławce trenerskiej Interu. Chelsea prowadzona przez Guusa Hiddinka wyglądała na drużynę, która jest w stanie pokonać każdego. Liverpool z kolei po dotkliwej porażce 1:3 (koncert Branislava Ivanovicia) na Anfield, jechał do Londynu z wielką obawą, ale także nie tracąc nadziei.

Początek okazał się wyśmienity dla podopiecznych Beniteza. Dwie bramki Fabio Aurelio oraz Xabiego Alonso w zaledwie pół godziny sprawiły, że Chelsea powoli znajdowała się pod ścianą. Do czasu. Ekipa z Londynu szybko zareagowała i trafienia Drogby, Lamparda oraz Alexa całkowicie zamknęły emocje. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 4:4, a w dwumeczu padł wynik 7:5. Przeżyjmy to jeszcze raz…

Liverpool 2:2 Chelsea, 2013 rok, Premier League

Sięgając w pamięci, przy tylu wyjątkowych chwilach jakie dostarczyli nam piłkarze obu klubów, raczej to spotkanie odpychamy ze swojej pamięci. A szkoda, bo przecież było w nim dosłownie wszystko.

Strzelanie rozpoczął Oscar, a w drugiej połowie swoje bramki dorzucił Sturridge oraz Hazard. Gdy wydawało się, że mecz spokojnie zakończy się zwycięstwem „The Blues”, ponad 20 minut przed końcem Luis Suarez…ugryzł Branislava Ivanovicia. Sędzia tego spotkanie nie widział całego zajścia i Serb jako dowód pokazywał mu miejsce, w które Urugwajczyk wgryzł się niczym w łakomy kąsek.

Ostatecznie napastnik zakończył ten mecz bez żadnej kary i w doliczonym czasie gry (dokładnie w szóstej minucie jego trwania) wyrównał na 2:2. Po meczu Suarez otrzymał surowe zawieszenie od FA i musiał pauzować aż przez dziesięć kolejek.

Co za komedia.

Liverpool 0:2 Chelsea, 2014 rok, Premier League

Ponownie wracamy do czasów “The Special One”, który po raz kolejny dał się we znaki fanom Liverpoolu. Tym razem z perspektywy typowego outsidera, chcącego przede wszystkim rozegrać kolejne ligowe spotkanie… Czy ktokolwiek jednak dał się na to nabrać?

Chelsea przystępowała do tej ligowej kolejki bez jakichkolwiek już szans na mistrzostwo Anglii po porażce z Sunderlandem. W zupełnie innej pozycji byli „The Reds”. Dla piłkarzy Brendana Rodgersa zwycięstwo podczas tego niedzielnego popołudnia oznaczałoby utrzymanie pozycji lidera Premier League na dwie kolejki przed końcem. Mourinho z kolei miał zamiar zakończyć to spotkanie przede wszystkim bez żadnych kontuzji i z jak największą liczbą sił przed środowym rewanżem Ligi Mistrzów z Atletico.

W wyjściowej jedenastce Chelsea pojawili się po części rezerwowi piłkarze, na czele z Tomasem Kalasem, dla którego był to debiut w angielskiej ekstraklasie. Liverpool od początku bił głową  w mur ustawiony przez portugalskiego menedżera. Kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy Steven Gerrard zaliczył sławną już wywrotkę i Demba Ba otworzył wynik spotkania. Podczas drugiej odsłony przewaga ekipy ubranej w czerwone koszulki była jeszcze większa, ale to nie przyniosło żadnego skutku. Wynik meczu ustalił Willian, a Anfield ponownie znienawidziło trenera Chelsea.

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

typy dnia
kurs 1.88
Valencia – Real Madryt
Zwycięzca
2
kurs 1.68
Milan - Sassuolo
Obie strzelą
TAK
kurs 1.72
Bayern Monachium – Werder Brema
Obie strzelą
TAK
kurs 3.50
Wolverhampton - Tottenham
Hueng Min Son strzeli gola
TAK
550PLN
Oferta VIP!
GRAMGRUBO550