Legia wygrała. I znów ratuje honor polskiego futbolu

Ratowanie resztek honoru polskiego futbolu trwa dalej! Legia Warszawa pokonała na wyjeździe grecki Atromitos 2:0 i wciąż jest bez straty bramki w rozgrywkach. Pozostaje im tylko czekać na rezultat rewanżu pomiędzy Rangers a Midtjylland.

Cafu + Gvilia = zwycięstwo

To właśnie tych dwóch piłkarzy można uznać za bohaterów tego spotkania. Obaj zawodnicy brali udział w większości groźnych akcji Legii w tym spotkaniu. Cafu wypracował bramkę dla Pawła Stolarskiego, natomiast Gvilia trafił do siatki po podaniu na drugą stronę od Marko Vesovicia. Owszem, Gruzin wziął udział również w groźnej akcji Atromitosu, ale po nikt mu tego pamiętać nie będzie. Szczególnie, że wiele razy asekurował boki boiska. Współpraca dwóch zawodników ze środka pola – ofensywnego i o nieco bardziej defensywnej specyfice – przebiegała dziś wzorowo i może dawać nadzieję dla zespołu na lepsze mecze niż oglądaliśmy do tej pory w sezonie 2019/2020.

Atromitos był po prostu słaby

Trzeba przyznać, że zwycięstwo Legii było łatwiejsze dzięki temu, że ich greccy rywale kompletnie nie mieli pomysłu na grę. Tak jakby wszyscy czekali, aż Farley Rosa coś wymyśli. Albo strzeli sam z dystansu, albo poda do Apostolosa Velliosa bądź Georgiosa Manousosa. Chociaż w pierwszej połowie to właśnie podopieczni Yannisa Anastasiou dłużej utrzymywali się przy piłce, to Legia atakowała więcej. Atromitos nie mógł wykorzystać żadnej kontry, choćby się dwoił i troił. Mieli kilka ciekawych prób, aczkolwiek niemal wszystko skutecznie przecinali piłkarze Legii.

Kulenović bez blasku

Chociaż Legia wygrała, nie wszyscy zawodnicy powinni mieć powody do zadowolenia. Sandro Kulenović, chociaż otrzymał kilka dobrych podań od partnerów z zespołu. Miał problemy z przyjęciem, wykończeniem, mimo że wydawało się często, że jest dobrze ustawiony. W drugiej połowie Aleksandar Vuković go nie zmieniał, testując wariant z grą Chorwata u boku Carlitosa. Owocem ich współpracy była sytuacja w 85. minucie, gdy Kulenović był bliski asysty, jednak Hiszpan strzelił niecelnie. Tak więc jego licznik bramek w pucharach wciąż wskazuje jedną, z meczu z Europą FC.

Mądra gra

Zespół z Warszawy można dziś podziwiać również z powodu konsekwentnej gry. Widać, że Legioniści trenują różne schematy zachowań ofensywnych, jak i defensywnych, które na tle Atromitosu było wyraźnie widać. Należy zwrócić uwagę choćby na udane zamiany pozycji w środku pola w przeciągu całego spotkania. Trochę niewidoczny w meczu był Luquinhas, jednak współpraca pozostałych graczy ze środka przebiegała wzorowo.

Nie można było załatwić tego wcześniej?

W drugiej połowie meczu u siebie, Legia pokazała, że jest w stanie walczyć z Atromitosem, tylko brakowało wykończenia. Oraz szczęścia. Dziś Legioniści zdominowali rywali w każdym obszarze, od jednej bramki do drugiej. Może ten remis na własnym stadionie był właśnie potrzebny? Aby zmobilizować się i na wyjeździe pokazać, że jest za wcześnie na jej skreślanie (i skreślanie Aleksandara Vukovicia). Jedno jest pewne – Rangers i Midtjylland będą trudniejszym przeciwnikiem niż Atromitos. Może jednak prawie tydzień przerwy zrobił swoje i obserwujemy powrót klubu, który jest w stanie walczyć w pucharach.

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

500PLN
GRAMGRUBO500