Rodri – hiszpański N’Golo Kante od uproszczania trudnych rzeczy
16.08.2019

Przypadek N’Golo Kante potwierdza, że kibice łakną skromnych, oddanych swojej pracy piłkarzy. Przy obecnym zachowaniu największych gwiazd, trudno w tej dyscyplinie sportu znaleźć jednostki, które wzbudzają nasze zaufanie. Tego typu zawodnikiem bez wątpienia wydaje się być Rodri, którego można nazwać hiszpańską wersją pomocnika Chelsea.

23-latek tego lata przeniósł się z Atletico do Manchesteru City. Wrażenie robiła przede wszystkim kwota jaką za niego zapłacono, która oscylowała w granicach 63 milionów funtów. W całej historii Premier League reprezentant „La Furia Roja” został szóstym najdroższym zawodnikiem tej ligi. Wielkie pieniądze oraz przejęcie roli następcy Fernandinho sprawiły, że momentalnie musiał borykać się z gigantyczną presją. Kto jak nie on może sobie jednak z nią doskonale poradzić?

Rodri jest bowiem piłkarzem o wiele innym od typowych zawodników biegających po murawie. Ludzie obcujący z nim na co dzień za każdym razem opowiadają o jego wielkiej skromności i pasji do tego zawodu. Choć sama praca to zaledwie część jego życia. Podczas gry w Hiszpanii studiował zarządzanie biznesem oraz ekonomię. W jednym z artykułów „Marki”, został opisany jako miłośnik ekonomii. Dodatkowo pomocnik z chęcią uczy się nowych języków, co z pewnością wpłynęło pozytywnie na jego aklimatyzację w nowym miejscu.

Za niski

A przecież wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej. Jako nastolatek z jego usług zrezygnowało Atletico Madryt, ponieważ ich zdaniem nie był wyjątkowo wysoki. Ten argument można jednak poddać pod wątpliwość, ponieważ jego przyjaciele zarzekają się o jego ponad 180 centymetrach wzrostu w tym okresie. Dodatkowo w hiszpańskim szkoleniu kładzie się raczej nacisk na inne walory w środku pomocy aniżeli na wzrost.

Strata „Rojibalncos” okazała się sporym wzmocnieniem dla Villarrealu. „Żółta łódź podwodna” właśnie awansowała do Primera Division po roku absencji i ponownie walczyła o najwyższe cele. Rodri krok po kroku przebijał się po szczeblach drużyny młodzieżowej. Na dobre do pierwszego zespołu został włączony jednak dopiero po trzech sezonach.

Punktem kulminacyjnym w jego karierze okazały się młodzieżowe mistrzostwa Europy do lat 19. Wówczas na boiskach w Grecji rozbłysły takie gwiazdy jak Marco Asensio, Timo Werner czy Kingsley Coman, a w ich cieniu znalazł się Rodri. Zawodnik urodzony w Madrycie okazał się motorem napędowym drużyny Luisa de la Fuente. To podczas półfinału tego turnieju stanął w szranki ze swoim wieloletnim przyjacielem – Lucasem Hernandezem, z którym poznał się jeszcze za czasów występów w Rayo Majadahonda w stolicy Hiszpanii. Dzięki wspólnym doświadczeniom i przyjaźni, obrońca próbował namówić ówczesnego zawodnika Atletico do wybrania oferty Bayernu Monachium. Chęć współpracy z Pepem Guardiolą jest jak widać jednak silniejsza.

Podczas swojego pobytu w Villarrealu Rodri podążał za radami rodziców, skupiając się przede wszystkim na nauce. Jako zawodnik Primera Division nadal mieszkał w uniwersyteckim akademiku tylko po to, aby nie zaniedbywać nauki i pomyślnie zdawać kolejne egzaminy.

– Ludzie byli zszokowani, gdy widzieli Rodriego w rezydencji uniwersyteckiej. Mimo to po kilku dniach, kiedy się poznaliśmy, zapanowała normalność. Dzielił swoją przestań ze wszystkimi, lubił przebywać ze swoimi przyjaciółmi na kanapie i robić różne rzeczy. Oczywiście na początku było to dziwne, kiedy na przykład brał prysznic czy grał z nami w tenisa stołowego. Jednak po czasie każdy się przyzwyczaił, że mieszka z nim taki piłkarz. – W jego życiu najważniejsza jest rodzina. Rodzice bardzo martwią się jego studiami, ponieważ chcieli, aby ich syn był dobrze wykształcony. Oni doskonale wiedzą, że piłka nożna to coś w rodzaju loterii – zdradził w jednym z wywiadów jego przyjaciel Valentin Henarejo.

Samochód? Opel Corsa

Na El Madigral zaprzyjaźnił się przede wszystkim z Pablo Alvarezem, z którym wynajmował jeszcze mieszkanie przed zamieszkaniem w budynku studenckim. Kariera wychowanka Villarrealu jednak nie nabrała tylu rumieńców i ostatecznie nie zdołał się przebić z drużyny młodzieżowej. Jakiś czas temu 22-latek trafił do Deportivo Alaves.

– Grałem raczej jako ten ofensywny pomocnik, podczas gdy on zwykle zarządzał grą całego zespołu. To świetny, normalny chłopak. Wiele dobrego dla jego kariery zrobił także agent. Podczas gdy inni szukali pieniędzy, on się nim zwyczajnie opiekował – wspomina Alvarez.

Przedstawicielem nowego zawodnika City jest Pablo Barquero, który prowadzi interesy tylko jednego piłkarza. Podczas sagi związanej z odejściem Hiszpana z Atletico trudno było odszukać z nim jakichkolwiek wywiadów.. Trzeba przyznać, że w tym przypadku zachodzi równość – jaki agent taki piłkarz.

O normalności Rodriego świadczy fakt, że jeszcze do niedawna na klubowy parking przyjeżdżał Oplem Corsą. Pomocnik kupił go od jednej kobiety tuż po otrzymaniu prawa jazdy. Zamiast wydawać setki tysięcy na nowe, ekskluzywne samochody, piłkarz korzystał z dawnego pojazdu. Rożne osoby oczywiście próbowały go przekonać do zakupu lepszego samochodu dla bezpieczeństwa oraz szybkości podróży z Madrytu do Castellon, ale ten nadal nie chciał zmienić swojego zdania. Dla niego liczyło się tylko to, aby dotrzeć z punktu A do punktu B. To wszystko.

Zabrzmi to wyświechtanie, ale w jego DNA zapisana jest tylko praca. Nie zobaczysz na jego ciele tatuażu, czy szokujących wpisów na Instagramie. Idealnie podsumował go Ppe Guardiola po ostatnim spotkaniu z West Hamem:

– Rodri będzie dla nas niesamowitym wzmocnieniem. On nie ma tatuaży czy kolczyków, a jego włosy są po prostu zwyczajne. To typowy pomocnik, który na murawie nie myśli o niczym innym jak gra w piłkę.

Pod względem osobowości blisko mu między innymi także do Bernardo Silvy. Być może dlatego Manchester City posłuchał rady swojego szkoleniowca i zapłacił spore pieniądze za gracza Atletico.

Porównania do Busquetsa

Rodri nie uniknie oczywiście tematu porównań do Sergio Busquetsa głównie ze względu na jego wyczucie pozycji i umiejętność dostrzeżenia partnera do podania. Ich umiejętność czytania gry przewyższa wielu pomocników na świecie, ale między nimi istnieje pewna różnica. Rodri jest uważany za bardziej dynamicznego aniżeli jego starszy kolega i lepiej podającego (w poprzednim sezonie 90% celnych podań przy 89% Busquetsa), z kolei ruch bez piłki zawodnika „Obywateli” nie jest na tyle dobry jak w przypadku gracza Barcelony. Ponadto 23-latek dorastał, kiedy lata świetności w roli rozgrywającego przeżywał Pep Guardiola i piłkarscy analitycy dość często widzą większe podobieństwo właśnie przy tej parze.

– Jest zawodnikiem z ogromną jakością. Poza swoją fizycznością, grywa znakomicie w fazie obronnej oraz doskonale radzi sobie w pojedynkach. Jego wielki atut to także zrozumienie taktyki narzuconej mu przez trenera. Świetne obie nogi, zdolność do szybkiej gry i idealne wyprowadzenie piłki pod presją – on to wszystko ma. Upraszcza rzeczy, które z pozoru wydają się trudne. Podobnie jak Busquets posiada odpowiednią intuicję, aby dobrze się ustawić i przewidzieć, gdzie zaraz znajdzie się futbolówka – scharakteryzował swojego byłego podopiecznego Albert Celades, szkoleniowiec drużyny U-21 w latach 2014-2018.

Po młodzieżowych mistrzostwach Europy w Grecji dziennikarze opisali Rodriego jako „straconego Busquetsa” w kontekście jego odejścia z Atletico. Po kilku latach reprezentant Hiszpanii jednak wrócił do swojego byłego klubu, ale już po roku musiał ponownie pakować walizki. Co ciekawe, większego zainteresowanie nim nie wykazali działacze Realu Madryt oraz Barcelony. U „Królewskich” prym na tej pozycji wiedzie oczywiście Casemiro, a Barcelona obok Busquetsa ma także Frenkiego De Jonga. Mimo to nie zabrakło chętnych i dziś 23-latek jest uważany za jeden z najlepszych transferów Premier League w letnim okienku. Czas pokaże, czy skromny chłopak z Madrytu spełni oczekiwania i już niebawem na stałe zastąpi swojego przyszywanego idola w narodowej reprezentacji.

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

500PLN
brak kodu
Brak kodu