Niewulis: – Na dłuższą metę nasz styl się obroni. Wierzę w ten zespół
24.08.2019

Dokładnie 7 maja, w jednej z klinik w Barcelonie, kapitan Rakowa Częstochowa, Andrzej Niewulis przeszedł operację kontuzjowanego kolana. Od zabiegu minęło już sporo czasu, a sam piłkarz mówi, że choć pierwsze tygodnie po odniesieniu urazu były trudne, obecnie czuje się świetnie. Co prawda do powrotu na boisku jeszcze długi czas, ale w rozmowie z nami 30-latek dokonał analizy gry beniaminka Ekstraklasy, a także odpowiedział na wiele innych pytań. Zapraszamy. 

Jak zdrowie?

Bardzo dobrze. Z dnia na dzień są postępy. Wszystko idzie zgodnie z planem, ale trudno przewidzieć dokładną datę powrotu. Założenie jest takie, żebym wrócił do treningów z zespołem w październiku.

Nie było momentów zwątpienia w trakcie rehabilitacji?

Pierwsze tygodnie były okropne, ale dlatego, że nie zdawałem sobie do końca sprawy z tego, jak będzie wyglądał mój powrót do zdrowia. Jasne, miałem w przeszłości wiele urazów i można powiedzieć, że jestem doświadczony w boju, ale teraz w trakcie kontuzji towarzyszyły mi inne odczucia. Szybko się jednak wziąłem w garść i teraz czuję się świetnie.

W ostatnich latach tych urazów było znacznie mniej. Coś na to wpłynęło?

Na pewno zacząłem się lepiej prowadzić i odżywiać. Zacząłem zwracać uwagę na więcej rzeczy i to szybko zaczęło procentować. Inna sprawa, że kontuzja, którą teraz leczę, przypomina mi trochę o przeszłości, ponieważ jest następstwem niewyleczonych do końca urazów sprzed kilku lat.

Trudno ogląda się Raków w telewizji w Barcelonie albo z perspektywy trybun?

Zabieg miałem w Barcelonie w maju. Rehabilitację przechodzę więc w Polsce, a do Katalonii jeżdżę tylko na konsultacje. Mecze oglądałem w Polsce, ale najbardziej bolało mnie, że nie mogłem świętować z chłopakami awansu. Dostałem filmik, jak jechali otwartym autobusem przez Częstochowę i cieszyłem się z nimi, ale było mi również przykro, że mnie tam nie ma.

Jeśli chodzi o oglądanie chłopaków w akcji, zwykle czuje się spokojnie. Choć trochę mnie nosiło, jak oglądałem mecz z Koroną, ponieważ nie byliśmy sobą. Zastanawiałem się nawet, czy byłbym w stanie pomóc drużynie choć w kilku procentach.

Porażek było więcej, ale z Koroną faktycznie wyglądaliście najgorzej w tym sezonie.

Przede wszystkim nie przypominaliśmy Rakowa z poprzedniego sezonu. Oczywiście brakowało skuteczności, ale traciliśmy również bramki. Michał Gliwa robi co może, ale gdzieś tam pojawiały się błędy. Niestety w defensywie także trzeba się poprawić, gdyż może to banał, ale gdybyśmy nie stracili bramki w starciu z Koroną, co było do zrobienia, to mielibyśmy chociaż remis.

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

Sześć straconych bramek w pięciu kolejkach.

Pod względem statystycznym najgorsi nie jesteśmy. Inna sprawa, że my preferujemy ofensywny styl. Na pewno od tego nie odejdziemy, ponieważ chcemy grać ładnie dla oka i skutecznie. Nadal będziemy starali się dominować w każdym meczu. No chyba, że trener zmieni koncepcję, ale wątpię w taki scenariusz.

Wiem, że gracie na dwie „10”, ale nie uważa pan, że brakuje wam w niektórych spotkaniach napastnika?

Trudno powiedzieć, ponieważ napastnik nie jest u nas tylko od strzelania bramek. Felicio Brown Forbes strzela gole, ale pamiętajmy, że ma więcej zadań. Typowego lisa pola karnego mamy w kadrze, ponieważ jest Szymon Lewicki, który co prawda nie dostaje ostatnio dużo szans, ale zawsze może się to zmienić.

Klątwa Szymona Lewickiego i Ekstraklasy. Rozmawiał pan z nim w ostatnim czasie, bo trochę powtarza się historia z Arki Gdynia i Zagłębia Sosnowiec?

Mam bardzo dobry kontakt z każdym piłkarzem Rakowa, więc rozmawialiśmy w ostatnim czasie. Oczywiście sytuacja Szymona jest specyficzna, ale może mi pan wierzyć, że nadal będzie walczył o swoje miejsce w drużynie. Pamiętajmy również o tym, że jeśli trzeci raz wraca do Ekstraklasy, to oznacza silny charakter. Inni już by się pewnie podłamali, ale nie Szymon. Jestem pewny, że nie odpuści i niebawem dostanie swoją szansę, którą wykorzysta.

Co pan sądzi o Azemovicu, który – łagodnie mówiąc – nie zachwyca. Może nawet jest najsłabszym punktem Rakowa.

Nie powiedziałbym, że wszystko co złe w Rakowie, to wina tego chłopaka. Oczywiście jest teraz na świeczniku, ponieważ sprokurował rzut karny. Pamiętajmy jednak o tym, że dopiero piąta kolejka za nami, a Emir jest nowym zawodnikiem. Spokojnie jeszcze może odwrócić kartę, a my mu w tym pomożemy.

Na pewno rozmawiał pan z kolegami o grze na stadionie w Bełchatowie, który udało się ostatnio odczarować. Co chłopacy sądzą o tym boisku?

Powiedziałbym nawet, że nie udało się, a po prostu zasłużyliśmy na zwycięstwo ciężką pracą. Sam obiekt w Bełchatowie piłkarze odbierają pozytywnie. Murawa jest świetna. Chcielibyśmy mieć taki stadion w Częstochowie.

W Pucharze Polski zagracie z Chojniczanką. Jak ocenia pan to losowanie?

Nie jest najgorzej, ponieważ mogliśmy trafić na drużyny z Ekstraklasy. Inna sprawa, że w poprzednim sezonie przegraliśmy w Chojnicach, więc będziemy chcieli się zrewanżować.

W poprzednim sezonie zrobiliście furorę w krajowym pucharze, w tym macie podobny zamiar, czy jednak liga jest priorytetem?

Nie ma mowy odpuszczaniu. Wiadomo, najważniejsza jest liga, ale w pucharze chcemy zajść bardzo daleko. Mamy bardzo szeroką kadrę, więc myślę, że uda nam się grać na dwóch frontach na dobrym poziomie.

Jaki macie cel w Ekstraklasie?

Utrzymanie się w Ekstraklasie jest priorytetem. Jeśli będziemy grać dobrze i skutecznie, możemy nawet znaleźć się w czubie tabeli. Uważam, że na dłuższą metę nasz styl się obroni, a to będzie oznaczało dobre rezultaty.

***

Jeśli jesteś zainteresowany, jak Andrzejowi Niewulisowi poszło w naszym nowym cyklu “Piłkarska Matura” kliknij [TUTAJ].

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

Fot. YouTube

3000PLN
KOD BONUSU:
FNVIP