Roman Kołtoń: Marzę o tym, żeby Legia ograła Rangersów
29.08.2019
Ostatnia aktualizacja 22 maja, 2020 o 14:42

Za co można pochwalić Vukovicia? Czy Carlitos jest potrzebny Legii? Dlaczego trener Legii nie stawia na hiszpańskiego napastnika? Czy jego zdaniem Niezgoda powinien być wyżej w hierarchii napastników, niż Kulenović? Czy “Vuko” krzywdzi 19-letniego Chorwata? Dlaczego Legia ma mocną kadrę w tym sezonie? Czym Carlitos różni się o Juskowiaka? Co sądzi o pozyskiwaniu przez “Wojskowych” piłkarzy z Ekstraklasy? Czy brak awansu Legii będzie porażką dla polskiego futbolu? O tym wszystkim porozmawialiśmy z dziennikarzem “Polsatu Sport” i twórcą programu “Prawda Futbolu”, Romanem Kołtoniem. Zapraszamy. 

Wygrana z Zagłębiem i ŁKS-em, remis w Lidze Europy, czy Legia złapała wiatr w żagle?

Oczywiście, przede wszystkim widać, że to jest drużyna, która jest ukształtowana personalnie. Rozumiem, że z ŁKS-em było sporo rotacji, ponieważ zagrało dziewięciu innych zawodników, niż z Rangersami, ale i tak pokazała się z dobrej strony. Urodził się zespół. Mecz z zespołem z Łodzi pokazał, że Legia pod względem kadrowym jest mocna.

Można krytykować „Vuko” za wiele decyzji, ale trzeba również pochwalić, że stawia na młodzież. Uważam, że wystawianie chłopców z rocznika 2000 albo 2001 jest kierunkiem, w którym powinniśmy zmierzać. Tacy piłkarze zbierają minuty już teraz i niesamowicie się tym budują… To jest właśnie wielka dyskusja w polskim futbolu. Są głosy, że obcokrajowiec na teraz jest lepszy, a wcale tak nie jest. Młodzieżowiec może być porównywalnie dobry, a przede wszystkim ma możliwości, by stać się naprawdę ważnym ogniwem.

Carlitos nie jest potrzebny na teraz?

Z Carlitosem jest tak, że jeśli ktoś wierzy w Vuko, to nie ma dyskusji. Najlepiej to widać po atmosferze, która panuje wśród kibiców. Dzisiaj miałem przyjemność porozmawiać z Pawłem, który jest kucharzem i zapalonym kibicem Legii. I on niesamowicie wierzy w trenera, dlatego ten temat dla niego nie istnieje. Tak samo nie ma dyskusji z Vukoviciem. Specjalnie byłem na konferencji prasowej po meczu ze Szkotami, żeby sprawdzić reakcję szkoleniowca. Pamiętajmy, że w trakcie meczu doszło do niezwykłego zdarzenia, ponieważ Vuković wprowadził dwóch zawodników, a na koniec przywołał personalnie – przynajmniej tak mi się wydawało – Carlitosa. Szczerze mówiąc dla mnie i Marcina Lepy ta zmiana i tak byłaby zbyt późna. Ostatecznie wszyło jednak tak, że nawet do niej nie doszło.

Pojawiły się głosy, że taka zmiana bardziej upokorzyłaby Carlitosa, niż cokolwiek wniosła.

Dobrze, ale widziałem reakcję zawodnika, który nie dał się sprowokować. Specjalnie z Marcinem obserwowaliśmy Carlitosa, który rozgrzewał się w normalny sposób. Widziałem różne rzeczy w życiu – przykładowo mecz BVB z Wolfsburgiem, w którym miał zagrać Andrzej Juskowiak. Ostatecznie usiadł na ławce rezerwowych. Gdy miał się rozgrzać, żeby wejść na boisko – obserwowaliśmy go ze stadionu z Matim (Mateusz Borek – przyp.red) – opierał się o bandy. “Jusko” po prostu był obrażony na trenera. Tutaj było zupełnie inaczej… Carlitos rozgrzewał się normalnie, gdy był przywołany przez sztab trenerski, pobiegł sprintem. Kompletnie nie było widać po nim fochów. Jak Vuko odesłał go na ławkę rezerwowych, to dla mnie był znak, że ten piłkarz w Legii jest już skończony.

Carlitos jest bezsilny, ale mimo wszystko zachowuje klasę.

Czy tego chcemy, czy nie – Carlitos jest gwiazdą Ekstraklasy. Topowy zawodnik pod względem strzelonych bramek, zarobków. Nasi rodacy, którzy mogliby rządzić w tej lidze, odchodzą na zachód. Dlatego, jeśli topowy piłkarz ligi ma problem, wszyscy żyjemy tym tematem. To normalne choć smutne, gdyż rzeczywistość polskiego futbolu jest taka, że w naszej lidze gwiazdami są tacy gracze, jak Carlitos albo Valencia.

Nie powiem, że Vuković jest głupi, bo wydaje mi się, że on w tym wszystkim ma swój cel. Tak naprawdę Vuko niczego nie ukrywa, ponieważ otwarcie mówi dziennikarzom, że stawia na tego piłkarza, czy innego. Przykładowo na konferencji prasowej po meczu w Lidze Europy, nikt nie zapytał o Carlitosa. Wszyscy się z tym już pogodzili. Sam bym zapytał, ale byłem daleko z tyłu i nie mogłem dojść do mikrofonu.

Zapytałby pan Vukovicia, czy ma problem z Carlitosem?

Pochwaliłbym za grę w defensywie i zapytał, czy nie miał myśli, żeby w 70 minucie ożywić mecz, wpuszczając napastnika, który potrafi grać kombinacyjnie.

Generalnie uważam, że wartością Legii jest trójka różnych napastników. Tak naprawdę Kulenović, Niezgoda i Carlitos mają zupełnie inne cechy. A to oznacza, że kadra Legii w tym sezonie jest dobrze skompletowana. Dzięki temu trener mógłby grać na dwie taktyki. Jeśli jednak korzysta tylko z jednego napastnika, to proszę zobaczyć, jak gra Niezgoda, a jak Kulenović. Ten pierwszy wykorzystuje wolną przestrzeń i wychodzi na wolne pole. Drugi tego zupełnie nie ma. Z drugiej strony jest Carlitos, który może grać kombinacyjnie z Luquinhasem, Gwilią i Vesovicie,. Kulenović natomiast nadaje się na fazę meczu, w której walczy się o górne piłki, zgrywa głową do kolegów.

Wygląda na to, że Vuković ma dużo możliwości.

Mecz z ŁKS-em utwierdził mnie w przekonaniu, że bardzo dużo. Ogólnie ostatnia kolejka ligowa pokazała, że kultywuje się DNA warszawskiego klubu. Legia przegrywa 0:1 albo 1:2, ale gra dalej swoje. Dąży do celu w przekonaniu, że i tak wygra.

Nie jest trochę tak, że paradoksalnie Vuković krzywdzi Kulenovicia, który nie radzi sobie na boisku i z presją?

Jak już wspomniałem część fanów i dziennikarzy w pełni popiera Vukovicia. Dla nich nie ma dyskusji, czy ten Carlitos, by się faktycznie przydał. Uważam jednak, że to błędna droga, ponieważ decyzje personalne są solą futbolu. Futbol żyje dzięki takiej dyskusji. My jednak wolimy rozmawiać o sędziach.

Vukovic mówi ciągle, że jedenastu pracuje na wynik. Nie wymienia nawet z nazwiska tego Carlitosa. Podkreśla tym samym, że Hiszpan nie pasuje do jego drużyny. Faktycznie tak jest, ale przez jego decyzje. Z drugiej strony mamy Kulenovicia, którego „Vuko” broni i chyba faktycznie trochę go tym krzywdzi. Przykładowo po jednym ze spotkań powiedział, ze gwizdy kibiców w jego stronę były obrzydliwe.

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

Roman Kosecki kilka dni temu powiedział mi, że te słowa Vukovicia były absurdalne, ponieważ piłkarz musi liczyć się z gwizdami. Nie może płakać w mediach, ponieważ fani wyrażają emocje.

Nie wydaje mi się, by ten chłopak miał słabą psychikę. Raczej szuka swojego miejsca w futbolu i wciąż jest młody. Coś na pewno w nim jest, bo to nie jest tak, że każdy trafia do Primavery Juventusu albo młodzieżowej reprezentacji Chorwacji. Owszem, piłka trochę mu odskakuje, ale nadal może się w tym poprawić. Tak samo jak z wychodzeniem na pozycję, ponieważ teraz czasami chowa się za obrońcami. Mógłby nauczyć się tego od Niezgody, który bardzo dobrze czuje grę.

Pana zdaniem jak powinna wyglądać hierarchia napastników w Legii?

Carlitos, Niezgoda i na końcu Kulenović. Szukałbym nawet taktyki, w której Hiszpan i Polak grają razem. Jasne, może w europejskich pucharach byłoby to niebezpieczne, ale w Ekstraklasie spokojnie można tak grać.

Zastanawiał się pan, jaki Vuković ma cel w tym, by Carlitos nie dostawał praktycznie żadnych szans na grę?

Chce pokazać, że drużyna jest ponad wszystko. Udowodnić, że Carlitos nie pasuje do zespołu. Wziął sobie za punkt honoru, by wygrywać bez tego piłkarza.

Co sądzi pan o Novikovasie, ponieważ o nim również są sprzeczne opinie. Przykładowo Michał Listkiewicz powiedział mi, że to przereklamowany piłkarz, a z kolei Artur Wichniarek, że jak na polski warunki to świetny zawodnik, który niebawem odpali.

Przede wszystkim Novikovas już w Jagiellonii pokazał, że potrafi grać w piłkę…

Miewał również słabsze mecze, ale nie mówiło się o tym, tak jak teraz.

Oczywiście. Dlatego prezes Kulesza nie targował się specjalnie i go sprzedał. Decyzja chyba dobra, ponieważ za pół roku skończyłby mu się kontrakt. Inna sprawa, że nawet jakby miał dłuższą umowę, to zapewne i tak chciałby odejść z Jagi, ponieważ warszawiacy zaproponowali mu lepszy kontrakt.

Co pan sądzi o pozyskiwaniu przez Legię zawodników z naszej ligi?

Naturalna sprawa. Można dyskutować, czy dobrze zrobili z Novikovasem, ale z drugiej strony Gwilia świetnie odpalił. Ktoś powie, że Luquinhas przyszedł z Portugalii i jest jeszcze lepszy. No może trochę tak, ale to nie zmienia faktu, że kupowanie ligowców, których można bacznie obserwować przez cały sezon, to bezpieczniejsza droga.

Moim zdaniem w Legii, jeśli chodzi o transfery, brakuje walki o takich piłkarzy, jak Łukasik, czy Furman. To są zawodnicy, którzy powinni grać na Łazienkowskiej.

Jakiego meczu się pan dziś spodziewa?

Już przed pierwszym meczem wiele osób twierdziło, że Legia dostanie lanie od Szkotów, czego nie rozumiałem. Uważałem, że będzie bramkowy remis, ponieważ warszawiacy od kilkunastu dni szli w górę. Ostatecznie skończyło się 0:0, co jest jeszcze lepszym wynikiem. Obecnie szanse Legii oceniam na 45%. Przed pierwszym meczem, to było jakieś 30%.

Jestem pewny, że Legia nie pęknie w rewanżu. Powiedzmy sobie szczerze, że wielu z tych chłopaków dzisiaj rozegra mecz życia. Oczywiście są jeszcze tacy piłkarze, jak Vesović, czy Antolić, którzy chcą dobrze zarabiać, ponieważ nie są w stanie grać w Bundeslidze, czy w innej topowej lidze na wysokim poziomie. Na sam koniec każdy z nich ma jednak ten samo cel – wyeliminować Szkotów i pokazać się w Europie, by trafić do lepszego klubu albo jeszcze lepiej zarabiać.

Na miejscu Vukovicia wystawiłby pan Niezgodę?

Oczywiście, ponieważ Niezgoda jest nieobliczalny. Powiem szczerze, że jestem fanem tego zawodnika. Jeśli nie miałby kontuzji, to spokojnie strzelałby w każdym sezonie 25 bramek. Nie mam wątpliwości, że obecnie jest zdecydowanie lepszy od Kulenovicia. Nie chcę jednak, żeby to źle zabrzmiało. Chorwat ma 19 lat i może się jeszcze rozwinąć do tego stopnia, że zrobi dużą karierę.

Mam problem z Kulenoviciem. Nie jestem w stanie określić, czy zrobi dużą karierę, czy jednak skończy marnie.

Naprawdę trudno wyrokować, ponieważ ma 19 lat. Krzysztof Piątek jakiś czas temu strzelał w Ekstraklasie, a teraz jest gwiazdą Serie A. W futbolu wszystko szybko się zmienia.

Zastanawialiśmy się nawet dwa lata czemu, kto jest lepszy – Niezgoda czy Piątek?

Piątek dla mnie zawsze był lepszym piłkarzem. Gra głową, niebanalny zwód, dobry drybling. Pamiętajmy o tym, że Krzysiek piękne bramki strzelał już w Ekstraklasie, a w Serie A tylko potwierdził swój wielki talent.

Brak awansu Legii będzie porażką polskiego futbolu?

Jako dziennikarz marzę o Legii w Lidze Europy. Czwartki dla pasjonatów futbolu są bardzo męczące. Szukamy polskich wątków, których nie jest za dużo. Zamiast podziwiać futbol, musimy celebrować zagraniczne ciastka. Bardzo mnie denerwuje fakt, że jesienią nie mamy żadnej drużyny w europejskich pucharach. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej.

Fot. YouTube

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

100PLN
bez ryzyka
GRAMGRUBO