Wichniarek: Brzęczek źle zrobił, że zrzucił winę na Pazdana za porażkę ze Słowenią
10.10.2019

Kto powinien zagrać na lewej stronie defensywy w meczu z Łotwą? Jaką ma teorię na temat absencji Rybusa w ostatnich spotkaniach reprezentacji? Czy rozumie brak powołania dla Pazdana? Jakim ustawieniem powinniśmy zagrać w meczach z Łotwą i Macedonią? Co sądzie o powołaniu Furmana? Czy Jerzy Brzęczek powinien być zwolniony, jeśli przegra z Łotwą? O tym wszystkim i nie tylko porozmawialiśmy z byłym reprezentantem Polski i ekspertem Polsatu Sport, Arturem Wichniarkiem. 

Najwięcej w ostatnich dniach mówi się o pozycji lewego obrońcy w reprezentacji. Kto pana zdaniem powinien zacząć mecz z Łotwą na lewej flance?

Sprawa jest chyba jasna, bo jeśli Jerzy Brzęczek powoływał Arkadiusz Recę, gdy ten nie grał, tak teraz ma wszystkie argumenty, by postawić na niego od pierwszej minuty. Zagrał kilka dobrych spotkań w SPAL. W tym jedno z Juventusem, więc nie wyobrażam sobie, żeby teraz Reca nie zagrał z Łotwą i Macedonią. W tym wypadku na prawą stronę powędruje Bartosz Bereszyński, co oczywiście wyjdzie dla nas z korzyścią.

Jak pan myśli dlaczego Maciej Rybus, gdy mieliśmy duże problemy na lewej stronie obrony, był pomijany przez selekcjonera?

Mam tutaj swoją teorię. Po prostu selekcjoner liczył, że Reca prędzej czy później zacznie grać w klubie. Gdyby Rybus w ostatnich spotkaniach zagrał na wysokim poziomie, byłby teraz problem z wystawieniem Recy. Po prostu trudno byłoby odstawić piłkarza, który był mocnym punktem w ostatnich meczach.

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO530 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

Samo powoływanie Recy na poprzednie zgrupowania było dla mnie jednak mało logiczne. Gdy piłkarz przez cały sezon gra jedynie 36 minut, nie ma żadnych powodów, by przyjeżdżał na kadrę. Chyba nie zdarzyło się w historii reprezentacji, żeby taki zawodnik był powoływany. Oczywiście nie mam żadnych pretensji do byłego zawodnika Wisły Płock, ponieważ sam sobie tych powołań nie wysyłał. Ba, jako piłkarz chciałbym mieć takiego selekcjonera, który mnie powołuje, gdy nie gram w klubie. Bez wątpienia jest to jakiś komfort psychiczny. Moja sytuacja była jednak zupełnie inna, ponieważ będąc dwa razy królem strzelców w 2. Bundeslidze słyszałem od Jerzego Engela, że się nie nadaję, bo gram tylko na zapleczu niemieckiej ekstraklasy. Trzeba mieć w życiu trochę szczęścia, które właśnie się do Recy uśmiechnęło. Tak naprawdę w Atalancie i nawet SPAL Arek był daleki od pierwszego składu, ale wskoczył do grania i zaczął sobie radzić. Owszem, z Lazio było słabo, ale później z Juventusem i Parmą rozegrał świetne zawody. Trzeba przyznać, że obecnie jest pełnoprawnym reprezentantem. Co tutaj więcej powiedzieć… Obecnie Brzęczek ma ogromne argumenty, by wystawić Recę w pierwszej jedenastce.

Nie wydaje się panu, że selekcjoner nie stawiał na Rybusa, ponieważ obraził się za jego słowa po meczu z Macedonię? Przypomnę słowa Maćka: – „Trudno mi mówić o pomyśle selekcjonera, bo jestem u niego pierwszy raz na zgrupowaniu. Wiemy, że styl nie podoba się kibicom i dziennikarzom. Nam również nie”.

Nie sądzę, by selekcjoner obrażał się na kogokolwiek. W reprezentacji grają dorośli piłkarze, którzy mają już rodziny. Podobnie jest z selekcjonerem. Do takich spraw trzeba podchodzić po męsku. Rybus miał prawo powiedzieć, co myśli. Można powiedzieć, że potwierdził to nawet Robert Lewandowski, który owszem, ma inny status w drużynie, ale mimo wszystko nie wydaje mi się, by selekcjoner miał mieć żal o te słowa do Rybusa. Obrażają się dzieci w piaskownicy, a nie dorośli ludzie. Pozostanę więc przy mojej teorii, że Brzęczek się bał, iż Rybus wypali, a wtedy byłby problem z postawieniem na Recę.

Reca w poprzednich meczach nie grał, ale w meczu ze Słowenią wystąpił Pazdan, który teraz nie dostał nawet powołania. Co pan o tym sądzi?

Trzeba sobie powiedzieć uczciwie, że zdobywaliśmy punkty od początku eliminacji, ale poza meczem z Izraelem graliśmy słabo. Słoweńcy obnażyli nasze problemy zwłaszcza w formacji defensywnej. Jerzy Brzęczek winę za to zrzucił na Pazdana, który z Austrią wylądował na trybunach. Teraz nie dostał nawet powołania, czyli wychodzi na to, że lepiej nie grać ani w klubie, ani reprezentacji, bo wtedy nie można popełnić błędu. Za to w nagrodę za brak gry można dostać powołanie. Nie można od razu kogoś kamienować, ponieważ popełnił błąd. Wygląda to tak, że były zawodnik Legii zagrał słaby mecz i nagle sztab szkoleniowy stwierdził, że błędem było w ogóle powoływanie tego gracza. Moim zdaniem to nie jest dobry sygnał ze sztabu szkoleniowego.

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO530 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

Teoretycznie w defensywie powinno być teraz dużo lepiej, ponieważ Brzęczek wreszcie ma wybór na lewej stronie obrony. W ofensywie jednak także mieliśmy problemy w ostatnich spotkaniach.

No tak, bo Milik i Piątek nie strzelają, a Kownacki jest kontuzjowany. Tak naprawdę tylko Robert Lewandowski jest w wysokiej formie, ale nawet on sam meczu nie wygra.

To dobrze, że selekcjoner nie powołał nikogo w miejsce Kownackiego?

Szczerze mówiąc nie zastanawiałem się nad tym. Uważam jednak, że mamy wielu ofensywnych zawodników, dlatego nie musimy na siłę grać 4-4-2. Mierzymy się z najsłabszymi drużynami w grupie, dlatego odważyłbym się nawet zagrać na trójkę z tyłu. Glik bardzo długo w tym systemie występował w Torino, Bednarek tak gra w Southampton, a Bielik jest na tyle inteligentnym piłkarzem, że przystosowałby się do tego ustawienia (Rozmowa była przeprowadzona w środę rano. Wówczas nie było informacji o kontuzji Krystiana Bielika. – przyp.red). Dzięki temu mielibyśmy wahadła, bo dla mnie Reca nie jest lewym obrońcą. Oczywiście Jurek Brzęczek widzi go na lewej obronie, ale trener SPAL ma już nieco inne zdanie na ten temat. Przecież nawet w Wiśle Płock Arek miał problemy w defensywie. Właśnie z tych powodów zagrałbym trójką z tyłu, a do tego wspomniany Reca i Bereszyńskich na wahadłach. Przed nimi Krychowiak, Zieliński, Klich i może Szymański. Mielibyśmy bardzo kreatywny środek, który tworzyłyby sytuacje Lewandowskiemu. Także mam swoje przemyślenia, ale selekcjoner na raczej ich nie wdroży w życie. Z całą pewnością będziemy grali, tak jak do tej pory. Ostatecznie awansujemy na mistrzostwa Europy, ale jak wypadniemy na samym turnieju, to już inna sprawa.

Co pan sądzie o powołaniu Furmana, gdyż tutaj pojawiają się kolejne głosy, że selekcjoner powołuje dawnego znajomego z Wisły Płock?

Porównam sytuację Furmana do mojej kariery. Gdy mi nie szło, nigdy nie podwinąłem ogona i nie wróciłem do ekstraklasy. W moim czasach wielu zawodników tak robiło i odzyskiwali miejsce w reprezentacji. Po prostu nie udało im się w zagranicznym klubie, wracali pograć w polskiej lidze pół rundy i mieli powołanie. Różne drogi wybierają piłkarze.

Furman zderzył się rzeczywistością we Francji i Włoszech, wrócił do Polski i gra dobrze. Kontuzję złapał Linetty i selekcjoner miał jakieś podstawy, by go powołać. Liczby w ekstraklasie robi całkiem dobre, ale nie do końca jest się tu nad czym rozwodzić, ponieważ Furman i tak nie zagra.

Selekcjoner na konferencji prasowej powiedział, że dobra forma reprezentantów w klubach, to wynik dobrej pracy na treningach podczas zgrupowania. Z pana doświadczenia, czy treningi na kadrze wpływały na formę w klubie?

Bardzo niefortunna wypowiedź. Będzie się ciągnęła za Jerzym Brzęczkiem przez bardzo długi czas. Tym bardziej że sztab trenerski wspomniał niedawno, że ma mało czasu, by cokolwiek przećwiczyć. Inna sprawa, że taka wypowiedź była nie fair wobec trenerów klubowych. Podejrzewam, że jak przeczytali wypowiedz Brzęczka, śmiali się kilka dni. Podsumowując -takie słowa z ust selekcjonera reprezentacji Polski nie powinny nigdy paść. Każdy wie, że na zgrupowaniu reprezentacji nie ma czasu, by zbudować jakiegokolwiek zawodnika. Na kadrę przynajmniej w teorii powinni jeździć najlepsi piłkarze na swojej pozycji. Tacy zawodnicy, którzy są w wysokiej formie. Sam miałem sytuację, że Paweł Janas chciał mnie powoływać, ale nie grałem w klubie i poprosiłem trenera, by tego nie robił. To nie miało sensu, żebym przyjeżdżał na kadrę, jeśli byłem pod formą. Odzyskać dobrą dyspozycję można codziennym treningiem w klubie, a nie zajęciami na reprezentacji, gdzie ćwiczy się tylko stałe fragmenty gry albo niuanse taktyczne.

Ewentualna porażka z Łotwą powinna zakończyć się dymisją selekcjonera?

Miałem okazję grać mecz z Łotwą, który przegraliśmy. Wówczas nie było zwolnienia selekcjonera, który dziś jest prezesem. Na pewno jednak jeśli przegramy z Łotwą, sytuacja w tabeli zrobi się bardzo trudna. Czego nam nie życzę, ponieważ naszym obowiązkiem jest awans na mistrzostwa Europy.

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO530 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

3000PLN
3000 zł!
GRAMGRUBO