Kiedy wszystko wraca do normy, choć nie do końca. Rozliczamy La Liga: listopad
04.12.2019

Listopad za nami, a drużyną mają na swoim koncie po 15 rozegranych spotkań. Oczywiście z dwoma wyjątkami, bo Barcelona i Real Madryt dopiero za dwa tygodnie rozegrają zaległe “El Clasico”. Nie wiemy, co wydarzy się do tego czasu, jednak obecnie byłby to mecz na szczycie. Nie tylko w teorii, ale także w praktyce – obie ekipy przestały tak często gubić punkty i znajdują się na szczycie tabeli, mając po 31 punktów. Można powiedzieć, że wszystko wróciło do normy. Również za sprawą innych drużyn, które wracają na “swoje miejsca”. Trzecia jest Sevilla, wysoko utrzymują się Real Sociedad i Athletic, coraz regularniej punktuje Valencia, a z okolic strefy spadkowej uciekł Real Betis. Nie wszyscy są jednak w stanie wyjść z dołka – widzimy to dobrze choćby po Espanyolu, Celcie, czy Atletico. Listopad nie był łaskawy także dla Villarrealu i Granady – drużyna, która po dziesięciu kolejkach prowadziła w La Liga, w zakończonym niedawno miesiącu zdobyła ledwie punkcik. A co poza tym?

Największe zaskoczenie: Fede Valverde

Tego nie spodziewał się raczej nikt. A jeśli już, byli to tacy entuzjaści, których ludzie traktują zwykle jako bajkopisarzy i osoby oderwane od rzeczywistości. Casemiro, Modrić, w dalszej perspektywie może Kovacić (zanim go sprzedano) czy Ceballos. To w nich można było szukać ewentualnych rozwiązań słabej formy Realu Madryt i oczekiwać, że wzniosą się na swoje wyżyny. Tymczasem z tygodnia na tydzień coraz bardziej zaskakuje nas właśnie Fede Valverde. Urugwajczyk, którego Real ściągnął przecież do La Liga już trzy lata temu. 21-latka na początku sezonu traktowaliśmy jeszcze jako ciekawostkę, jednak obecnie można bez żadnej kurtuazji stwierdzić, że Fede jest kluczową postacią wstającego z kolan Realu. Poza Hazardem czy Benzemą był w listopadzie jednym z tych, który zbierał najwięcej pochwał. Idealny zawodnik box-to-box, waleczny, dobry technicznie, zadziorny, potrafiący świetnie podać i uderzyć. Jesteśmy pod wrażeniem.

Największy kozak: Chimy Avila

Zawodnik Osasuny sprawia, że na ustach pojawia się uśmiech. Po prostu. Chimy od początku sezonu zwraca na siebie uwagę, jednak brakowało przełożenia na liczby. Napastnik, który do La Liga trafił dopiero rok temu na zasadzie wypożyczenia z San Lorenzo do Hueski, zdecydowanie spłaca 2,7 miliona, jakie zapłaciła za niego latem Osasuna. 25-letni Argentyńczyk wykorzystuje dobrą dyspozycję całego zespołu i po prostu… bawi się grą. Avila zdobywał po bramce w każdym z trzech meczów, w których wystąpił w listopadzie, dokładając do tego asystę czy wywalczony rzut karny. Warto zerknąć czasem w stronę tego zawodnika, być może najlepszego w drużynie, która po listopadzie zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli.

Najlepszy trener: Gaizka Garitano

Athletic Bilbao na piątym miejscu w tabeli – to mówi samo za siebie. Były trener Eibar po nieudanych epizodach w Realu Valladolid i Deportivo La Coruna spadł dość nisko, bo aż do drugiej drużyny właśnie Athletiku. To jednak okazało się przepustką do powrotu do wielkiej piłki. 5 grudnia minie dokładnie rok, odkąd Garitano objął pierwszy zespół. Efekt? Błyskawiczny. Drużyna nie tylko wydostała się ze strefy spadkowej, ale zakończyła sezon ocierając się o europejskie puchary – zabrakło zaledwie punktu. Początek kampanii 2019/2020 tylko pokazuje, jak świetnie trafił Athletic, a listopad jest tego najlepszym dowodem. Licząc kolejkę z przełomu dwóch miesięcy (mecz 1 grudnia), w czterech meczach zespół z Kraju Basków zdobył 10 punktów. Wygrał przy tym trzy mecze z rzędu, co ostatni raz zdarzyło się pod koniec marca (oczywiście już za Garitano). Wcześniej Athletic Bilbao musiał czekać na taką serię w La Liga niemal dwa lata…

Największa kontrowersja: Gareth Bale

“Wales. Golf. Madrid. In that order” – to hasło znają już wszyscy. Teoretycznie flaga jakich pełno na stadionach, na których kibice piszą najróżniejsze rzeczy. Nie byłoby jednak o niej tak głośno, gdyby nie fakt, że Gareth Bale pozował z nią jako centralna postać, ciesząc się z awansu Walii na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Jak można się domyślić, na kibiców Realu podziałało to niczym płachta na byka, a 30-latek traktowany jest na Bernabeu jak wróg numer jeden. Czy zawodnikowi to ciąży lub w jakiś sposób przeszkadza? Sądząc po jego reakcji na ostatniej rozgrzewce w trakcie meczu – nie.

Chyba śmiało można powiedzieć, że przyszłość byłego zawodnika Tottenhamu jest przesądzona. Po tym, w jaki sposób latem obchodził się z nim Real, starając się wypchnąć Walijczyka niczym kukułcze jajo, nie dziwimy się, że Bale’owi jest już wszystko jedno i niedługo zmieni barwy. Pozostaje pytanie, do jakiego klubu mógłby trafić…

Najlepszy bramkarz: Jasper Cillessen

“Najlepszy rezerwowy bramkarz świata” – jeszcze niedawno wiele osób właśnie tak nazywało Holendra, który kiedy musiał, świetnie zastępował Ter Stegena w zespole “Dumy Katalonii”. Były bramkarz Ajaksu w poszukiwaniu gry dołączył do Valencii, w której od początku spisuje się świetnie. “Nietoperze” po wielu perturbacjach ze strony właściciela, wracają do dobrej dyspozycji i zajmują już ósme miejsce w tabeli La Liga (trzy punkty do czwartego Realu Sociedad). Duża w tym zasługa właśnie Cillessena, który niejednokrotnie ratował kolegów. Najlepszy przykład? Ostatni mecz przeciwko Villarreal i obroniony rzut karny.

Najlepszy obrońca: Daniel Carvajal

Spośród wszystkich obrońców Realu, Carvajal dość długo był tym, któremu obrywało się najbardziej. Hiszpan nie mógł odnaleźć swojej optymalnej formy, ale kiedy już to zrobił, to z przytupem. W listopadzie był jednym z najlepiej ocenianych defensorów “Królewskich”, co zwieńczył zwycięską bramką w ostatnim meczu z Deportivo Alaves. Został w nim zresztą wybrany także zawodnikiem meczu. Dołożył dużą cegiełkę do tego, że w poprzednim miesiącu Real stracił w lidze zaledwie dwa gole.

Najlepszy pomocnik: Nabil Fekir

Real Betis ma niezwykłego nosa do zachowywania kontynuacji na jednej konkretnej pozycji. Ceballosa zastąpiono Giovanim Lo Celso, a kiedy tego sprzedano do “Kogutów” za wielkie pieniądze, dość sensacyjnie ściągnięto właśnie byłego zawodnika Lyonu. Umiejętności Francuza są niepodważalne, jeśli jednak ktoś miał wątpliwości co do tego, czy 26-latek odnajdzie się w La Liga, dostał odpowiedź. Fekir pokazywał się z dobrej strony nawet wtedy, kiedy Betis raził formą. Teraz, gdy “Beticos” w końcu się rozkręcają, mistrz świata kolokwialnie “ciągnie” ten wózek. Nagroda zawodnika meczu w dwóch ostatnich, wygranych 2:1 spotkaniach, w tym bramka i wywalczony rzut karny przeciwko Mallorce. Pan Piłkarz.

Najlepszy napastnik: Lionel Messi

Tak, wiemy – powtarzamy się. Ciągłe wyróżnianie Messiego, świeżo upieczonego zdobywcę szóstej już Złotej Piłki, może stać się nudne. Co jednak zrobić, kiedy Argentyńczyk w czterech listopadowych kolejkach (w tym mecz z 1 grudnia) zdobywa pięć bramek, do tego zaliczając hat-trick (dwa gole z rzutów wolnych) przeciwko Celcie? W tym miejscu trzeba po prostu oddać królowi co królewskie, a z wyróżnieniem innych czekać przynajmniej do momentu, w którym ktoś wespnie się na absolutnie swoje wyżyny. Messi poza bramkami gwarantuje oczywiście także wrażenia artystyczne, co najlepiej pokazuje reakcja Diego Simeone po bramce, jaką “D10S” zdobył w ostatnim meczu na Wanda Metropolitano.

Najlepsza bramka: Youssef En-Nesyri przeciwko Barcelonie

Tu także moglibyśmy wyróżnić którąś z bramek Messiego z rzutów wolnych lub kilka innych, jakie oglądaliśmy w listopadzie na murawach La Liga. Postanowiliśmy jednak wybrać trafienie z jedynego meczu w poprzednim miesiącu, w którym Messi nie zdobył bramki, czyli Leganes – Barcelona. Choć goście ze stolicy Katalonii ostatecznie wygrali 2:1, musieli odrabiać wynik po kapitalnym uderzeniu En-Nesyriego. Jeśli taki fachowiec jak Ter Stegen może tylko stać i bezradnie obserwować jak piłka wlatuje w same “widły”, to mówi samo za siebie…

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO