Mamrot: – Piłkarze czytają plotki o moim zwolnieniu i nie jest to komfortowa sytuacja
Ostatnia aktualizacja 22 maja, 2020 o 14:23

Jagiellonia spisuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Zespół zajmuje dopiero 9. miejsce w lidze. Poza tym, w wyniku indywidualnych błędów, kilka razy traciła prowadzenie w meczu, ostatecznie kończąc z niczym. Słabsza dyspozycja sprawiła, że pojawiły się doniesienia medialne o zwolnieniu Ireneusza Mamrota i zastąpieniu go Maciejem Stolarczykiem.

W rozmowie z trenerem klubu z Białegostoku zapytaliśmy, jak reaguje na te plotki, a także o to, dlaczego zespół kilka razy tracił punkty na własne życzenie.

***

Zacznijmy od małego podsumowania na koniec roku. Który mecz Jagiellonii uważa pan za najbardziej, a który za najmniej udany w tym czasie?

Pozostały jeszcze trzy mecze, dlatego wolę poczekać z ocenianiem, który mecz był najlepszy. Najbardziej niezadowolony byłem natomiast ze spotkania z Piastem Gliwice. Poza tym mogę panu powiedzieć, że nie jestem zadowolony z tego, ile mamy punktów na tym etapie sezonu.

Jagiellonia kilka razy straciła prowadzenie na własne życzenie. Tak było w meczu z Rakowem, Pogonią, Zagłębiem Lubin. Z czego to wynikało?

Najłatwiej powiedzieć o braku koncentracji, ale w tym przypadku faktycznie tak było. W meczu w Lubinie prowadziliśmy 2:0 i nic nie zapowiadało, że Zagłębie może zdobyć bramkę, bo do tamtej pory nie stwarzało sytuacji. Wystarczyła jedna akcja, którą mogliśmy przerwać. A przy 2:1 przeciwnicy zareagowali mentalnie i wyrównali.

Z Pogonią było jeszcze inaczej. Mieliśmy dużo sytuacji, powinniśmy wtedy podwyższyć prowadzenie. Potem jednak padła bramka po rykoszecie, był rzut karny, do którego nie powinno dojść. W niegroźnej sytuacji sfaulowaliśmy zawodnika. Popełnialiśmy proste błędy i w efekcie tego traciliśmy prowadzenie. Remisowaliśmy i przegrywaliśmy mecze, w których powinniśmy zdobyć trzy punkty.

Kilka razy w tym sezonie powiedział pan, że zespołowi zabrakło szczęścia, za co pana krytykowano. Uważa pan, że tak było również w spotkaniu z Rakowem?

Zabrakło przede wszystkim koncentracji. O szczęściu mówiłem przed meczem z Pogonią, tutaj po prostu popełnialiśmy błędy.

Mogę powiedzieć za to, że ogólnie w tej rundzie nie mamy szczęścia, analizując stracone bramki i inne decyzje. Nawet przy sytuacjach VARowych, zgodnych z przepisami, gdzie centymetr decydował. Tak było choćby w Płocku, gdzie została uznana bramka otwierająca spotkanie.

Ostatnio pojawiły się pogłoski, że klub chce pana zastąpić, nawet padło już nazwisko Macieja Stolarczyka w tym kontekście. W sierpniu również były plotki o tym, że Jagiellonia będzie chciała pana zwolnić. I zaczęła się seria meczów bez porażki, która trwała kilka kolejek… Jak takie spekulacje działają na pana i zespół?

Na mnie to w ogóle nie działa. Najważniejsza jest dla mnie reakcja szatni. Piłkarze też czytają te doniesienia. Dlatego nie jest to na pewno komfortowa sytuacja, gdy takie pogłoski się pojawiają. Ja się tym nie zajmuję, pracuję cały czas tak samo. Ani razu na ten temat nie rozmawiałem z zespołem czy z kimkolwiek innym. Robię swoje. I zawodnicy też powinni się skupić na tym co mają do wykonania, realizacjach założeń meczowych i treningowych. Wiadomo, że nie każdy gra, nie każdy jest zadowolony. Mówimy w tym wypadku jednak o spekulacjach medialnych, na które nie mam wpływu.

Przejdźmy do składu. Może wyniki Jagiellonii nie zawsze w tym sezonie są zadowalające, ale tercet Imaz-Klimala-Bida znajduje się w czołówkach statystyk.

Cieszymy się z tego. Zawodnicy ciężko pracują nad tym, żeby być jak najlepsi. Na te bramki pracuje jednak cały zespół. W naszej grze ofensywnej są jeszcze rezerwy, ale możemy być z niej zadowoleni, ponieważ zdobywamy dużo bramek. Tylko zbyt łatwo je tracimy i to jest główny problem. Chociaż dużo nad tym pracujemy, za wiele jest u nas błędów indywidualnych. Nie lubię tego określenia, ale tak to trzeba nazwać. Przez takie sytuacje, traciliśmy za dużo bramek.

Jagiellonia planuje w związku z tym zimowe wzmocnienia? Podjęto już jakieś działania w tym celu?

Jest u nas kilka pozycji, które przydałoby się wzmocnić, ale zobaczymy jaki będzie stan kadrowy. Czy nie trafią do klubu jakieś oferty za naszych zawodników? Jeśli ktoś odejdzie, będziemy musieli sprowadzić kogoś na ich miejsce.

Teraz odwołam się do letnich transferów. Prikryl spisuje się nieźle, Camara ma przebłyski formy. Spodziewano się jednak przed sezonem, że to Ognjen Mudrinski będzie największym wzmocnieniem, a na razie zdobył tylko jedną bramkę. Owszem, trzeba zwrócić uwagę na to, że przez pewien czas był kontuzjowany, aczkolwiek mówi się, że to wasz największy niewypał transferowy. 

Nie chciałbym tak szybko wydawać o kimś opinii. Są zawodnicy, którzy początkowy okres w klubie mieli słabszy, a później spisywali się lepiej. Jeden potrafi się zaaklimatyzować szybciej, inny potrzebuje na to czasu. Ognjen Mudrinski to też zawodnik, który ma określone parametry, które drużyna powinna wykorzystywać. Nie zawsze potrafimy dostarczać mu piłkę w polu karnym. A to piłkarz, który dobrze gra głową, ma dobre uderzenie. Na pewno nie jest jednak zawodnikiem tak mobilnym, jak choćby Patryk Klimala, Bartek Bida czy Imaz. Z nim trzeba grać trochę inaczej i zespół też potrzebował czasu. A Ognjen Mudrinski przyszedł do klubu już po okresie przygotowawczym. To też miało wpływ. Zobaczymy jak to będzie wyglądać, gdy przepracuje zimę. Wtedy już będzie można od niego trochę więcej wymagać.

Specyfika ligi serbskiej też jest nieco inna niż naszej ekstraklasy.

Nie da się ukryć. Ktoś oczywiście powie, że w pucharach ich zespoły mogą więcej, ale grają tam tylko Crvena Zvezda i Partizan. Pozostałe zespoły już nie prezentują takiego poziomu. Na pewno ta liga nie jest zbyt wyrównana i nasza pod tym względem jest o wiele mocniejsza. Zresztą o tym mówią też zawodnicy, którzy stamtąd do nas przyjeżdżają, że są dwa zespoły, które sprowadzają najlepszych zawodników, a reszta już nie prezentuje tak wysokiego poziomu.

Na pewno też w lidze serbskiej zawodnicy mają więcej miejsca na boisku niż u nas. I nie jeden dobry piłkarz stamtąd miał u nas problemy, gdyż liga okazała się lepsza niż się niektórym wydaje.

W najbliższej kolejce Jagiellonia zmierzy się z Zagłębiem Lubin. Ostatni mecz między zespołami zakończył się wynikiem 2:2, o czym już wspominaliśmy. Jakiego meczu można się teraz spodziewać?

Chcemy ten mecz wygrać tym bardziej, że straciliśmy punkty z Rakowem. A mieliśmy wtedy trzy dobre sytuacje na zdobycie bramki, jak choćby ta Jesusa Imaza.

Uważam, że Zagłębie dysponuje dużą siłą w ofensywie. Zivec, Bohar, Starzyński to na pewno trójka, która ma duży potencjał i wpływ na zespół. Poza tym, Bohar i Zivec zdobywają bardzo dużo bramek, patrząc na to, że nie są to nominalni napastnicy. Dlatego musimy być bardzo dobrze przygotowani szczególnie do ofensywy Zagłębia. Podsumowując krótko, myślę że ten mecz będzie ofensywny. Z obu stron.

Jagiellonia ma już określony plan na przerwę zimową? Czy najpierw zespół musi się skupić na najbliższych meczach?

Sparingpartnerzy i zgrupowania – te tematy są już w dziewięćdziesięciu procentach pozamykane. Najpierw jednak chcemy zdobyć jak najwięcej punktów w tych ostatnich ligowych meczach, gdyż to jest dla nas najważniejsze. A potem będziemy mogli przejść do kolejnych działań. Później piłkarze wyjadą na urlopy, ale w klubie wciąż się pracuje. Sztab czy prezesi muszą jednak zostać, żeby zespół na pewno był przygotowany do startu rozgrywek.

ROZMAWIAŁ: PRZEMYSŁAW CHLEBICKI

Fot. YouTube

500PLN
brak kodu
Brak kodu