Czas spakować pistolety? Podsumowanie pobytu Piątka w Milanie
31.12.2019

W 2019 roku niewielu polskich zawodników skupiało na sobie tak dużą uwagę, jak Krzysztof Piątek. Były gracz Cracovii przebojem wtargnął do włoskiej piłki, notując imponujący start w Genoi. Skuteczność napastnika została zauważona przez kilka większych klubów i ostatecznie pod koniec stycznia tego roku, Piątek trafił do Milanu. Już za niedługo, 24-latek będzie mógł podsumowywać swój równy rok w Mediolanie. Jakie wnioski można wyciągnąć z występów Krzysztofa oraz co czeka snajpera w przyszłości?

Krzysztof Piątek swoją przygodę z włoską piłką rozpoczął w najlepszy możliwy sposób. Cztery bramki w pucharowym starciu z Lecce dały sygnał, iż Polak nie zamierza być w cieniu innych zawodników Genoi. Co więcej, 24-latek zgłosił gotowość do pełnienia funkcji kluczowego (jak nie najważniejszego) piłkarza zespołu.

Pokaz umiejętności Piątka we wspominanym spotkaniu nie był jednorazowym wystrzałem. W każdym z siedmiu pierwszych ligowych meczach, Krzysztof trafiał do siatki rywali, zdobywając łącznie dziewięć bramek. Już na tym etapie sezonu pojawiły się pierwsze spekulacje dotyczące ewentualnego transferu Piątka do większego klubu. Niewielu ekspertów z Półwyspu Apenińskiego wyobrażało sobie, że napastnik z taką skutecznością nie skorzysta z ofert, które z pewnością pojawią się w zimowym oknie.

Każda seria ma swój kres, a regularne trafianie do siatek rywali zakończyło się 20 października w starciu z Juventusem. Niemoc strzelecka, po imponującej serii spotkań z bramką, trwała do 25 listopada. Krzysztof trafił w rywalizacji z Sampdorią, a w siedmiu grudniowych meczach (biorąc pod uwagę ligę i puchar), Piątek zdobył łącznie pięć goli. Polak zakończył rok 2018 w bardzo dobrym stylu, wysyłając jednocześnie sygnał do zainteresowanych klubów, iż o braku formy nie ma mowy.

Upragniony transfer

Spełnione marzenie. Takim sloganem określano transfer Krzysztofa Piątka do Milanu. Z reguły, stwierdzenia o podobnej narracji są używane na wyrost. W tym wypadku miało być nieco inaczej, a jako dowód, który potwierdzał tę tezę, przedstawiano zdjęcie Krzyśka w wieku 11 lat, gdy na wakacjach siedział oparty o ręcznik Milanu. Być może nie jest to idealny pokaz sympatii do danego zespołu, jednakże  z pewnością nie są to także puste frazesy.

fot. twitter.com/k_stanowski

Do ekipy z Mediolanu, Krzysztof Piątek trafił za 35 milionów euro. Biorąc pod uwagę obecny rynek, była to całkiem atrakcyjna kwota. Owszem, z tyłu głowy cały czas pozostawał fakt, iż 24-latek miał za sobą zaledwie kilka miesięcy gry w Serie A. Zdarzały się przypadki, że zawodnicy zachwycali swoją grą tylko przez jeden sezon, więc w szeregach sztabu szkoleniowego oraz zarządu Milanu nadal pozostawały obawy w kontekście tego wzmocnienia.

Pierwsze występy Krzysztofa w nowym zespole zapewne rozwiewały wątpliwości. Podobnie jak w przypadku Genoi, Piątek zanotował imponujący start w nowej drużynie, zdobywając siedem bramek w sześciu meczach. Dobra forma polskiego napastnika utrzymywała się do początku kwietnia.

Finisz sezonu nie był już tak imponujący. W siedmiu ostatnich kolejkach, Krzysztof Piątek trafił do siatki tylko raz, podczas rywalizacji z Frosinone. Swoje debiutanckie rozgrywki Serie A, 24-latek zakończył z 22 bramkami. Taki rezultat przed rozpoczęciem kampanii zarówno sam piłkarz, jak i wszyscy kibice, wzięliby w ciemno. Piątek musiał uznać wyższość takich graczy jak Zapata czy Quagliarella. Niżej w zestawieniu był natomiast Cristiano Ronaldo.

Serie A drogą do kadry

Obok występów Piątka nie mógł także przejść obojętnie selekcjoner naszej kadry, Jerzy Brzęczek. Debiut w dorosłej reprezentacji gracz urodzony w Dzierżoniowie zaliczył w 2018 roku podczas wrześniowego meczu towarzyskiego z Irlandią, rozgrywanym na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. Na pierwszą bramkę w barwach “Biało-Czerwonych”, Piątek nie czekał długo. Już w październikowym spotkaniu z Portugalią, 24-latek trafił do siatki.

Tym samym narodził się kłopot bogactwa Jerzego Brzęczka. O grę w wyjściowym składzie walczyli Arkadiusz Milik oraz Krzysztof Piątek. Pozycja Roberta Lewandowskiego była oczywiście niezagrożona, więc pozostawało zaledwie jedno miejsce w jedenastce, przy ustawieniu z dwoma snajperami. W trakcie przegranego spotkania z Włochami w Chorzowie, brak występu Piątka był szeroko komentowany przez ekspertów oraz kibiców. Czołowy strzelec Serie A po meczu okraszonym bramką nie dostaje nawet kilku minut od selekcjonera.

Niemoc strzelecka Krzysztofa w lidze na przełomie października oraz listopada pozwoliła Brzęczkowi nieco odetchnąć z ulgą. 24-latek nie dawał argumentów, które pozwoliłyby selekcjonerowi rozważać jego kandydaturę do pierwszego składu. Zresztą, podczas spotkań z Czechami i Portugalią (oba w listopadzie 2018 roku), Jerzy Brzeczek decydował się na ustawienie z jednym napastnikiem. W pierwszym meczu zagrał Lewandowski, a w drugim starciu Milik.

W kontekście przygody Piątka z reprezentacją kluczowym momentem wydaje się występ z Austrią. W pierwszym spotkaniu eliminacji do Euro 2020, Krzysztof po wejściu z ławki zdobył gola na wagę cennych trzech punktów. Sezon 2018/2019, 24-latek zakończył w świetnym stylu, zdobywając dwa gole w kadrze, po jednym w starciach z Macedonią Północną oraz Izraelem.

Większe oczekiwania

Wraz ze zdobywanym doświadczeniem, rosły oczekiwania względem Krzysztofa Piątka. Były gracz Cracovii nie był już zawodnikiem, który poznawał włoski futbol. Mowa bowiem o napastniku Milanu i reprezentancie swojego kraju. Nic dziwnego, że kibice oraz zarząd pokładali w 24-latku ogromne nadzieje, a takim symbolem było przekazanie snajperowi koszulki z numerem dziewięć.

Pewne sygnały braku formy, Krzysztof Piątek wysyłał już w trakcie przedsezonowych przygotowywań. 24-latek nie strzelił ani jednego gola w spotkaniach poprzedzających nową kampanie. Mecze towarzyskie Milanu były istotne z jednego, głównego powodu. Drużynę przejął Marco Giampaolo, który miał przywrócić blask Milanu.

Ta sztuka włoskiemu szkoleniowcowi kompletnie się nie udała. Pomysł trenera na zespół z Mediolanu nie wypalił, a w osiąganiu dobrych wyników nie pomagał Krzysztof Piątek. Od sierpnia do połowy października, 24-latek strzelił zaledwie dwie bramki w lidze, przy czym oba trafienia to wykorzystane rzuty karne. Fala krytyki zaczęła spływać na byłego piłkarza Genoi, a sam Krzysztof nie do końca radził sobie z presją.

Pomóc w odnalezieniu formy miał nowy trener, Stefano Pioli. Zaczęło się dobrze, gdyż w trakcie debiutu szkoleniowca, Piątek wszedł z ławki i zdobył gola, który ostatecznie pozwolił Milanowi cieszyć się z jednego oczka.

Wspomniane trafienie jest jak na razie jedyną bramką napastnika z gry w trakcie tego sezonu. Piątek ma na swoim koncie 4 gole, co z pewnością nie satysfakcjonuje klub. Z tego też powodu, już na początku stycznia Krzysztofowi przybędzie nowy rywal o wyjściowy plac. Zlatan Ibrahimovic wróci do Mediolanu, by pomóc drużynie przełamać ofensywną niemoc. Dodatkowo nigdzie nie wybiera się Rafael Leao, który mimo zaledwie jednego trafienia w tym sezonie Serie A, nadal może liczyć na spory kredyt zaufania od szkoleniowca Milanu.

Co dalej?

Nic dziwnego, że coraz głośniej media spekulują na temat możliwego transferu Krzysztofa Piątka. Zarząd klubu nie zamierza specjalnie zabiegać o pozostanie Polaka w zespole. Warunek jest jeden. Ekipa z Mediolanu chce “odzyskać” pieniądze, które zainwestowała w sprowadzenie 24-latka. I tutaj może być problem.

Zainteresowanie Piątkiem wykazują przedstawiciele Fiorentiny. Dyrektor drużyny z Florencji unika rozmów na temat ewentualnego transferu. Nie jest jednak tajemnicą, iż na przeszkodzie stoją kwestie finansowe.

Dlatego też, całkiem realną opcją wydaje się przeprowadzka do Bundesligi. RB Lipsk poszukuje ewentualnego następcy Timo Wernera, który jest łączony z kilkoma, topowymi zespołami. Gra w lidze niemieckiej może dobrze wpłynąć na dalszą karierę Krzysztofa Piątka. W szczególności, jeżeli mówimy tutaj o ekipie z Lipska, gdyż drużyna prowadzona przez Nagelsmanna świetnie radzi sobie w trwającym sezonie, a dowodem jest pierwsze miejsce w tabeli z imponującą liczbą 48 zdobytych goli.

Szybki koniec

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż styczeń może być idealnym momentem dla Krzysztofa Piątka, by zakończyć krótką przygodę z Milanem. Można przypuszczać, że 24-letni napastnik nie tak wyobrażał sobie swoją karierę w Mediolanie. Futbol bywa jednak nieprzewidywalny, a reakcja na rozwój wydarzeń w zespole musi być szybka. Piątek może bowiem obudzić się po sezonie 2019/2020 w jeszcze gorszej sytuacji, niż jest obecnie i oferta pokroju Lipska będzie niedostępna, a realnym rozwiązaniem określi się powrót do Genoi, którego aktualnie tak wypiera się snajper Milanu.

500PLN
brak kodu
Brak kodu