Jimenez i Angulo rozbili bank na koniec roku. Rozliczamy PKO Ekstraklasę: grudzień

Raków rozgromił Lechię, Zagłębie poradziło sobie z rozpędzoną Legią, a Wisła przerwała passę dziesięciu porażek w meczu z liderem. Chociaż trudno było jednoznacznie wskazać bohaterów tego miesiąca, trzeba przyznać, że grudzień obfitował w sensacyjne rozstrzygnięcia. Zarówno pod względem gry, jak i decyzji sędziów…

***

Największe zaskoczenie: wygrana Wisły Kraków z Pogonią

Trudno wyróżnić jakikolwiek zespół pod względem zaskoczenia, patrząc na wyrównany poziom ligi, szczególnie w ostatnich meczach roku. Można powiedzieć, że małym pozytywnym zaskoczeniem był Górnik, który po ponad trzech miesiącach wygrał ligowe starcie. W grudniu jednak można patrzeć na tę kategorię głównie pod względem pojedynczych wyników.

Konkurencja była dość duża. Choćby wygrana Jagiellonii po zwolnieniu Ireneusza Mamrota z Lechią aż 3:0 albo Zagłębie, które w ostatniej kolejce 2019 roku pokonało Legię. Największą sensacją okazała się jednak wygrana Wisły Kraków z Pogonią Szczecin. Spójrzmy prawdzie w oczy – czerwona latarnia ligi, która zaliczyła dziesięć porażek z rzędu gra z liderem. Jakiego wyniku można się spodziewać? To brzmi trochę jak pytanie retoryczne, aczkolwiek w tym przypadku odpowiedź nie okazała się tak oczywista. Spotkanie samo w sobie nie porwało – Pogoń dłużej utrzymywała się przy piłce, ale przeprowadziła tylko jedną sensowną akcję. Bramkę na 1:0 zdobył Lukas Klemenz po dośrodkowaniu Jakuba Błaszczykowskiego z rzutu rożnego, dzięki czemu Wisła zakończyła niechlubną passę

Najlepszy trener: Marek Papszun (Raków Częstochowa)

Grudzień był w wykonaniu Rakowa bardzo udanym miesiącem. Zespół z Częstochowy wygrał trzy z czterech meczów. Owszem, w międzyczasie zdarzył się chyba najsłabszy mecz podopiecznych Marka Papszuna w tym sezonie – porażka 3:0 z Cracovią. Za styl gry i postawę zespołu oraz zwycięstwa, które nie wzięły się z przypadku, należą się jednak pochwały trenerowi.

Marek Papszun kilkakrotnie kombinował ze składem i strategią. W listopadzie trochę się odbiła na zespole nieobecność Felicio Browna Forbesa, ale na grudzień zespół przyszedł przygotowany z zadań ofensywnych. Pokonał Jagiellonię i Górnika Zabrze 2:1, jednak najbardziej zwraca uwagę zwycięstwo z Lechią Gdańsk 3:0. Zespół Piotra Stokowca praktycznie nie istniał na boisku. Duża w tym zasługa Marka Papszuna, który zdecydował się wystawić po raz pierwszy od dwóch miesięcy na lewej obronie Daniela Bartla. Czech zanotował gola i asystę

Największa kontrowersja: czerwona kartka dla Davida Jablonsky’ego (Cracovia) w meczu z Koroną Kielce

W grudniu było kilka sędziowskich decyzji, które wywołały kontrowersje. W meczu ŁKS – Wisła Kraków Paweł Raczkowski podyktował rzut karny po zagraniu piłki ręką zawodnika gości. Rafał Janicki cofał rękę, ale nie zdążył uniknąć kontaktu z futbolówką. Decyzja arbitra spotkała się zarówno z głosami krytyki, jak i z pochwałami.

Bardziej kontrowersyjna sytuacja miała jednak miejsce w meczu Korona – Cracovia. Napastnik kieleckiego klubu, Uros Djuranović uderzył Czecha, który w odwecie próbował go kopnąć. Choć Jablonsky nie trafił, piłkarz Korony padł na ziemię jak porażony prądem. Ostatecznie, zawodnik Cracovii otrzymał czerwoną kartkę od sędziego, Wojciecha Mycia, i karę zawieszenia na najbliższe trzy spotkania, a Djuranović nie otrzymał nawet żółtej kartki.

Najlepszy bramkarz: Marek Kozioł (Korona Kielce)

Dobre występy zaliczyli w tym miesiącu Pavels Steinbors i Martin Chudy. To jednak golkiper Korony zasłużył na najwięcej pochwał. W trzech grudniowych spotkaniach kielczanie stracili zaledwie jedną bramkę. To niezły wynik patrząc na to, że bramkarz był bombardowany przez rywali z Cracovii. W pojedynku z Pogonią miał trochę mniej pracy, jednak kilka razy doskonale zachował się w polu karnym. Choćby przy strzale Srdjana Spiridonovicia.

Ostatecznie podopieczni Mirosława Smyły wygrali oba spotkania po 1:0, bez straconej bramki.

Najlepszy obrońca: Alan Czerwiński (Zagłębie Lubin)

Mocnym kandydatem do wygranej w tej kategorii był również Adnan Kovacević, którego wyróżniliśmy już w listopadzie. Tym razem jednak postawiliśmy na prawego obrońcę Zagłębia Lubin, który zakończył miesiąc z dwoma asystami.

Czerwiński co jakiś czas udowadnia, dlaczego jest jednym z najlepszych ligowców na swojej pozycji. W każdym z grudniowych spotkań był ważnym zawodnikiem zespołu “Miedziowych”. Należy pochwalić go za zaangażowanie akcjach ofensywnych i współpracę z Sasą Zivcem i Damjanem Boharem. Ponadto, gdy wymagała tego sytuacja, skutecznie wracał do defensywy. Jego praca na boisku miała wpływ szczególnie w spotkaniu z Jagiellonią. Asystował przy bramce Bohara, ale również zachowywał zimną krew w końcówce, gdy zespół z Białegostoku chciał wyrównać.

Najlepszy pomocnik, największy kozak: Jesus Jimenez (Górnik Zabrze)

Cztery asysty, dwie bramki – tytuł dla najlepszego pomocnika, jak i największego kozaka nie mógł powędrować go nikogo innego. To w dużej mierze dzięki niemu Górnik wygrał pierwsze ligowe spotkanie od ponad trzech miesięcy. W meczu z Wisłą zdobył bowiem dwie bramki.

Trafił do siatki również w przegranym 2:1 meczu z Rakowem, a przeciwko Jagiellonii zaliczył gola i dwie asysty. Poza wpływem na wyniki meczów, Hiszpan wyróżniał się techniką, przeglądem gry oraz współpracą z Igorem Angulo, który również zasłużył w grudniu na wyróżnienie…

Najlepszy napastnik: Igor Angulo (Górnik Zabrze)

36 lat na karku i wciąż nie przestaje trafiać do siatki. Napastnik Górnika Zabrze w grudniu trzykrotnie znalazł drogę do siatki rywala. Trafił raz w meczu z Wisłą i dwukrotnie z Jagiellonią.

Ostatnio pojawiły się plotki, jakoby napastnik znalazł się na celowniku Legii. Wiele jednak wskazuje, że nie są one zgodne z rzeczywistością i Hiszpana prawdopodobnie wiosną znów zobaczymy w barwach Górnika. I wciąż, mimo wieku, będzie zachwycał

Najpiękniejsza bramka: rzut wolny Darko Jevticia (Lech Poznań) w meczu ze Śląskiem Wrocław

Mecz, który się odbył we Wrocławiu, nie należał do najciekawszych. Mimo to, jeden akcent zasługuje na pochwały. Jest nim gol Darko Jevticia z rzutu wolnego w samo okienko. To po prostu trzeba zobaczyć!

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO