W klubie mówią o Zlatanie jak o zbawcy. Tymczasem bohaterem okazał się ktoś inny…
19.01.2020

Beznadzieja, dramat, wstyd, hańba, koszmar – mniej więcej takimi słowami można było opisywać Milan od samego startu obecnego sezonu. Wydawało się to niemal niemożliwe, ale ten okazał się jeszcze gorszy, niż w poprzednich latach. Nic więc dziwnego, że kiedy oficjalnie szeregi drużyny zasilił Zlatan Ibrahimović, potraktowano go niemal jak boga.

Takie podejście do 38-letniego zawodnika może wydawać się dziwne, ale w przypadku Milanu to naprawdę było “coś”. Umiejętności piłkarskie to jedno, ale Szwed jest gwarancją przede wszystkim charakteru, którego brakowało w “bezjajecznej” szatni.

Czy wszystko nie zaszło jednak nieco zbyt daleko? Stefano Pioli na konferencji przed meczem z Udinese stwierdził, że “Ibrahimović jest jak manna z nieba”. Pochwał nie szczędził także Hakan Calhanoglu. Turek podkreślił, jak ciepło przywitał się z nim “Ibra” oraz wyraził zaskoczenie, że Szwed powiedział do niego kilka zwrotów po… turecku. Hakan dodał także, że Ibrahimović “uczynił ten klub bardziej atrakcyjnym”. Z tym jednak jak na razie można polemizować…

Wszystko przede wszystkim dlatego, że Milan wciąż męczy się na murawie. Niedzielny mecz z Udinese co prawda udało się wygrać, ale potrzeba było do tego dużo szczęścia i… zaskakującego bohatera. Nie został nim Zlatan, który tym razem nie zdobył gola. Nie został nim Piątek, który niestety nawet nie pojawił się na murawie.

Został nim… Ante Rebić, który do tej pory uważany był za ogromny niewypał. 26-letni Chorwat pojawił się na murawie w 46. minucie. Zdobył dwie bramki, w tym jedną w samej końcówce, dając “Rossonerim” wygraną 3:2. Co ciekawe, parę minut wcześniej, tuż przed trafieniem gości na 2:2, “setkę” zmarnował właśnie Ibrahimović. Mimo tego Zlatan wciąż jest “zbawcą”, Rebić pozytywną niespodzianką, a Piątek… No właśnie – co z przyszłością Polaka?

500PLN
brak kodu
Brak kodu