Dariusz Banasik: Merveille Fundambu zasługuje na to, by na niego stawiać

Radomiak Radom to największa, obok Warty Poznań, rewelacja obecnego sezonu Fortuna I ligi. Okres przygotowawczy zespół spędził we Włoszech, gdzie zmierzył się między innymi z Atalantą. Skąd pomysł, by zespół wyjechał na obóz na Półwysep Apeniński? Jak spisuje się “kongijski kot”, Merveille Fundambu? Co czeka zespół z Radomia w rundzie wiosennej? Więcej w rozmowie z trenerem zespołu, Dariuszem Banasikiem.

***

Radomiak przystępuje do rundy wiosennej z 4. miejsca, a przez pewien czas był nawet liderem Fortuna I ligi. Spodziewał się pan takiej jesieni?

Myślę, że dla wielu osób mogło być to zaskoczenie. Podczas letniej przerwy zrobiliśmy kilka udanych transferów. Mówiłem w wywiadach przed sezonem, że chcemy się w tej lidze liczyć. I rzeczywiście zbudowaliśmy zespół, który dobrze sobie w niej radzi. W pewnym momencie mieliśmy nawet serię sześciu zwycięstw z rzędu. To nam pozwoliło znaleźć się w czubie tabeli i walczyć o te najwyższe cele.

Transfery wpłynęły na zespół, ale pewnie było też kilka innych kluczowych elementów?

Zostawiliśmy w Radomiaku trzon zespołu, który wywalczył awans z II ligi. Do tego dołożyliśmy kilku nowych zawodników, także z wyższych lig. Z częścią z nich już pracowałem jako trener. Poza tym klub ustabilizował się zarówno finansowo, jak i organizacyjnie. Trzeba też powiedzieć, że mamy wspaniałych kibiców, na każdy mecz przychodzi prawie komplet.

Przejdźmy teraz do okresu przygotowawczego. Radomiak zimą spędził trochę czasu we Włoszech, to trochę nietypowy kierunek nie tylko patrząc na zespoły pierwszoligowe, ale ogólnie na polskie.

Można powiedzieć, że to niepopularny kierunek, chociaż trochę mnie to dziwi. Do Włoch jeździłem z młodzieżowym zespołem Legii i potem okazało się, że były to najlepsze obozy. Patrząc na klimat, tamtejsze zespoły i ich poziom – jest to bardzo dobry kierunek. Myślę, że gdybyśmy polecieli na obóz do Turcji, nie mielibyśmy możliwości gry z Atalantą, która występuje w Lidze Mistrzów. Gdybyśmy grali w ekstraklasie, uważam że jeszcze więcej włoskich sparingpartnerów by się znalazło.

Warunki mieliśmy wyśmienite, wszystko było dobrze zorganizowane. Rok temu też byliśmy we Włoszech, tylko w innym miejscu. Jeśli wszystko nam się powiedzie, również w przyszłym roku chcielibyśmy tam pojechać.

Obóz przygotowawczy we Włoszech to był pana pomysł?

Tak, wcześniej Radomiak rzadko kiedy wyjeżdżał na obozy. Gdy przychodziłem do klubu, powiedziałem że jednym z warunków są obozy zimowe. Aby dobrze się przygotować, zespół musi trenować w dobrych warunkach. Nie w polskim klimacie, na sztucznych nawierzchniach. Zacznę od tego, że my na sztucznych boiskach nigdy nie trenujemy. W okresie przygotowawczym zagraliśmy tylko jeden taki mecz, z Sosnowcem.

Chcemy jak najlepiej dbać o zawodników. Dlatego większość zespołów przygotowuje się na trawiastych boiskach. Można powiedzieć, że to też był mój pomysł i wyszło nam to na dobre. W zeszłym sezonie awansowaliśmy do I ligi z pierwszego miejsca, teraz też chcielibyśmy iść tym torem.

Wróćmy do meczu z Atalantą. Radomiak nawet był blisko sprawienia niespodzianki, jakie wnioski można wyciągnąć z tego spotkania? 

Przede wszystkim zwróćmy uwagę na jakość zawodników. Mieliśmy okazję zagrać z takimi piłkarzami, jakich w polskiej lidze praktycznie nie ma i trudno z nimi rywalizować. Nawet gdy się wydawało, że jesteśmy w stanie nawiązać walkę, jedna akcja potrafiła przesądzić o losach meczu. Wyszliśmy na to spotkanie trochę wystraszeni, przegrywaliśmy już trzema bramkami, chociaż źle nie graliśmy. Potem otrząsnęliśmy się z tego i doprowadziliśmy do wyniku 3:3.

Nie rezultat był tu jednak najważniejszy, nie graliśmy o sam wynik. W meczu zagrali wszyscy. Liczyło się tutaj doświadczenie i zobaczenie, jak gra się na najwyższym poziomie. To było naprawdę fantastyczne przeżycie. To, co zaprezentowali nasi rywale, rzadko się widzi w polskiej lidze.

Teraz zwrócę uwagę na nieco mniej udane spotkanie dla Radomiaka w okresie przygotowawczym. Porażka 2:0 z Caravaggio, zespołem Serie D – co się wtedy stało?

Przegraliśmy ten mecz zasłużenie. Trochę przestrzegałem zawodników, że różnice we włoskich ligach niekoniecznie są duże. Nawet obok meczu z zespołem z Serie D nie można było spokojnie przejść. Wtedy w cztery dni graliśmy trzy spotkania, a pojedynek z Caravaggio miał być ostatnim. Baliśmy się, że może być trudno o naszą fizyczność. Włosi nas wyprzedzali, byli szybsi i w drugiej połowie całkowicie opadliśmy z sił. Mecz z Atalantą też nam wszedł mocno w nogi i nasi rywale to wykorzystali. Dobrze jednak, że dostaliśmy taką lekcję. Nasi zawodnicy może nie tyle zlekceważyli, co nie docenili tego rywala.

Zresztą polskim zespołom zawsze trudno się grało z włoskimi rywalami. Dlatego też było to chyba dla Radomiaka nowe i dość trudne doświadczenie?

Jeszcze gdy jeździłem z młodzieżą Legii do Włoch, graliśmy z ich rówieśnikami z Milanu i Juventusu. Dzięki tym meczom, później było widać postępy w naszym zespole. Nasi piłkarze podglądali tamtejszych zawodników, zaczęli zwracać uwagę na pewne elementy gry. My, jako trenerzy, też patrzyliśmy na tamtejszą organizację gry. Byliśmy też zadowoleni z tego po pewnym czasie, gdy nasi piłkarze trafiali na wyższy poziom. W tamtej kadrze Młodej Ekstraklasy byli Wolski, Żyro, Furman, Łukasik. Wszyscy ci zawodnicy zrobili wtedy większe postępy niż dzięki meczom tylko na naszym podwórku.

Uważam że takie zgrupowania są konieczne, by podnosić poziom zespołu. Widać wtedy dobrze nasze braki. Wiemy, do czego chcemy dążyć, jakich nawyków i zachowań się uczyć. Muszę podziękować władzom klubu za to, że otrzymaliśmy szansę organizacji takich obozów.

Można powiedzieć, że jednym z wygranych okresu przygotowawczego był Damian Nowak, który był najlepszym strzelcem w tym czasie. To oznacza, że częściej będziemy oglądać go na wiosnę w wyjściowej jedenastce?

Na pewno, Damian w tym czasie naprawdę bardzo dobrze wyglądał. Niektórzy zawodnicy tak jednak mają, że w okresie przygotowawczym trudniej im się trenuje i wyglądają słabiej od pozostałych. Myślę, że to kwestia adaptacji do treningów – niektórzy nie lubią takiego reżimu dzień w dzień. A na części drużyny to nie robi wrażenia. Myślę, że Damian należy właśnie do tej drugiej grupy. Motorycznie jest dobrze przygotowany i to było widać. Podczas okresu przygotowawczego wywalczył sobie miejsce w drużynie i jeżeli to podtrzyma, będzie grał.

Tylko jedna rzecz mnie martwi – wszystkie bramki, które zdobywa Damian, padają po jego wejściu z ławki. Chciałbym, żeby również strzelał, gdy będzie grał od początku. Wtedy wszyscy będziemy zadowoleni.

Podczas jednego z ostatnich spotkań kontuzji doznał jeden z kluczowych piłkarzy Radomiaka, Rafał Makowski. Wiadomo, co z jego zdrowiem i kiedy wróci do gry?

Na szczęście okazało się, że kontuzjowani zawodnicy powinni szybko wrócić do gry. Myślę, że Makowski i Górski wrócą już na mecz z Wartą. Z Lewandowskim jest największy problem. Liczę na niego bardzo, zresztą podczas naszej serii sześciu wygranych, zagrał we wszystkich meczach. Sądzę, że na trzecie-czwarte spotkanie powinien wrócić. Gdy wróci, będzie to pozytywny zastrzyk dla zespołu.

Niestety Lewandowski miał trochę problemów z kontuzjami już wcześniej…

Wiedzieliśmy, że bierzemy takiego zawodnika, natomiast jego jakość jest naprawdę bardzo dobra. Zmieniliśmy mu pozycję – zawsze grał na boku obrony, a teraz gra w środku pola i sam mówił, że czuje się tu fantastycznie. Nie spodziewał się, że na “stare lata” zmiana pozycji okaże się dla niego tak pozytywnym bodźcem.

Zostając przy środku pola, niedawno do Radomiaka trafił Merveille Fundambu. Jak pan ocenia tego zawodnika? Nie widać tego, że przyszedł z A-Klasy do I ligi?

Już po pierwszym treningu widziałem u niego bardzo duże możliwości i powiem szczerze, że mnie wciąż zaskakuje. Merveille jest dobrze wyszkolony technicznie. Wiadomo, że trzeba z nim popracować pod względem taktyki i gry obronnej, ale trudno znaleźć podobnego zawodnika w polskiej lidze. O takich predyspozycjach gry jeden na jeden i takim czuciu piłki. Myślę, że już się wkomponował w zespół.

Będzie zawodnikiem podstawowego składu?

W tym przypadku jest tylko taki problem, że mamy dwóch zawodników spoza Unii. Tylko jeden może grać. Na szczęście Leandro już w marcu może dostać polskie obywatelstwo i to trochę pomoże. Merveille zasługuje bowiem na to, żeby na niego stawiać.

A jak wyglądały kulisy transferu Leverocka? To kapitan reprezentacji Bermudów, którego mogliśmy oglądać podczas rozgrywek o Złoty Puchar Ameryki Północnej i nawet zdobył bramkę z Meksykiem.

Zanim do nas przyszedł, oglądałem ten mecz. To na pewno ciekawy zawodnik, choć na razie trudno go nam jeszcze ocenić, ponieważ dopiero się aklimatyzuje. Ma bardzo dobre parametry – 1,97 m wzrostu. Teraz musimy podejść do niego indywidualnie, gdyż ostatnio trochę mniej grał.  Mam nadzieję, że jak będzie w dobrej dyspozycji okaże się dla nas dużym wzmocnieniem.

Radomiak też wzmocnił bramkę, pozyskał Cezarego Misztę z Legii.

Czarek prezentował się bardzo dobrze w sparingach. Widać, że potrafi grać nogami i radzi sobie świetnie na przedpolu. Legia pokłada w Czarku duże nadzieję i faktycznie to, co mówili o nim się sprawdza.

Możemy się spodziewać się jeszcze jakichś wzmocnień ze strony Radomiaka?

Myślę, że tak, jeden albo dwa transfery. Patrzymy też na ryzyko kontuzji, które mogą się przytrafić.

Nie zdradzi pan, kto niebawem może trafić do zespołu?

Czekamy na taki strzał – trafi nam się dobry piłkarz i wtedy nie warto się zastanawiać, po prostu trzeba go sprowadzić. Poczekamy też do końca okna. Czasami zawodnicy z ekstraklasy nie zagrają w dwóch pierwszych meczach, dlatego wolą ograć się na poziomie niżej.

Co jeszcze czeka Radomiaka w okresie przygotowawczym i czy zespół jest już gotowy na rundę wiosenną?

Na pewno potrzebujemy trochę regeneracji. Mamy w piątek mecz kontrolny w Bełchatowie. Potem już będziemy się przygotowywać do spotkania z Wartą. Myślę, że już jesteśmy przygotowani, ale liga wszystko zweryfikuje. Dla nas trenerów, sparingi to przede wszystkim czas, żeby sprawdzić rozwiązania taktyczne. W lidze nie ma już czasu na jakieś pomyłki i eksperymenty.

Radomiak i Warta to dwie największe rewelacje rundy jesiennej. Jak pan się zapatruje na pierwsze spotkanie po przerwie?

Warta jest rewelacją ligi, ale jest w niej o rok dłużej, nie jest już beniaminkiem. Osobiście tonuję nastroje wśród moich piłkarzy przed tym meczem. Naszym atutem jest przede wszystkim ofensywa. Nie możemy się za długo bronić, tylko operować piłką na połowie przeciwnika.

Można powiedzieć, że Radomiak stoczy w rundzie wiosennej batalię o awans?

Jesteśmy na czwartym miejscu w tabeli i wciąż chcemy być w niej jak najwyżej. Ważne będzie również, żeby inne wyniki układały się na naszą korzyść.

ROZMAWIAŁ: PRZEMYSŁAW CHLEBICKI

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO