Nie tylko Haaland. Synowie byłych piłkarzy brylują w Borussi Dortmund
19.02.2020

Powrót Ligi Mistrzów na dzień dobry dał nam prawdziwe hity i wyniki, które można nazwać niespodziankami. “Niepokonany” Liverpool Kloppa przegrał na Wanda Metropolitano, a budowane na potęgę PSG nie dało rady Borussi Dortmund.

Po meczu na Signal Iduna Park mówi się – zresztą całkiem słusznie – przede wszystkim o Erlingu Haalandzie. 19-letni Norweg, którego coraz śmielej można nazywać genialnym napastnikiem, swoimi bramkami zapewnił zwycięstwo 2:1, dając swojej drużynie duży komfort przed rewanżem.

W całej tej “haalandomanii” nie można jednak zapomnieć o innym wydarzeniu, którego wyjątkowość także trzeba podkreślić. Giovanni Reyna – to właśnie ten chłopak, od nieco ponad trzech miesięcy siedemnastolatek, pojawiając się na murawie w 57. minucie zadebiutował w rozgrywkach Champions League. Stał się tym samym najmłodszym graczem Borussi Dortmund w tych rozgrywkach, a także trzecim najmłodszym graczem w historii, który zagrał w fazie pucharowej.

Młodziutki Amerykanin w swoim debiucie zaliczył asystę przy zwycięskim trafieniu Haalanda, także przedstawiając się piłkarskiemu światu w najlepszy możliwy sposób. Co ciekawe, obu nastolatków łączy nie tylko talent i gra w jednym klubie.

Zarówno Erling jak i Giovanni są synami byłych piłkarzy, mogących pochwalić się bardzo solidnymi karierami. Nie dziwi więc, że pierwsi urodził się w Leeds, a drugi w Sunderlandzie – to właśnie tam grali wówczas ich ojcowie. Alf-Inge Haaland i Claudio Reyna mogli nawet spotkać się w Manchesterze City. Jednak kiedy ten drugi dołączał do “Citizens” w 2003 roku, pierwszy właśnie zakończył swoją karierę.

Zmiana pokoleniowa dzieje się na naszych oczach. Ci, których przed laty podziwialiśmy na murawach, zostają zastępowani przez własnych synów. Jak myślicie, czy młodzież z Borussi, która w przeciwieństwie do ojców spotkała się w jednej szatni, ma okazję zrobić większe kariery? W przypadku Haalanda i Reyny wiele na to wskazuje.

500PLN
brak kodu
Brak kodu