Prezydent Atletico Madryt: “Anfield? Nawet nie przeszłoby inspekcji technicznej…”
19.02.2020

Wtorkowe mecze Ligi Mistrzów, pierwsze w tegorocznej fazie pucharowej, przyniosły nam nie tylko ciekawe widowiska, ale także zaskakujące rozstrzygnięcia. Ten, kto myślał, że przegrani spuszczą głowy i pokornie wrócą do domów czekając na rewanż, mocno się rozczarował…

W szukaniu winy wszędzie poza własnym podwórkiem przodował przede wszystkim Liverpool. Juergen Klopp i Andrew Robertson swoimi wypowiedziami na pewno nie zyskali sobie większej sympatii, a atmosfera stała się napięta.

Gospodarze wczorajszego meczu starali się skupiać głównie na sobie i cieszyć się ze świetnego występu i jeszcze lepszego wyniku. Obwinianie sędziego, pokaz arogancji i nieprzyznanie zwycięzcom należnych pochwał i gratulacji, nie obeszło jednak wszystkich w madryckim klubie.

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, tekst

Sprawy w swoje ręce postanowił wziąć sam prezydent “Los Colchoneros”, Enrique Cerezo. 71-latek postanowił wbić szpilkę niepokornym rywalom i odnieść się do tego, czym “The Reds” straszą najbardziej – swoim stadionem.

– Oglądanie tego, jak zawodnicy się prezentowali, było cudowne. To było przedstawienie. Anfield jest świetne, ale jest także bardzo stare. Nie przeszłoby nawet inspekcji technicznej, gdyby musiało – dodał uszczypliwie Cerezo.

Cóż, trudno się nie zgodzić, że choć Anfield jest magiczne i ma niepowtarzalny klimat, mimo licznych modernizacji jest już raczej zabytkiem. Prezydent Atletico miał więc pełne prawo do wbicia takiej szpileczki, zważywszy na nowo powstały, nowoczesny obiekt jego klubu.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO