Enkeleid Dobi: “Do piłki trzeba podchodzić z miłością”

Górnik Polkowice przez ostatnie kilka lat zrobił duże postępy. W poprzednim sezonie zespół w znakomitym stylu awansował do II ligi, a obecnie brakuje mu trzech punktów do baraży o wyższą klasę. Już niebawem na naszej stronie pojawi się reportaż z Polkowic, jednak najpierw zapraszamy na rozmowę z trenerem, Enkeleidem Dobim.

***

Prowadzi pan zespół Górnika od trzech lat. Zacznijmy od pana początków, jakie pierwsze zmiany wprowadził pan w zespole?

Po pierwsze, od początku ważne dla mnie było, żeby zawodnicy mogli być sobą. Po drugie, bardzo ważny był dla mnie team spirit. Zależało mi na tym, żeby wszystkich zawodników skonsolidować, by w zespole panowała harmonia. Chciałem, żebyśmy wszyscy podążali w tym samym kierunku.

Myślę, że mamy inne podejście niż większość klubów w Polsce. Stawiamy na intensywność, dynamikę, szybkość myślenia i połączone z tym działanie. Myślę, że nad tym ostatnim jeszcze musimy trochę jeszcze popracować.Zwracamy uwagę głównie na trening funkcjonalny. Naszym celem jest wyjść na boisko i oddać na nim serce. Oczywiście zawsze może być lepiej, ale trzeba nad tym dalej pracować.

Kamil Wacławczyk powiedział, że dawniej nie zawsze stawiano w Górniku na młodzież. Patrząc na pana zespół, wygląda to zupełnie inaczej.

Jestem tego zdania, że prędzej czy później trzeba dać szansę młodzieży. Przede wszystkim młody zawodnik musi zdawać sobie sprawę z tego, że nie na darmo dostaje szansę. Musi pracować, żeby tych szans było jeszcze więcej. Czasami zawodnik powie “daj mi szansę”. A co on zrobił, żeby mu ją dać? Swojej kobiecie nie powiesz, że chcesz dostać szansę, jeśli na to wcześniej nie pracowałeś.

W pracy z młodymi piłkarzami trzeba zachować równowagę. Nie może być tak, że raz zagra, a później nie dostanie możliwości gry. Szczególnie że pierwszy występ jest trudny, często pojawia się stres. Na tym polega nasza praca trenerska, żeby ich dobrze do tego przygotować. A nogi robią to, co im dyktuje głowa. Jak jesteś zablokowany w głowie, nogi nie mają znaczenia. Na boisku trzeba otwierać duszę i walczyć z ograniczeniami. Piłkarz musi odsłonić firanki i zobaczyć światło, a naszą rolą jest, żeby mu w tym pomóc.

Zagraj w BETFAN pierwszy kupon BEZ RYZYKA! Jeśli przegrasz, zwrot do 100 PLN trafi na Twoje KONTO GŁÓWNE z możliwością natychmiastowej wypłaty!

Rozumiem, że preferuje pan indywidualne podejście do każdego zawodnika?

W zespole są piłkarze, którzy mają 35 lat, jak Marek Opałacz czy Martins Ekwueme i 17-letni Adam Mazurowski. Wszyscy muszą wiedzieć jedno – że najważniejsza jest drużyna. Każdy musi na nią pracować, żeby czuła się jak najlepiej. To będzie owocowało potem, gdy wszystkie indywidualne umiejętności będą działać na korzyść zespołu.

To było najważniejsze, aby po latach przerwy Górnik wywalczył awans na szczebel centralny?

Myślę, że w zeszłym sezonie po prostu awansowaliśmy, a awans wywalczyliśmy wcześniej. Wiedzieliśmy, czego brakowało nam w poprzednim sezonie. Wyciągnęliśmy wnioski, poprawiliśmy wszystko, co trzeba. Przydali nam się bardzo doświadczeni zawodnicy, jak na przykład Kamil Wacławczyk, który zresztą pochodzi z Polkowic.

Powiem panu, że nie wiem czy któraś drużyna w Polsce na szczeblu centralnym może pochwalić się tym, że gra w niej dwunastu wychowanków bądź osób pochodzących z tego miasta. A u nas prawie połowa składu jest urodzona i wychowana w Polkowicach. Możemy być z tego dumni. Jednocześnie pracujemy nad tym, żeby budować nasze DNA, naszą tożsamość. Musimy dbać o nasz własny ogródek.

Był pan niegdyś piłkarzem Zagłębia Lubin i Miedzi Legnica – innych zespołów z tego regionu. Jak wtedy pan odbierał klub z Polkowic, gdy przychodził pan tu trenować?

Polkowice to miejscowość znana na mapie polskiej piłki. Można powiedzieć, że jesteśmy trampoliną dla młodych chłopaków z Zagłębia czy Miedzi, żeby się odbić. Dostają tutaj drugą czy trzecią szansę i starają się o to, żeby przebić się wyżej. Każdy zawodnik jest też inny – jeden się rozwija szybciej, drugi wolniej.

Funkcjonowanie całej drużyny to proces – musimy wszyscy być ostrożni. Nie chodzi tu tylko o umiejętności, ale o doświadczenie, pracę nad sobą. Trzeba omijać wszystkie bariery, małe i duże przeszkody.

Praca w Górniku to dla pana debiut w roli pierwszego szkoleniowca. Czy można powiedzieć, że prezes klubu trzy lata temu podjął dość ryzykowną decyzję zatrudniając pana?

Gdy przychodziłem do Polkowic, wiedziałem że jest to solidna drużyna, z finansami, możliwościami. Dla mnie, jako początkującego trenera, był to strzał w dziesiątkę. Doceniam to, że były prezes Paweł Wechta zaryzykował i na mnie postawił. Ale mówiąc o ryzyku, mamy je na co dzień. Jedziemy do domu samochodem i nie wiemy, co się zdarzy po drodze. Można powiedzieć, że byłem kotem w worku. Ostatecznie jednak wszystkim nam to się opłaciło. Mówiłem, że zrobię awans w dwa lata i tak się stało.

Byłem świadomy, że prędzej czy później rozpocznę karierę w roli pierwszego trenera. Oczywiście nie będę się porównywał do Guardioli, bo to trochę inna półka, ale on też bez doświadczenia przejął Barcelonę i sami wiemy, co z nią osiągnął. Gdy zaczynasz jako pierwszy trener, tylko ci się wydaje, że masz doświadczenie, a tak naprawdę go nie masz.

To działa trochę jak drzewo – najpierw musi zapuścić korzenie, a dopiero potem idzie do góry. Najpierw wypracowaliśmy swoją tożsamość i równocześnie styl gry, a teraz idziemy w górę.

Zagraj w BETFAN pierwszy kupon BEZ RYZYKA! Jeśli przegrasz, zwrot do 100 PLN trafi na Twoje KONTO GŁÓWNE z możliwością natychmiastowej wypłaty!

Wśród zawodników Górnika jest, jak pan wspomniał, dwunastu zawodników z Polkowic. Patrząc na skład, jest tutaj też sporo piłkarzy z przeszłością w Zagłębiu.

Dwunastu piłkarzy w naszym zespole jest z Polkowic, ale z dziesięciu z Lubina. Reszta pochodzi z Bolesławca i innych okolicznych miast. Można jednak powiedzieć, że z wszyscy jesteśmy z jednego środowiska. O Zagłębiu mówimy, że produkuje wielu zawodników, dlatego nie wszyscy od razu przebiją się do ekstraklasy, ale mogą grać w zespole obok. Gdy czegoś brakuje w domu, zawsze idziesz do sąsiada, i tak jest w tym przypadku. A u nas chłopaki mogą się rozwijać, ograć się na boisku i dlatego jest to dla nich dobry kierunek.

Czego można życzyć Górnikowi?

Nie tylko Górnikowi, ale  wszystkim zawodnikom należy życzyć zdrowia i żeby byli szczęśliwi z tego, co robią. Jak mówi klasyk – futbol to najważniejsza rzecz z tych najmniej ważnych. Chłopaki muszą rozumieć, że nie wszyscy mają szansę robić to, co kochają. Dlatego do piłki powinni podchodzić nie tylko z pasją, ale i z miłością. Przez 90 minut, półtorej godziny treningu zawsze o tym mówię swoim zawodnikom.

A nam można życzyć, żebyśmy na spokojnie się utrzymali i zakończyli sezon na jak najwyższym miejscu w tabeli. Czasami trzeba delikatnie na to szczęście pracować, żeby ono wróciło, ale każdy go potrzebuje na co dzień.

ROZMAWIAŁ: PRZEMYSŁAW CHLEBICKI

Fot. Przemysław Chlebicki

3000PLN
Bonusu
GRAMGRUBO