Piast zmiażdżył Wisłę. Demony przeszłości wracają do Krakowa?

Piast Gliwice pokonał Wisłę Kraków 4:0. Podopieczni Waldemara Fornalika dziś wyraźnie zdeklasowali swoich rywali.

Gliwicka masakra

Po zimowym okresie przygotowawczym wydawało się, że za Wisłą jest już wszystko, co najgorsze. W meczu z Piastem podopieczni Artura Skowronka mogli przywołać wspomnienia tego, co się działo z zespołem w rundzie jesiennej.

Piast Gliwice już w pierwszej minucie otworzył wynik spotkania. Po “bilardzie” w polu karnym Michała Buchalika do siatki trafił Jorge Felix. Na kolejnego gola nie trzeba było długo czekać. W 11. minucie błędy w ustawieniu obrony wykorzystał znowu Felix, który asystował przy golu Piotra Parzyszka. Napastnik podwyższył wynik również w drugiej połowie. Kamil Wojtkowski stracił piłkę pod własnym polem karnym, przejął ją Felix, który znów znalazł na dogodnej pozyski Parzyszka. Ostatniego gola zdobył Patryk Tuszyński. Chyba nie trzeba mówić, kto znowu asystował?

Błędy w obronie, błędy w środku

Można było dziś odnieść wrażenie, jakby defensywa Wisły wręcz współpracowała z podopiecznymi Waldemara Fornalika. Złe ustawienie w wielu sytuacjach sprawiało, że Jorge Felix miał wolną drogę do stworzenia sytuacji. Poza tym obrońcy “Białej Gwiazdy” byli niekonsekwentni i podejmowali złe decyzje, byli spóźnieni w przyjęciu, jak i walce o piłkę. Czerwona kartka dla Macieja Sadloka była podkreśleniem dzisiejszego poziomu Wisły.

Poza tym w Wiśle nie działało to, co chwaliliśmy po zimowych przygotowaniach, czyli środek pomocy. Gieorgij Żukow nie był tym piłkarzem, którego oglądaliśmy w meczu z Jagiellonią czy Zagłębiem. Mylił się, kondycyjnie też zbyt dobrze nie wszedł w mecz, poza tym miał udział przy drugim golu dla “Białej Gwiazdy”. Również Vullnet Basha nie spisywał się najlepiej. Można powiedzieć, że Tom Hateley zdominował środek pola i może być uznany za cichego bohatera tego spotkania…

Piast gotowy do walki o najwyższe cele?

… bo głośnych bohaterów było dwóch – Jorge Felix i Piotr Parzyszek. Ofensywna dwójka dziś robiła, co chciała z obrońcami krakowskiego zespołu. Rafał Janicki, Maciej Sadlok i Hebert po prostu nie istnieli, a Łukasz Burliga choć był momentami widoczny z przodu, z tyłu był niepewny podobnie jak jego koledzy.

Trzeba też zwrócić uwagę na przygotowanie fizyczne obu zespołów. Waldemar Fornalik od zawsze słynął z dobrego przystosowania zespołów i po Piaście faktycznie nie było widać, jakby miał ponad dwumiesięczną przerwę. Zupełną odwrotnością drużyny z Gliwic była dziś Wisła, niemrawa w ofensywie, ale przede wszystkim w obronie.

Po meczu z Wisłą Piast awansował na 2. miejsce w lidze i przed meczem Legii z Lechem traci do lidera pięć punktów. Tyle samo wynosi przewaga “Białej Gwiazdy” nad strefą spadkową, aczkolwiek Korona i Arka jeszcze nie rozegrały spotkań 27. kolejki. Poza tym szanse zespołu Artura Skowronka na awans do górnej ósemki po tym meczu już zmalały niemal do zera.

Fot. Screen z Canal+Sport

500PLN
brak kodu
Brak kodu