Legia Warszawa na piątkę, Arka Gdynia na jedynkę

Legia Warszawa pokonała na własnym stadionie Arkę Gdynia 5:1. Chociaż to zespół Ireneusza Mamrota pierwszy objął prowadzenie, całe spotkanie przebiegło pod dyktando Legionistów. A szczególnie jej ofensywnych zawodników.

Tak musiało się skończyć?

Można powiedzieć, że Arka była tutaj na straconej pozycji. Po Legii z każdym meczem po wznowieniu rozgrywek widać coraz lepsze porozumienie między zawodnikami. Dowodem na to był mecz z Wisłą, który – choć trochę paradoksalnie to zabrzmi – wyglądał tak, jakby Legioniści celowo pozwolili rywalom na objęcie prowadzenia. Tymczasem Arka miała za sobą wygraną ze Śląskiem Wrocław, wywalczoną w doliczonym czasie gry. W dwóch ostatnich meczach zespół Arki wykazywał ambicję, jednak niepopartą argumentami innymi niż błędy rywali.

Legia kontrolowała mecz od 2. minuty do końca

Mecz rozpoczął się jednak korzystnie dla podopiecznych Ireneusza Mamrota. W pierwszej minucie gola zdobył Adam Danch. Jak się okazało, był to pierwszy i ostatni celny strzał Arkowców w tym meczu. Później piłkarze z Gdyni rzadko kiedy pojawiali się na połowie rywala. A gdy już do tego dochodziło, nie wiedzieli jak się zachować pod bramką rywala. Próbowali szanować piłkę, aczkolwiek nie mieli pomysłu na rozegranie. Podsumowaniem postawy Arki na tle Legii było zderzenie dwóch piłkarzy zespołu przed polem karnym Legii, co doprowadziło do straty. I w sumie tak dla zespołu Ireneusza Mamrota wyglądał cały ten mecz.

Legia przegrywała przez większą część pierwszej połowy. Koniec końców, wyrównał w 44. minucie Paweł Wszołek, który wykorzystał podanie na głowę od Marko Vesovicia. Do pierwszego gola po przerwie również przyczynił się były piłkarz Queens Park Rangers. Skrzydłowy strzelał na bramkę Pavelsa Steinborsa i wtedy piłka odbiła się od Adama Marciniaka i wpadła do siatki.

A potem rozpoczął się koncert w wykonaniu Legionistów. Najpierw w 57. minucie do bramki trafił Luquinhas, a pięć minut później na 4:1 podwyższył Mateusz Cholewiak. Przez jakiś czas z atakami radził sobie golkiper Arki, aczkolwiek skapitulował jeszcze raz. W 86. minucie bramkę ustalającą wynik spotkania zdobył Vamara Sanogo. Dla Francuza był to pierwszy mecz od 11 lipca, gdy Legia grała na wyjeździe z gibraltarskim Europa FC. Co więcej, były piłkarz Zagłębia Sosnowiec w tym meczu zdobył pierwszego gola w oficjalnym meczu w warszawskim zespole.

Pekhart mógł czuć się niepotrzebny

Legia wręcz zmiażdzyła Arkę. Gdyby wyróżnić jakiegokolwiek piłkarza zespołu z Gdyni, chyba i tak byłby to Pavels Steinbors, który wpuścił przecież pięć goli. Podopieczni Aleksandara Vukovicia mieli jednak jeszcze kilka groźnych sytuacji, w których bramkarz uratował zespół przed jeszcze większym wymiarem kary.

Więcej pochwał można kierować po tym meczu pod adresem piłkarzy Legii. Nie można nic zarzucić ofensywnej trójce Wszołek-Luquinhas-Cholewiak. Cała trójka nie tylko przeciwko Arce trafiła do siatki, ale przede wszystkim byli skuteczni w rozgrywaniu piłki między sobą. Tomas Pekhart tym razem bez gola, aczkolwiek trudno mu cokolwiek zarzucić. Mógł doprowadzić do wyrównania bądź wyjścia na prowadzenie Legii. Napastnika powinno się rozliczać z goli, Czech ich dziś nie zdobył. Wydaje się jednak, że to nie on miał w tym meczu grać pierwsze skrzypce.

Uwagę mógł na siebie zwrócić również Michał Karbownik, który gra coraz odważniej. Przeciwko Arce kilkakrotnie przedzierał się w pole karne rywala, aczkolwiek za każdym razem tracił piłkę albo podejmował złe decyzje. Oczywiście testował nowe zagrania już wtedy, gdy Legia miała niemal pewne zwycięstwo, jednak jego wyjścia do ofensywy w tym meczu można ocenić raczej negatywnie.

Przewaga Legii nad Piastem jeszcze większa

Dzięki wygranej z Arką i remisie Piasta z Górnikiem, Legia umocniła się na fotelu lidera. W tej chwili podopieczni Aleksandara Vukovicia mają przewagę dziesięciu punktów na osiem kolejek przed końcem sezonu. Choć ta strata jest to odrobienia, raczej mało prawdopodobne, by stołeczna drużyna była w stanie się zatrzymać, patrząc na ostatnie spotkania.

Z kolei Arka wciąż zajmuje przedostatnie miejsce w PKO Ekstraklasie, z 28 punktami na koncie. Po wygranej Wisły Kraków z Rakowem i porażce z Legią, drużyna Ireneusza Mamrota traci do bezpiecznego miejsca cztery punkty.

Fot. Screen Canal+Sport

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO