Czas na ekstraklasę: Trudne mecze wyjazdowe faworytów?

Czas na ekstraklasę! Przed nami ostatnia kolejka przed podziałem tabeli na grupę mistrzowską i spadkową. Już wiemy, kto się znajdzie w obu połowach, to jednak nie oznacza, że w niedzielnych meczach nie będzie ciekawie. Tym razem ekspertem naszego cyklu był wybitny reprezentant Polski, a obecnie ekspert programu “Liga PL”, Michał Żewłakow.

Skład grup po podziale tabeli jest już znany

Można powiedzieć, że 29. kolejka zabrała nam część emocji przed podziałem ligowej tabeli na dwie części. Swój mecz wygrała balansująca pomiędzy połowami Jagiellonia, a Zagłębie, Górnik Zabrze, Raków i Wisła Płock stracił punkty, tracąc szanse na grupę mistrzowską.

To jednak nie oznacza, że w tej kolejce nie będzie ciekawie. Zmierzą się ze sobą dwaj rywale w walce o utrzymanie – Arka Gdynia i Wisła Kraków. Z kolei ligowi faworyci do najwyższych miejsc – Legia, Piast i Lech zagrają na wyjeździe i mogą nie mieć łatwego zadania.

Arka Gdynia – Wisła Kraków

Arka Gdynia po wznowieniu sezonu zdobyła trzy punkty dzięki wygranej w meczu ze Śląskiem. Warto dodać, że zarówno w meczu z Lechią, jak i Legią, Arkowcy przez moment prowadzili. W pierwszym ze spotkań wygrana była realna, aczkolwiek w drugim pojedynku zespół zdobył bramkę w tak naprawdę jedynej dogodnej okazji. Do bezpiecznego miejsca podopieczni Ireneusza Mamrota tracą sześć punktów. Jakie szanse na utrzymanie ma drużyna z Gdyni? O to zapytaliśmy eksperta.

To będzie mecz o przedłużenie nadziei dla Arki w kontekście utrzymania w lidze. Porażka w tym meczu bardzo skomplikuje jej sytuację, bo wtedy wyklaruje się zdecydowana grupa spadkowiczów, którzy po podziale tabeli będą musieli dokonywać cudów. Tak jak ŁKS jest już jedną nogą w pierwszej lidze, Arka i Korona mają jeszcze szanse, choć ich sytuacja nie jest łatwa. 

– Arka w dwóch pierwszych meczach – z Lechią i Śląskiem Wrocław, miała szansę zdobyć sześć punktów. Dzięki nim mogłaby się odbudować mentalnie i zyskać świadomość, że potrafi wygrywać nie jeden mecz na pięć, tylko potrafi zdobywać punkty seryjnie. Myślę, że w momencie gdy Arka przegra z Wisłą, do Gdyni znów wrócą te stare demony. Praca, trening i mecz ze strachem przed tym, że się żegnają z ligą. 

– Patrząc na ostatnie trzy sezony, Arka zawsze walczy o utrzymanie. To też nie jest łatwe dla piłkarzy takiego klubu. Nie ma takiego poczucia, że dwa razy wygraliśmy, dwa razy zremisowaliśmy, udało nam się zagrać fajny mecz, coś zrobić. Mam wrażenie, że to co dzieje się w Arce i sytuacja, przez którą zespół przechodzi od dłuższego czasu, sprawia że piłkarze w głowie mają tylko jedną rzecz – żeby nie spaść. Nie wiem, czy w takich warunkach można robić progres. Nasza liga jest jednak tak zwariowana, że wszystko w niej może się zdarzyć. Może nie przeciwko Legii, ale w meczach z pozostałymi zespołami wszystko jest możliwe. – stwierdził Michał Żewłakow.

Według bukmacherów, nie ma zdecydowanego faworyta tego starcia. Większe szanse na wygraną według ich wyliczeń ma jednak Arka (kurs 2.53). Kurs na zwycięstwo “Białej Gwiazdy” wynosi 2.74, a na remis 3.50.

Górnik Zabrze – Legia Warszawa

Chociaż do końca sezonu zostało jeszcze osiem kolejek, sprawa mistrzostwa dla Legii coraz bardziej wydaje się wyjaśniona. Podopieczni Aleksandara Vukovicia po przerwie wygrywają mecz za meczem i mają już dziesięć punktów przewagi nad drugim Piastem. Wyjazdy do Zabrza są trudne, o czym przekonała się większość ligowców w tym sezonie. Czy Legia ma się czego obawiać w starciu z podopiecznymi Marcina Brosza?

– Myślę, że Legia sportowo, jak i mentalnie jest na tyle silna, że dzisiaj nie widzę drużyny, która mogłaby zaburzyć ten spokój, pewność siebie i sportowy poziom. Na dzień dzisiejszy Legia jest mocna i dowodem tego jest dziesięciopunktowa przewaga na drugim Piastem. Wydaje mi się, nie odbierając szans piłkarzom z Zabrza, że faworyt jest jeden. Nawet remis Górnika to byłaby dla mnie jednak niespodzianka. – stwierdził Michał Żewłakow.

Według bukmacherów, Legia może być niemal pewna wygranej z zespołem z dolnej części tabeli (kurs 1.75). Szanse na triumf Górnika oceniono na 4.40, natomiast możliwość remisu na 3.80.

Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice

Piast Gliwice w poprzedniej kolejce stracił punkty, remisując bezbramkowo z Górnikiem Zabrze. Można powiedzieć, że ofensywa zespołu Waldemara Fornalika po raz pierwszy od restartu ekstraklasy się zablokowała. Tym razem drużynę mistrza Polski czeka kolejne wyzwanie – wyjazd do Białegostoku – które niekoniecznie może okazać się łatwe. Jagiellonia bowiem ostatnio jest w dobrej dyspozycji, głównie mentalnej, na co zwrócił uwagę Michał Żewłakow.

– Cofając się najwcześniej do meczów z początku roku, Piast jest drużyną bardziej stabilną – łatwiej przewidzieć że zdobędą trzy punkty, a w trudnym meczu nie przegrają. Ostatnie mecze Jagiellonii udowodniły jednak, że nastąpiła tam zmiana, głównie mentalna. Spójrzmy na mecz z Wisłą Płock – zespół przegrywał u siebie 0:2 i potrafił dzięki swojej wierze w zdobycie punktów doprowadzić wyrównania. Spotkanie z ŁKS-em z kolei pokazało, że ta drużyna nie musi mieć lepszych statystyk od rywali, żeby wygrywać.

– Gdybym miał dziś wybrać silniejszy i bardziej stabilny zespół, jest nim Piast Gliwice. Drużyna Waldemara Fornalika nie jest jeszcze takim tuzem, jeśli chodzi o naszą ligę, żeby myśleć, że teraz jest w stanie wygrać wszystkie spotkania do końca sezonu. Piast jednak nie traci głupio punktów, a jego pozycja w tabeli jest wynikiem tego, że jest to bardzo solidny zespół. – stwierdził Michał Żewłakow.

Według bukmacherów, choć Piast jest wyżej w tabeli, niższy kurs ustalono na zwycięstwo Jagiellonii (2.52). Z kolei szanse na wygraną mistrza Polski oceniono na 2.82, a na remis na 3.25.

Korona Kielce – Lech Poznań

Lech Poznań w spotkaniu poprzedniej kolejki rozgromił Pogoń Szczecin na własnym stadionie aż 4:0. Tym razem “Kolejorz” zmierzy się ze znajdującą się w strefie spadkowej Koroną Kielce. Zespół Macieja Bartoszka w ostatnim czasie zbiera pochwały za skuteczność w defensywie. Podopieczni Dariusza Żurawia chyba nie mogą liczyć na przesadną gościnność kielczan w polu karnym?

Oceniłbym Lecha jako drużynę, która gra atrakcyjny futbol. Ta atrakcyjność jednak nie zawsze przekłada się na wyniki. Lech jest tak skonstruowany, że młodzieży, czasem trochę chimerycznej, jest dużo. Oni potrzebują czasu, by złapać trochę stabilizacji i doświadczenia, by głupie straty punktów i dwie nierówne połowy im się nie zdarzały.

– Ten mecz zapowiada się dla mnie bardziej pasjonująco niż Górnik-Legia. Nie wiem, jak tu się wszystko potoczy, ale mam wrażenie, że trener Bartoszek tchnął w Koronę trochę wiary i nadziei, której przez większą część sezonu ta drużyna nie miała. Zawodnicy, o których do tej pory mówiliśmy, że nie grają na miarę swoich możliwości, zaczęli grać na miarę albo nawet ponad nią. 

– Mecz będzie rozgrywany w Kielcach, a tam Korona czuje się jak ryba w wodzie. Gdyby ten mecz był w Poznaniu, pewnie byśmy dawali maksymalnie dziesięć procent szans na jakiekolwiek punkty dla drużyny Dariusza Żurawia. Według mnie, to może być mecz-pułapka dla Lecha Poznań. – przyznał Michał Żewłakow.

Według bukmacherów, większe szanse na wygraną ma Lech (kurs 1.99). Zwycięstwo Korony oceniono na 3.50, natomiast szanse remisu na 3.70.

Pozostałe mecze

Cracovia – Wisła Płock (14 czerwca, 18:00)

Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk (14 czerwca, 18:00)

Raków – Zagłębie Lubin (14 czerwca, 18:00)

Śląsk Wrocław – ŁKS Łódź (14 czerwca, 18:00)

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO