30. kolejka PKO Ekstraklasy. Sensacja w Zabrzu, kontrowersje w Gdyni i koncert Exposito

Skład grupy mistrzowskiej i spadkowej PKO Ekstraklasy znaliśmy już po poprzedniej kolejce. Drużyny nie potraktowały spotkań jako mecze o nic, czego dowodem jest choćby sensacyjna wygrana Górnika Zabrze z Legią.

Arka Gdynia – Wisła Kraków 0:0

W pierwszej połowie doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Wydawało się, że piłkę do bramki skierował Jakub Błaszczykowski. Sędzia jednak uznał, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Na potwierdzenie postanowił skorzystać z VARu, aczkolwiek po obejrzeniu powtórki utwierdził się w swoim przekonaniu.

W drugiej połowie Wisła miała kolejną groźną sytuację. Lukas Klemenz był blisko zdobycia gola głową, aczkolwiek strzał obronił Pavels Steinbors.

Jako ciekawostkę należy dodać, że doszło do podobnej sytuacji, jak podczas starcia Barcelony z Mallorcą. W obu przypadkach w pewnym momencie na murawie pojawił się… kibic. Nie obyło się więc podczas tego spotkania bez interwencji ochrony.

Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Po 30. kolejce Wisła Kraków zajmuje 13. miejsce i powiększyła o punkt przewagę nad strefą spadkową. Tymczasem piętnasta Arka zbliżyła się do Korony – traci do niej jeden punkt w lidze.

Cracovia – Wisła Płock 1:1 (van Amersfoort 82’ – Szwoch 70’)

Do przerwy na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis. Od początku drugiej części “Pasy” szukały swoich szans do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Swoją okazję po przerwie miał choćby Florian Loshaj, aczkolwiek jego strzał nie pokonał Krzysztofa Kamińskiego.

Ostatecznie to jednak Wisła Płock znalazła drogę do bramki. Akcję rozpoczął Dominik Furman, który minął rywali i podał piłkę na lewą stronę pola karnego rywala do Piotra Tomasika. Piłkarz “Nafciarzy” podał piłkę do Mateusza Szwocha, który otworzył wynik tego spotkania.

Wisła Płock jednak po raz kolejny nie wygrała meczu, w którym pierwsza trafiła do siatki. Po zamieszaniu po rzucie rożnym gola zdobył Pelle Amersfoort, ustalając wynik spotkania.

Po tym remisie Cracovia oddaliła się od strefy pucharowej. Podopieczni Michała Probierza znajdują się na piątym miejscu, tracąc do Lecha i Śląska trzy punkty. Z kolei Wisła Płock przed podziałem tabeli zajmuje 12. pozycję, z 38 punktami na koncie.

Górnik Zabrze – Legia Warszawa 2:0 (Jimenez 30’, Angulo 60’)

Mecz z Górnikiem był dla Legii trzecim z rzędu, w którym jej rywale jako pierwsi zdobyli gola. Zarówno Wisła Kraków, jak i Arka Gdynia otworzyły wynik w spotkaniach z Legionistami. Oba mecze kończyły się jednak zdecydowanymi wygranymi drużyny z Warszawy – kolejno 3:1 i 5:1.

O golu dla Górnika będzie się długo mówić. Jesus Jimenez celował na bramkę, jednak strzał wydawał się zbyt lekki, by pokonał Radosława Majeckiego. Bramkarz Legii jednak niefortunnie przepuścił piłkę pod sobą.

Jeszcze bardziej nerwowo w szeregach Legii zrobiło się w 60. minucie. Erik Janża dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, a do piłki wyskoczył Igor Angulo. Hiszpański napastnik uderzeniem głową podwyższył prowadzenie Górnika.

Mecz zakończył się sensacją i pierwszą wygraną Górnika z Legią od trzech lat. Dzięki zwycięstwu, zabrzanie znajdują się na szczycie grupy spadkowej, z 41 punktami na koncie. Tymczasem przewaga Legii nad drugim Piastem zmalała do siedmiu punktów.

Jagiellonia – Piast Gliwice 0:2 (Parzyszek 24’k, Hateley 85’k)

Poziom obu zespołów w pierwszej połowie był wyrównany. Piast nie mógł się przyzwyczaić do braku Jorge Felixa, który nie zagrał w meczu z powodu kontuzji. Mimo braku Hiszpana, zespół Waldemara Fornalika prowadził do przerwie. W 24. minucie z rzutu karnego do siatki trafił Piotr Parzyszek.

Bramek już w tym meczu nie zobaczyliśmy, aczkolwiek w 73. minucie czerwoną kartkę, za drugą żółtą, otrzymał Ariel Borysiuk. Tym samym, to czwarty mecz z rzędu Piasta, w którym rywal kończył w dziesiątkę.

W końcówce meczu Piast otrzymał kolejny rzut karny. Tym razem jedenastkę na gola zamienił Tom Hateley. Choć Damian Węglarz był bliski obrony strzału, piłka wpadła do bramki.

Dzięki zwycięstwu Piast zniwelował stratę do Legii z dziesięciu do siedmiu punktów, umacniając się na pozycji wicelidera. Tymczasem Jagiellonia wciąż znajduje się na siódmym miejscu, z 44 punktami na koncie.

Korona Kielce – Lech Poznań 0:2 (Gytkjaer 50’, 65’, 69’)

Korona po wznowieniu rozgrywek zaskakiwała postawą w defensywie. Zespół skutecznie bronił się przez całą pierwszą połowę przed atakami “Kolejorza”. Marek Kozioł i spółka skapitulowali dopiero na początku drugiej połowy. Gola otwierającego wynik spotkania zdobył Christian Gytkjaer.

Duńczyk w meczu z Koroną skompletował klasycznego hat-tricka. Najpierw trafił do siatki z rzutu karnego, po dotknięciu piłki ręką przez Grzegorza Szymusika, natomiast potem wykorzystał podanie w pole karne z lewego skrzydła Tymoteusza Puchacza.

Dzięki wygranej z Koroną, Lech zrobił kolejny krok w walce o europejskie puchary. Zespół Dariusza Żurawia znajduje się na czwartym miejscu, mając 49 punktów – tyle samo, co trzeci Śląsk Wrocław. Tymczasem Korona wciąż zajmuje 14. lokatę, tracąc do bezpiecznego miejsca pięć punktów.

Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk 1:1 (Hostikka 4’ – Gajos 30’)

Wynik tego spotkania otworzył się bardzo szybko. Santeri Hostikka zdobył gola w 4. minucie po asyście Macieja Żurawskiego. Chociaż Fin występuje w Pogoni już od półtora roku, była to dla niego pierwsza bramka w barwach klubu. Niewątpliwie trafienie jest dla niego powodem do świętowania

W 30. minucie Pogoń straciła prowadzenie po golu Macieja Gajosa. Piłkarz Lechii Gdańsk pokonał Dante Stipicę strzałem z rzutu wolnego.

Oba zespoły po remisie oddaliły się od pucharowych miejsc. Pogoń teraz zajmuje 6. miejsce w lidze, z 45 punktami na koncie. Z kolei Lechia jest ósma, gromadząc 43 oczka. Przewaga trzeciego i czwartego Śląska i Lecha po 30. kolejce nad tą dwójką wyraźnie wzrosła.

Raków – Zagłębie Lubin 2:1 (Petrasek 48’, Brown Forbes 73’ – Białek 60’)

W pierwszej połowie minimalną przewagę mieli podopieczni Marka Papszuna. Piłkarze Rakowa oddali więcej strzałów niż drużyna “Miedziowych”. Ostatecznie jednak w pierwszej połowie obyło się bez bramek.

Na początku drugiej połowy Raków ruszył do ataku. W 48. minucie gola na 1:0 zdobył Tomas Petrasek. Potem zespół z Częstochowy miał jeszcze kilka szans, jednak nie udało mu się podwyższyć prowadzenia. Niewykorzystane okazje się zemściły – w 60. minucie zdobył bramkę Bartosz Białek po zespołowej akcji.

Ostatecznie to jednak piłkarze Rakowa zadali decydujący cios. Oba zespoły szukały sytuacji, która dałaby im prowadzenie. W 73. minucie taką okazję miał Felicio Brown Forbes, pewnie wykorzystując asystę Davida Tijanicia.

Po wygranej Raków przeskoczył w ligowej tabeli Zagłębie, awansując na 10. miejsce. Zespół Marka Papszuna do tej pory zgromadził 41 punktów. Trzy oczka mniej mają “Miedziowi”, którzy po przegranej zajmują 11. pozycję.

Śląsk Wrocław – ŁKS Łódź 4:0 (Marković 4’, Stiglec 17’, Płacheta 23’, Exposito 74’)

Podopieczni Vitezslava Lavicki byli zdecydowanym faworytem tego spotkania. Udowadniali to od początku – już w czwartej minucie gola po indywidualnej akcji zdobył Filip Marković. Jeszcze w pierwszej połowie rozmiar wygranej powiększyli Dino Stiglec i Przemysław Płacheta. Warto dodać, że przy pierwszych dwóch bramkach asystował Erik Exposito.

W drugiej połowie Hiszpan sam trafił do siatki. Warto podkreślić, że był to jego pierwszy gol od pięciu spotkań. Można powiedzieć, że Dino Stiglec odwdzięczył się koledze zespołu za sytuację z 17. minuty, gdyż to właśnie on asystował przy tej bramce.

Po wygranej z ŁKS-em Śląsk utrzymał trzecie miejsce w lidze. Zespół Vitezslava Lavicki ma na koncie 49 punktów, tyle samo, co czwarty Lech Poznań, tracąc cztery oczka do drugiego Piasta. Tymczasem ŁKS zajmuje ostatnie miejsce, mając 21 punktów na koncie.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO