Wojciech Jagoda: Michał Probierz potrafi być szarlatanem

Na zakończenie najdłuższego sezonu w historii polskiej piłki czas na ostatnie rozstrzygnięcie. W finale Totolotek Pucharu Polski zmierzą się Cracovia i Lechia Gdańsk. Opinią na temat starcia z “Futbol News” podzielił się komentator Canal+Sport, Wojciech Jagoda.

Cracovia w rundzie jesiennej liczyła się w walce o czołówkę ekstraklasy. Po przerwie zimowej przyszła jednak obniżka formy i zespół rozczarował.

Gdy w redakcji Canal+Sport tworzyliśmy najlepszą jedenastkę rundy jesiennej, prawie wszyscy na pozycji defensywnego pomocnika umieściliśmy Janusza Gola, który był to absolutny lider tego zespołu. Wydawał się być przedłużeniem ramienia trenera Probierza i właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. To było oczywiste, że Cracovia bez Janusza Gola musiała być gorsza.

Myślę że gdy Michał Probierz zabrał mu opaskę i zdecydował, że Janek nie będzie grać, nie mógł postąpić inaczej. Musiał pamiętać, że mecze wygrywa cała szatnia, a nie pojedynczy zawodnik. W tej sytuacji nie mógł Gola tam zostawić. Michał ma jednak świadomość, że jeśli nie zdobędzie pucharu, znajdą się tacy, co mu to wypomną. Nie będę jednak do tych ludzi należał, gdyż wiem w jakiej sytuacji się znalazł.

Michał Probierz ostatnio był krytykowany ze względu na to, że wystawiał do gry głównie obcokrajowców. Zdarzyło się nawet, że poza przepisowym młodzieżowcem, w kadrze zagrali sami zagraniczni piłkarze.

A tutaj go nie będę bronił, tylko atakował! Uważam, że jeśli ekstraklasa będzie się rozwijać w oparciu o młodzieżowców, będzie zdrowa. Gdy młodzieży będzie szło, będziemy się z nią cieszyć, a jeśli nie – będziemy wraz z nią cierpieć i szukać rozwiązań, a nie narzekać. Nie interesuje mnie zagraniczna Cracovia, a zbilansowana. Na przykład z Peskoviciem w bramce i Lopesem w ataku i do tego z fajną młodzieżą. Najfajniejszy mecz Cracovii, który komentowałem jesienią, to było spotkanie wygrane 3:0 z Rakowem. Tamten mecz Cracovia kończyła sześcioma Polakami na boisku, z czego trzema młodzieżowcami. Wtedy Pestka strzelił gola, asystę zaliczył Rakoczy, a najlepszym piłkarzem meczu został Lusiusz. Taką Cracovię będę kochał zawsze i trzymał za nią kciuki. Za zespół, w którym będą grać sami obcokrajowcy, trzymać kciuków nie będę.

Obie drużyny strzelą gola? W Totolotku takie zdarzenie możecie zagrać po kursie 1.86

Przejdźmy teraz do Lechii. Podopieczni Piotra Stokowca na początku sezonu byli pretendentem do europejskich pucharów, tylko na chwilę pojawiła się w czołówce. Jak Lechia może podsumować ostatnie ligowe zmagania?

Lechia ma pecha, że z dwóch sezonów nie dałoby się złożyć jednego. Gdybyśmy policzyli jej punkty za 30 kolejek sezonu 2018/2019 i dodali to, co zdobyli w ostatnich siedmiu kolejkach 2019/2020, ta drużyna chyba zostałaby mistrzem Polski. Tego jednak się nie da zrobić, trzeba grać równo przez cały sezon. Ostatnio najrówniejsza była Legia Warszawa i to ona zasłużyła na to mistrzostwo najbardziej i nawet w Poznaniu się o tym głośno mówi.

Lechia grała nierówno, miała wzloty i upadki. Wciąż jednak w teorii może powtórzyć sezon, który był w jej historii najlepszym, czyli poprzednim, gdy zdobyli Totolotek Puchar Polski i zajęli trzecie miejsce. A teraz mają szansę na puchar i czwarte miejsce – to z pewnością byłby piękny wynik.

O Lechii można też powiedzieć, że zagrała va banque w przerwie zimowej. Do Gdańska trafiło dużo nowych piłkarzy. Patrząc na Łukasza Zwolińskiego czy Omrana Haydary’ego, który rozkręcił się ostatnio, klub zrobił naprawde dobre ruchy.

Piotrek Stokowiec znalazł się trochę w takiej sytuacji, jak Michał Probierz z Januszem Golem. Najpierw musiał oczyścić szatnię, kilka ważnych nazwisk trzeba było odsunąć od składu. Później wprowadził nowych zawodników i zrobił to naprawdę sprawnie. Dlatego gdybym miał oceniać, kto jest faworytem tego finału, postawiłbym właśnie na Lechię.

W półfinale Cracovia pokonała Legię, a Lechia wyeliminowała Lecha. Oba zespoły nie były faworytami w tych starciach, jednak determinacja okazała się silniejsza. Widać, że obu drużynom zależało na awansie do finału.

Moim zdaniem o składzie finału Pucharu Polski zdecydowali bramkarze. W przypadku meczu Lechia-Lech kluczowa okazała się postawa Alomerovicia, natomiast w spotkaniu Cracovia-Legia zadecydował Muzyk. Pierwszy był pozytywnym bohaterem Lechii, a drugi absolutnie negatywnym Legii. Myślę, że na pozycjach bramkarzy rozstrzygnęło się, kto zagra w finale w Lublinie.

Jakiego spotkania się pan spodziewa w piątek?

Boję się, że to może być tak brzydki finał, jak Lechii z Jagiellonią. Mam jednak nadzieję, że się mylę i będzie to całkiem inne spotkanie. Jest na to szansa, że ten mecz będzie się różnił od tamtego, jeżeli w pierwszych piętnastu minutach któraś z drużyn strzeli gola. Jeśli długo będzie 0:0, trudno będzie wyciągnąć z okopów tak harde wojsko, jak żołnierze Stokowca i Probierza. Gdy jednak wcześnie padnie gol, choćby po stałym fragmencie gry, to będzie pasjonujący finał. Żebyśmy marzyli o tym, że nie skończy się w 90. minutach, a w 120. A może nawet przy wyniku 2:2 albo 3:3 dojdzie do rzutów karnych. Bardzo chciałbym, żeby tak było, ale wyobrażam sobie też smutne 0:0 i jakiś jeden gol decydujący o wygranej w Pucharze Polski.

Chociaż dziś tak naprawdę już wiadomo, kto na pewno uniesie w górę puchar. Ze stuprocentową dokładnością możemy powiedzieć, że Totolotek Puchar Polski w sezonie 2019/2020 jako pierwszy podniesie w górę portugalski kapitan, gdyż mamy portugalskiego kapitana zarówno w Lechii, jak i Cracovii.

Cracovia strzeli pierwszego gola w pierwszej połowie? W Totolotku takie zdarzenie możecie zagrać po kursie 2.54

Przed chwilą powiedział pan, że faworytem jest Lechia. 

Według mnie, losy pucharu rozstrzygną się na dwóch pozycjach – w bramce i na środku ataku. Jeśli chodzi o bramkarzy – w Lechii zagra Alomerović, a w Cracovii Hrosso – mocniejsza jest Lechia. Jeżeli chodzi o środek ataku, absolutny remis – jestem fanem i Lopesa, i Flavio Paixao. Cracovia będzie miała tylko jednego takiego piłkarza, a Flavio będzie miał uzupełnienie w postaci Łukasza Zwolińskiego, który według mnie rozpocznie mecz z ławki rezerwowych.

Skoro mówię, że zadecydują bramkarze i napastnicy, a na obu pozycjach widzę jakość Lechii. Dlatego jak dla mnie, patrząc logicznie, to właśnie Lechia jest dla mnie faworytem. Wiem jednak, że Michał Probierz potrafi być szarlatanem i w ciągu roku już trzy razy ograł podopiecznych Piotra Stokowca.

ROZMAWIAŁ: PRZEMYSŁAW CHLEBICKI

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO