Młodzieżowiec na wagę złota #27: Starzy i nowi znajomi w Ekstraklasie
08.08.2020

Za dwa tygodnie już będziemy przebierać nogami przy starcie sezonu Ekstraklasy. A skoro nowe rozdanie, to czas na nowych młodzieżowców, których trochę zobaczymy na ligowych boiskach. Nasze kluby zbroją się na potęgę i oglądamy jedno z najciekawszych okienek transferowych. Królują Boruc, Sobota i Kucharczyk, ale jak to mówią “do młodzieży świat należy”, więc i najmłodsi są bohaterami interesujących transferów. Wzięliśmy pięciu, na których – wydaje się – warto było czekać.

Bartłomiej Mruk (Garbarnia Kraków -> Pogoń Szczecin)

O jego transferze było wiadome już w zimie. Wtedy Pogoń zaklepała sobie transfer środkowego defensora Garbarni Kraków. Mruk jednak pozostał pod Wawelem i było to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich. Garca nie straciła zawodnika do końca sezonu, a sam zainteresowany mógł dokończyć pierwsze pełne rozgrywki w karierze. Wszystko oczywiście pod okiem wysłanników Pogoni.

Rok temu dostał szansę debiutu w ostatniej kolejce, gdy Garbarnia opuszczała szeregi zaplecza Ekstraklasy. To było w maju 2019, a dwa miesiące później był już pierwszym wyborem Łukasza Surmy na środku obrony w Garbarni. Może nie straszy warunkami fizycznymi – 184cm – ale nadrabia umiejętnościami piłkarskimi. Wiemy, że wszystkich już męczą teksty o wyprowadzeniu piłki wśród środkowych obrońców, ale nie oszukujmy się, to jest coś, na co dzisiaj zwracają skauci uwagę. M.in. tym potrafił przykuć uwagę Pogoni Szczecin. Czy to będzie na już zawodnik do pierwszego składu? Wydaje się, że jeszcze nie, ale patrząc na to, ilu młodych chłopaków dostało ostatnio szansę u Kosty Runjaicia, raczej powinien patrzyć w przyszłość z optymizmem. Jako bonus wrzucamy jego pięknego gola przeciwko rezerwom Lecha Poznań z pierwszej kolejki po pandemii.

Arkadiusz Pyrka(Znicz Pruszków -> Piast Gliwice)

Za półtora miesiąca dopiero wejdzie w świat dorosłych, tymczasem za nim już prawie 50 meczów dla drugoligowego Znicza Pruszków. Doświadczenie spore, więc czas na zawojowanie Ekstraklasy. Może nie od razu, ale trafia w ręce Waldemara Fornalika, więc nie może narzekać. Mało jest takich trenerów, którzy potrafią zbudować zawodnika. O talencie Pyrki niech świadczy fakt, że był podstawowym zawodnikiem w lidze, a w grudniu minionego roku sprawdzało go u siebie Dinamo Zagrzeb. Jakość szkolenia w stolicy Chorwacji nie pozostawia nic do życzenia, więc wydaje się, że gliwiczanie zrobili bardzo dobry ruch w kierunku wzmocnienia swoich młodzieżowców.

Javier Ajenjo Hyjek(Atletico Madryt -> Piast Gliwice)

Tym bardziej, że Pyrka będzie miał obok siebie nieco starszego kolegę, którego CV jest bardzo ciekawe.

Urodził się i wychował w stolicy Hiszpanii. W wieku 9 lat dołączył do akademii Atletico Madryt i tam trenował aż do momentu, gdy został nowym zawodnikiem Piasta. W minionym sezonie rozegrał również siedem meczów w młodzieżowej Lidze Mistrzów, a od dłuższego czasu regularnie trenował z pierwszym zespołem, o czym opowiadał w niedawnym wywiadzie dla Super Expressu.

Teraz jednak wchodzi do zespołu, w którym hiszpańskojęzyczni zawodnicy od wielu lat stanowili o sile. Gerard Badia, Joel Valencia czy Jorge Felix to tylko ostatnie przykłady, a przecież piłkarzy władających językiem Cervantesa w Gliwicach nie brakowało. Tyle że Ajenjo Hyjek nie będzie miał kłopotów ani z Hiszpanami, ani z miejscowymi. W końcu jego mama pochodzi z Polski i 19-latek komunikuje się w naszym języku. Naukę, przez pobyt w Hiszpanii, miał trochę utrudnioną, ale odkąd zaczął regularnie jeździć na zgrupowania reprezentacji Polski, wszystko przyspieszyło i już nie tylko rozumie, ale coraz swobodniej mówi po polsku.

Teraz jednak przed nim czas na pierwsze kroki w piłce seniorskiej. Do tej pory był oceniany przez pryzmat gry w młodzieżowych reprezentacjach oraz obecność w akademii wielkiego klubu, ale to wszystko idzie w niepamięć, a weryfikacją będą występy w Ekstraklasie. Na pewno to jeden z tych zawodników, na których debiut wielu kibiców czeka z zaciekawieniem.

Mateusz Praszelik(Legia Warszawa -> Śląsk Wrocław)

Radosław Majecki był gwiazdą i basta. Michał Karbownik wszedł do składu i również nią się stał, podbijając swoją wartość do kilku milionów euro. Kilka szans dobrze wykorzystał Maciej Rosołek, ale do tego grona nie dołączył Mateusz Praszelik. W minionym sezonie ledwie 276 minut w siedmiu meczach ligowych i pucharowych to było zdecydowanie za mało dla chłopaka, który za niecałe dwa miesiące skończy 20 lat. O sporych możliwościach Praszelika mówi się od dawna, ale czas na pokazanie tego w praktyce. Teraz przychodzi do Wrocławia i po odejściu Przemysława Płachety wydaje się, że będzie młodzieżowcem numer jeden. W Śląsku dobrze wiedzą, że warto postawić i zaufać komuś, o kim się mówi, że ma duży potencjał. Przykład Płachety pokazał, że może się to bardzo sowicie opłacić. Praszelik może zagrać na kilku pozycjach w środku pola, ale najwygodniej będzie się czuł mając jak najwięcej piłki przy nodze na “8” lub “10”.

Fryderyk Gerbowski(Escola Varsovia -> Wisła Płock)

Zawodnik z najmniejszymi, tak się wydaje, szansami na grę w tym sezonie. Jednocześnie kolejny wychowanek Escoli Varsovii, który zasila szeregi Nafciarzy. Oba kluby z Mazowsza współpracują już jakiś czas i m.in. na mocy tego porozumienia wcześniej do Płocka trafił Litwin Titas Milasius, który ma już za sobą debiut w Ekstraklasie.

Gerbowskiemu będzie trochę trudniej, wszak chodzi o 17-latka, który jest etatowym reprezentantem Polski w swoim roczniku, a trzeba wiedzieć, że chłopaki urodzeni w 2003 roku mają naprawdę fajną konkurencję między sobą. W końcu na najwyższym poziomie kilku z nich już swoje szansę otrzymało i gra, jak choćby Aleksander Buksa.

Trzeba przyznać, że Wisła Płock wygrała wyścig o tego chłopaka grającego w środku pola. Gerbowskim było zainteresowanych wiele klubów w Polsce, ale też i za granicą. W swoim CV ma m.in. testy we włoskim SPAL Ferrara, do którego jednak nie trafił, w przeciwieństwie do rok starszego Jakuba Iskry, będącego już po debiucie w Serie A.

Co ciekawe jednym z jego ulubionych piłkarzy jest prawy obrońca… Racingu Strasbourg Kenny Lala, a wszystko za sprawą gry FIFA19, w której wielokrotnie korzystał z karty tego zawodnika.

Maciej Mas(GKS Bełchatów -> Jagiellonia Białystok)

Kolejny, o którego trwała zacięta walka. Swoje zrobił talent zawodnika i CV, w którym znalazła się półroczna przygoda we włoskim Cagliari. Na występy u boku Sebastiana Walukiewicza nie mógł liczyć, ale zagrał sześć meczów w Primaverze, włoskim odpowiedniku naszej byłej Młodej Ekstraklasy. Liczby imponujące, gdyż strzelił 4 gole w trakcie 339 minut na boisku.

Czas jednak na strzelanie goli w seniorach, bo tych jeszcze nie ma, mimo kilkunastu meczów jesienią w barwach I-ligowego GKS-u Bełchatów. Czy wiek go tłumaczy? Raczej nie. W końcu mowa o 19-latku, a przychodząc do Jagiellonii jednym z jego rywali o miejsce będzie Bartłomiej Bida. Rówieśnik Masa w minionym sezonie rozegrał 25 meczów w Ekstraklasie, w których pięć razy pokonał bramkarza rywali.

***

Na koniec bonus w postaci zawodnika, który wraca do klubu ekstraklasowego w… kontrowersyjnych i dość dziwnych okolicznościach.

Marcin Grabowski (Termalica Nieciecza -> Wisła Kraków)

Transfer? Formalnie tak, choć często powroty z wypożyczeń nie są w ten sposób określane. Tym razem jednak warto wspomnieć o jednym z ciekawszych przypadków, w którym kolejny raz agenci piłkarscy przegrywają sprawę. Marcin Grabowski był wypożyczony z Wisły Kraków do Termaliki i jak to bywa, koniec umowy był datowany na 30 czerwca. Kłopot w tym, że kontrakt z Wisłą kończył się tego samego dnia i Biała Gwiazda miała możliwość skorzystać z opcji przedłużenia. Wg władz krakowskiego klubu to się udało, więc Grabowski powinien był wrócić na Reymonta. Agent zawodnika – Grzegorz Rasiak – uznał, że macierzysty klub zrobił to bezpodstawnie, więc ten ma prawo podpisać nową umowę z Termaliką i pozostać w Niecieczy. Jednak tutaj do akcji wkroczył Piłkarski Sąd Polubowny i zapał byłego napastnika Tottenhamu ostudził, nakazując powrót gracza do Wisły. Jak się potoczą losy dalej? Zobaczymy, ale nie powinno być nudno.

 

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO