Robert Lewandowski po raz piętnasty! Gol to jednak nie wszystko

Robert Lewandowski znów powiększył swój dorobek bramkowy w Lidze Mistrzów! Chociaż wydawało się, że reprezentant Polski pozostanie dziś bez trafienia, piłkarz trafił do bramki w 88. minucie, ustalając wynik na 3:0

Tytuł króla strzelców ma już w kieszeni

Nie ma cienia wątpliwości do tego, kto w tym sezonie zdobędzie koronę króla strzelców Ligi Mistrzów. Robert Lewandowski zdobył 15 goli i już może być pewny nagrody na zakończenie rozgrywek. Chyba że w finale z Paris-Saint Germain dwa hat-tricki i jeszcze jednego gola zdobędzie Serge Gnabry. Co powiedzmy szczerze, z całym szacunkiem do talentu reprezentanta Niemiec, jest niemożliwe.

Tym razem to jednak były piłkarz Arsenalu, zdobywając dwie bramki, był głównym bohaterem spotkania. Robert Lewandowski w meczu z Lyonem może i nie miał swojego dnia, jednak pod koniec spotkania znalazł się w odpowiednim miejscu i podwyższył prowadzenie dla Bayernu, ustalając wynik meczu na 3:0.

Pomógł Gnabry’emu

Najpierw jednak skupmy się na pierwszej poważnej sytuacji, w której wziął udział kapitan reprezentacji Polski. Robert Lewandowski w 30. minucie znalazł się w polu karnym, aczkolwiek sytuacja nie okazała się dogodna do strzału. Piłkarz Bayernu szukał swojego miejsca, lecz akcja zakończyła się jego zderzeniem z bramkarzem Olympique’u Lyon, Anthonym Lopesem.

W 33. minucie golkiper francuskiego zespołu był bez szans. Wówczas Robert Lewandowski był bliski zdobycia gola, aczkolwiek jego strzał z bliska został zablokowany. Piłka trafiła wówczas do Serge’a Gnabry’ego, który skierował piłkę do siatki. Może to trochę naciągana asysta napastnika Bayernu, aczkolwiek można powiedzieć, że dorzucił swoje trzy eurocenty do awansu zespołu do półfinału.

Dwie żółte kartki po faulach na Lewandowskim

Robert Lewandowski oczywiście często brał na siebie atak zespołu. To sprawiało, że był narażony na ataki obrońców. W 35. minucie został sfaulowany w połowie pola gry przez Marcelo, z którym po raz ostatni zmierzył się w… 2009 roku. Wówczas Brazylijczyk był piłkarzem Wisły Kraków, natomiast Lewy grał w zespole Lecha Poznań. Piłkarz Lyonu agresywnie i bezsensownie zaatakował łokciem i rękami reprezentanta Polski, co przyczyniło się do wyciągnięcia przez arbitra żółtej kartki.

Karę indywidualną po ataku na piłkarza Bayernu otrzymał również Fernando Marcal. Brazylijczyk w 42. minucie zaatakował Roberta Lewandowskiego z barku, co dostrzegł Antonio Mateu Lahoz.

15. gol w Lidze Mistrzów

Wydawało się, że Robert Lewandowski, mimo aktywności, zakończy ten mecz bez trafienia. W 88. minucie Joshua Kimmich dośrodkował z rzutu wolnego na dalszy słupek. Kto skierował piłkę głową wprost do bramki? Oczywiście przyszły król strzelców Ligi Mistrzów.

Aktywny również w defensywie

Oczywiście Lewandowski zrobił swoje również na swojej połowie. To było widoczne głównie w pierwszej połowie, gdy wracał w okolice bramki Bayernu. Poza tym w 54. minucie to właśnie napastnik Bayernu odbił z muru uderzenie Memphisa Depaya z rzutu wolnego. Człowiek-orkiestra, ale szczególnie w tym sezonie nas to kompletnie nie powinno dziwić.

Czas na finał!

Robert Lewandowski może być zadowolony z tego spotkania. Chociaż przez długi czas nie wpłynął na wynik spotkania, miał wpływ na to, co działo się na boisku. Zarówno pod bramką rywala, jak i na swojej połowie.

To już pewne, że w tym sezonie Ligę Mistrzów wygra… Polak. Robert Lewandowski z Bayernu albo rezerwowy bramkarz Paris Saint-Germain, Marcin Bułka. Jedną nagrodę kapitan reprezentacji Polski już jednak sobie zapewnił – koronę króla strzelców Champions League. Czy Lewy okaże się górą w pojedynku z liderem PSG, którym zachwyca się świat, czyli Neymarem? Wszystko rozstrzygnie się w niedzielę. Tytułu najlepszego strzelca rozgrywek nikt już jednak Lewandowskiemu nie zabierze. A w meczu z Lyonem po raz kolejny pokazał kunszt – nie tylko strzelecki.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO