Potencjał na wagę złota

Zaczynający się za kilka godzin sezon Ekstraklasy będzie wyjątkowym z wielu względów. Ja najbardziej czekam jednak na kolejnych młodzieżowców, którzy pokażą, że polska piłka idzie do przodu oraz – i tu może być trudniej – na dobre występy w europejskich pucharach. 

Wiem, że zwłaszcza po meczu Legii z mistrzem Irlandii Północnej trudno uwierzyć, że w tym roku będzie lepiej niż w latach poprzednich, ale podstawy jednak są. Jeden mecz w eliminacjach to naprawdę dobra wiadomość dla polskich drużyn, zwłaszcza jeśli będą nadal mieć szczęście w losowaniu i będą rozgrywać to spotkanie u siebie. Nawet Cracovia wyjeżdżająca do Malmoe może liczyć, że to właśnie ten mecz będzie tym jednym na 10, gdy uda się Szwedów zaskoczyć. Po Piaście też oczekuję jakości, którą pokazuje w ostatnich sezonach – z wyjątkiem najważniejszych meczów poprzednich rozgrywek, czyli tych z BATE. Waldemar Fornalik to gwarancja dobrego przygotowania drużyny i choć obawiam się o linię pomocy, pozbawioną Toma Hateleya i Jorge Feliksa, wiążę z grą gliwiczan spore nadzieje. Ba, jestem przekonany, że Jakub Świerczok może powalczyć o tytuł króla ligowych strzelców!

Grunt to pokonać pierwsze przeszkody, a potem, im dalej w sezon, tym powinno być lepiej. Z dziwnego systemu rozgrywek i specjalnych regulacji związanych z pandemią trzeba wyciągnąć jak najwięcej i wierzę, że polskim zespołom się to uda. Tak, tak, wbrew temu co próbował kiedyś sugerować Stanisław Czerczesow, twierdząc, że Polacy są pesymistami i wszędzie szukają problemów, ja szukam pozytywów.

Takim pozytywem poprzedniego sezonu był też przepis o konieczności wystawiania młodzieżowca. Wielu go krytykowało, a mnie do dziś dźwięczą w uszach głosy starszych zawodników i części trenerów, że „młody dostanie coś za darmo”. Niby mieli rację, ale tylko pozornie: w naszych realiach za darmo dostawiali coś często obcokrajowcy wchodzący na boisko po kilku treningach z pierwszym zespołem. Niewielu trenerów zaryzykowałoby przed sezonem taką oto rozmowę z prezesem:

– Potrzeba ci kogoś do obrony? Podobno jest dwóch Słowaków do wzięcia, doświadczeni, niezbyt drodzy. Wolałbym, abyś spróbował naszych juniorów, ale pytam na wszelki wypadek.

– Prezesie, biorę za młodych odpowiedzialność, nie ma sensu wydawać pieniędzy.

Mam poważne obawy, że jednak większość zabezpieczyłaby się (zabezpieczała w przeszłości) i wolała wydać kilkadziesiąt tysięcy euro. A potem? Potem głupio było(by) powiedzieć, że właściwie ten piłkarz nie był potrzebny, że młodzi dają radę. I tak to się w wielu przypadkach kończyło.

Dziś przepis o młodzieżowcu niczego nie skończył, a zaczął kilka fajnych karier, albo chociaż przygód. Pierwszego ze 107 aż młodzieżowych goli zdobył przecież Bartosz Bida w pierwszej kolejce (nie przekonacie mnie, że bez tego przepisu nie zostałby wypożyczony do Wigier Suwałki), a cały sezon pięknie splótł doskonałymi występami w końcówce rozgrywek Daniel Szelągowski. 17-letni wychowanek Korony za czasów Gino Lettieriego nie miał żadnych szans na grę, a nazwisk tych, którzy grali na jego pozycji nawet nie będę przypominał, by bez sensu nie zaśmiecać pamięci. Szelągowski strzelił gola na stadionie Wisły w Krakowie, błysnął w ostatnim meczu przeciwko ŁKS, a 5 meczów i 311 zaledwie minut wystarczyło mu, by nie tylko zdobyć dwa gole, ale i dwa wypracować.  Czy nie był gotowy do gry wcześniej? Moim zdaniem był, bo pokazał się z niezłej strony grając ostatnie pół godziny sezonu 2018/19. Kolejne rozgrywki stracił niemal w całości.

Różne są drogi rozwoju dla młodzieżowca. Lech wprowadza sporo piłkarzy do kadry, ale ochoczo też młodych wypożycza, by nie tracili czasu – nawet jeśli grać mają dla drugoligowych rezerw. Legia częściej młodych sprzedaje, zapewniając sobie jednak prawo wykupu piłkarza po rozsądnej cenie, co też ma sens. Podobnie jak każda inwestycja w młodego człowieka.

Jak zrobić interes na młodym piłkarzu pokazał w poprzednim sezonie Śląsk Wrocław, oferując bardzo dobre warunki Przemysławowi Płachecie z pełną świadomością, że warto go wziąć choćby na jeden sezon. Skrzydłowy wniósł bardzo duo do gry, po rozgrywkach ręce zacierał też księgowy. Ciekawe, co myśli sobie dziś Bogusław Cupiał i czy zweryfikował swoją teorię z czasów Wielkiej Wisły, że akademia to bezsensownie wydane pieniądze. Wyobrażacie sobie, gdzie mogłaby być dziś Wisłą, gdyby część pieniędzy Telefoniki poszła wtedy na bazę treningową i dobrych trenerów? Prezes Cupiał wolał wtedy kupować gwiazdy i mieć wszystko natychmiast, nie czekać na sukcesy ani chwili. Dziś potentaci na szczęście mają inne podejście – wiedzą doskonale, że wiek to potencjał na wagę złota, a odsetki od kolejnych transferów wcześnie wysłanej w wielkie świat młodej gwiazdy mogą jeszcze długo spływać na konto. 5 milionów za Bartosza Białka i procent następnego transferu to nadal przecież nie wszystko, co zarobi za niego Zagłębie, bo fundusz solidarnościowy gwarantuje kolejne wpływy na konto po następnych transferach.

Dziś zaczyna się sezon, w którym – także dzięki temu, że spada tylko jeden zespół i wiele klubów będzie pewnych ligowego bytu dość szybko – liczę, że zobaczymy w Ekstraklasie jeszcze więcej niż 143 młodych zawodników w sezonie 2019/20. Wierzę, że strzelą więcej niż 107 goli i że znów nie będzie ani jednej kolejki bez trafienia młodzieżowca. To jest kierunek, w którym musi iść nasza ligowa piłka, by w europejskim przewodzie pokarmowym iść do góry, a nie dostarczać tylko plankton słabszym drapieżnikom.

Na koniec jeszcze jedno – uważajcie na siebie Drodzy Kibice. Pamiętajcie, że Covid to nie wymysł, a niegroźny wydaje się tylko do chwili, gdy poważne kłopoty ma ktoś z naszych bliskich. Covid istnieje i ma się dobrze, a Wy, nosząc maseczki i stosując się do zasad obowiązujących na stadionach, możecie zwiększyć albo zmniejszyć prawdopodobieństwo tego, że nie będziemy mieli przerwy w rozgrywkach. Wiem, że fajnie stanąć w młynie, jak przed pandemią, ale to zaproszenie do zamknięcia stadionów, coś jak delikatniejsze, bo jednak takie na świeżym powietrzu, Covid-party. Miejcie świadomość, że bez Waszej odpowiedzialności będzie trudno dokończyć ten sezon. A przecież też tęskniliście za ligą, prawda?

Żelisław Żyżyński, dziennikarz Canal+

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO