Mikael Ishak przyzwyczai do siebie wyznawców Gytkjaera?

Mikael Ishak to piłkarz, na którym większość kibiców Lecha w pierwszej połowie wieszała psy. Jego bramka przed przerwą pokazała jednak, gdzie na boisku najlepiej czuje się szwedzki napastnik. Jedno jest pewne – ten piłkarz wyraźnie różni się od Christiana Gytkjaera.

Króla strzelców da się zastąpić

Christian Gytkjaer spędził w zespole “Kolejorza” trzy lata. Miał tylu fanów, co przeciwników. Część krytykowała go za brak aktywności na boisku i liczenie tylko na odpowiednie zagranie ze strony kolegów z drużyny. Jego zwolennicy uważali z kolei, że najważniejsza jest skuteczność i pod tym aspektem należy go oceniać. W ubiegłym sezonie Duńczyk mógł wzbudzić dyskusję z jednej i drugiej strony. Gytkjaer został królem strzelców z 24 golami w 34 meczach, jednak miał na koncie mecze, gdzie miał niewiele kontaktów z piłką.

Część ekspertów uważała, że Duńczyka da się łatwo zastąpić. Takie opinie było uzasadnione, gdyż 30-latek głównie wykańczał sytuacje, a rzadko samemu coś kreował. Nie zmienia to jednak faktu, że dużo osób się przyzwyczaiło do jego występów w niebieskiej koszulce.

Następca Gytkjaera mimo woli

Od samego początku było wiadomo, że Mikael Ishak to piłkarz o zupełnie innej charakterystyce niż jego poprzednik. Szwed miał lepsze i gorsze sezony, aczkolwiek rzadko odpowiadał za samo wykończenie okazji. Często nie był wysuniętym, a podwieszonym napastnikiem.

Ishak preferuje stosunkowo bezpieczną grę podań dla napastników, może być stosunkowo dobrze zintegrowany, działa dobrze do tyłu. Piłkarz potrafi zachować się odpowiednio na połowie przeciwnika, rozgrywa sytuacje konsekwentnie i twardo. Brakuje mu umiejętności gry jeden na jednego – stwierdził w rozmowie dla “Futbol News” dziennikarz “Nürnberger ZeitungFlorian Zenger.

Nowy piłkarz otrzymał jednak “dziewiątkę”, co z góry go predestynowało do przejęcie zadań Christiana Gytkjaera. Dlatego na początku pierwszej połowy meczu z Zagłębiem oczekiwano po nim takiego samego zachowania, co po poprzedniku. Piłkarz jednak marnował okazje, gdy tylko znajdował się w polu karnym. Pokazał jednak, że źle się czuje w sytuacjach sam na sam z golkiperem.

Jak gra Ishak? Dowodem mecz z Zagłębiem

Pod koniec pierwszej połowy Duńczyk jednak udowodnił, w jakich sytuacjach czuje się najlepiej. Mikael Ishak w ostatnich sekundach przed przerwą zdobył swojego premierowego gola w barwach “Kolejorza”. W jaki sposób? Absolutnie niegytkjaerowy, uderzając zza pola karnego, wykorzystując lukę w defensywie Zagłębia. Tym samym uciszył krytyków, którzy jeszcze nie odzwyczaili się od braku duńskiego napastnika.

Rewolucja na szpicy

Można powiedzieć, że swoim gole Mikael Ishak nie tylko uciszył krytyków. Udowodnił również, gdzie i kiedy jest najbardziej skuteczny i w jaki sposób powinni z nim grać koledzy z zespołu. Możliwe, że Dariusz Żuraw nieco zmienił zadania “dziewiątki” w szeregach Lecha, do czego musi się jeszcze przyzwyczaić cały zespół. Może się jednak zdarzyć tak, że piłkarz będzie miał serię bez zdobytej bramki, ale jego wkład dla zespołu będzie widoczny. Przeciwieństwo Gytkjaera? Na to wygląda. Aktywny napastnik jest bez wątpienia nowym zjawiskiem w drużynie “Kolejorza”. Kolejne spotkania pokażą, w jaki sposób ta zmiana wpłynie na schematy całego zespołu.

Fot. lechpoznan.pl/fot. Przemysław Szyszka

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO