Przed nami finał Ligi Mistrzów. Nie bawmy się w prognozy, cieszmy się widowiskiem!

Finał Ligi Mistrzów przed nami – w niedzielny wieczór zmierzą się ze sobą piłkarze Bayernu i Paris Saint-Germain. Warto dodać, że to mecz nie tylko o tytuł dla najlepszej drużyny w Europie, ale również może przesądzić o nagrodzie dla Najlepszego Piłkarza FIFA. Kto będzie górą – Neymar czy Robert Lewandowski?

Pierwszy taki finał od 44. lat

Zarówno Niemcy, jak i Francuzi są głodni sukcesów w europejskich pucharach. Od lat nie było bowiem choćby finału Ligi Mistrzów z udziałem przedstawicieli tych krajów. Niemieckie drużyny po raz ostatni zagrały o zwycięstwo w rozgrywkach w 2013 roku. Wówczas Bayern zmierzył się w finale z Borussią Dortmund, pokonując ją 2:1 na Wembley.

Jeszcze dłużej na finał Ligi Mistrzów czekały drużyny z Francji. Mimo krajowych dominacji PSG, a wcześniej Lyonu, obie drużyny nie zagrały mecz o tytuł w tych elitarnych rozgrywkach. Po raz ostatni przedstawiciel Ligue 1 grał w finale Champions League w sezonie 2003/2004. Wtedy Monaco przegrało z FC Porto 0:3 na Arenie auf Schalke w Gelsenkirchen. Patrząc jednak na to, że to zespół z Księstwa Monako, a nie z Francji, trzeba sięgać pamięcią jeszcze dalej. W takim przypadku drużyna z Francji ostatni raz zagrała w 1993. Olympique Marsylia zdobył wówczas jedyny puchar Ligi Mistrzów w historii dla krajowego futbolu, pokonując 1:0 Milan.

Warto również dodać, że raz w historii rozgrywek w finale zmierzyły się drużyna z Niemiec i Francji. Miało to miejsce w sezonie 1975/1976, a bój o tytuł najlepszej drużyny w Europie stoczyli Bayern i Saint-Etienne. Mecz zakończył się wygraną 1:0 Bawarczyków po golu Franza Rotha – klubowej legendy, która rozegrała łącznie w zespole ponad 300 spotkań.

Demonstracja siły w fazie grupowej

Oba zespoły przeszły jak burza fazę grupową rozgrywek. PSG nie przegrało ani jednego meczu – wygrywając pięć z nich i jeden remisując. Dla paryżan nie okazał się trudnym rywalem nawet Real Madryt – podopieczni Thomasa Tuchela wygrali z nim u siebie 3:0, a na wyjeździe zremisowali 2:2.

Jeszcze bardziej pewni siebie w grupie byli piłkarze Bayernu. Nie przeszkodził w tym nawet kryzys ligowy, po którym z posadą trenera zespołu pożegnał się Niko Kovac. Bawarczycy wygrali wszystkie sześć grupowych meczów, zdobywając aż 24 bramki! Aż dziesięć goli strzelił Robert Lewandowski, a największym pokazem siły okazał się wyjazdowy mecz z Tottenhamem. Bayern wygrał aż 7:2 z finalistą poprzednich rozgrywek. Po meczu z Barceloną wszyscy już prawie zapomnieliśmy o tym rezultacie, jednak wtedy byliśmy pod ogromnym wrażeniem. Nawet pomimo kryzysu w zespole “Kogutów”, który zakończył się zwolnieniem Mauricio Pochettino.

Męki z Borussią i Atalantą oraz spokój z Lipskiem

Faza pucharowa miała być jednak po raz kolejny z rzędu bolączką paryżan. PSG w ostatnich latach mieli kilka razy awans do ćwierćfinału na wyciągnięcie ręki, lecz zespół ostatecznie odpadał. Warto tutaj przypomnieć porażkę z Barceloną 1:6 po wygranej u siebie 4:0 albo odpadnięcie z Manchesterem United po rzucie karnym dla rywali w ostatnich minutach. Tym razem zapowiadało się podobnie, gdyż drużyna uległa w pierwszym meczu Borussii Dortmund 1:2. U siebie podopieczni Thomasa Tuchela jednak pewnie pokonali były zespół niemieckiego szkoleniowca 2:0, awansując do kolejnej rundy.

PSG jednak nie miało łatwej drogi do finału. Przypomnijmy, że zespół długo męczył się z Atalantą Bergamo, przegrywając przez długi czas 0:1. Mecz dla paryżan “rozpoczął się” jednak w 90. minucie – najpierw do siatki trafił Marquinhos, a następnie Maxim Choupo-Moting. Przy pierwszej bramce asystował Neymar, a przy drugiej Mbappe.

Tymczasem półfinał z RB Lipsk okazał się dla zespołu z Paryża formalnością. “Les Parisiens” wygrali 3:0 po golach Marquinhosa, Di Marii i Bernata. Nikt nawet przez chwilę nie miał tutaj wątpliwości co do tego, że PSG wejdzie do finału rozgrywek.

Bayern nie zwolnił tempa

O ile paryżanie mieli problemy w fazie pucharowej, Bayern nie miał żadnych problemów z przejściem kolejnych rund. Najpierw zespół Hansiego Flicka odprawił z Ligi Mistrzów Chelsea, wygrywając przez pandemią 3:0, a po zawieszeniu rozgrywek 4:1. Do każdej z bramek przyczynił się Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski w pojedynku z “The Blues” zdobył trzy gole i zaliczył trzy asysty.

W ćwierćfinale, gdy PSG męczyło się z Atalantą, Bayern zrównał z ziemią Barcelonę. Drużyna prowadzona przez Quique Setiena zanotowała największą porażkę od lat 40., przegrywając z Bayernem aż 2:8. Można ten mecz porównać do spotkania Mundialu 2014, gdy reprezentacja Niemiec pokonała Brazylię aż 7:1. Jak jednak stwierdził Thomas Muller, przeciwko “Blaugranie” grało mu się łatwiej.

Swoje aspiracje do zwycięstwa w rozgrywkach Bayern potwierdził w pojedynku z sensacją rozgrywek, Olympiquem Lyon. Dwa gole Serge’a Gnabry’ego i trafienie w końcówce Roberta Lewandowskiego doprowadziło drużynę z Monachium do finału rozgrywek.

Neymar kontra Lewandowski

Na starcie Bayernu z PSG patrzy się przez pryzmat bezpośredniego pojedynku Neymara z Robertem Lewandowskim. To niemal pewne, że któryś z tej dwójki zdobędzie w 2020 roku tytuł dla Najlepszego Piłkarza FIFA. Wszystko jednak zależy od tego, kto sięgnie po tytuł w Lidze Mistrzów.

Na poziomie statystyk zdecydowanie lepiej wypada kapitan reprezentacji Polski, który zdobył 15 goli, zaliczył sześć asyst i zmierza po koronę króla strzelców rozgrywek. Tymczasem Neymar zgromadził w tej edycji Ligi Mistrzów trzy bramki i cztery asysty, aczkolwiek jego wpływ na zespół był zdecydowanie większy niż wskazują na to liczby. Brazylijczyk brał udział bowiem w większości akcji paryżan, nie wspominając już o tym, że wyróżniał się techniką. Nawet nie symulował zbyt często fauli, o co był oskarżany do tej pory przez piłkarskich krytyków.

Sprowadzenie meczu do pojedynku Neymar-Lewandowski byłoby jednak dużym uproszczeniem. Mecze półfinałowe okazały się pokazem umiejętności Angela Di Marii czy Serge’a Gnabry’ego. Może też się zdarzyć tak, że to któryś z obrońców będzie bohaterem albo bramkarz – jeśli dojdzie do konkursu jedenastek, co nie jest takie nieprawdopodobne.

Wyrównane szanse

Kto jest faworytem tego starcia? Według bukmacherów większe szanse na zwycięstwo ma Bayern. Porównując jednak oba składy, widzimy zespoły podobne pod względem umiejętności. Według francuskich mediów powinno wygrać PSG, natomiast zdaniem niemieckich Bayern. To dowód na to, że oba państwa są nastawione na zwycięstwo swojego mistrza. Pokazują jednak również, że szanse jednych i drugich są wyrównane, gdyż argumenty dziennikarzy z obu krajów są dość racjonalne.

Czy będzie to najlepszy finał Ligi Mistrzów od lat? Na pewno zmierzą się ze sobą drużyny, które najlepiej przygotowały się do fazy pucharowej i wyróżniały się ofensywą na tle rywali. Co się stanie, jeśli staną naprzeciwko siebie? Raczej powinniśmy spodziewać się ofensywnej gry i bramek z obu stron. Wskazanie zwycięzcy już na tym etapie jest jednak trudne – wszystko tutaj będzie zależało od dyspozycji dnia. Tylko jedno jest pewne – tytuł na pewno zdobędzie niemiecki trener.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO