Polsko-cypryjskie boje o Europę – sukcesy i porażki

Legia Warszawa w 2. rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów zmierzy się z Omonią Nikozja. Przy tej okazji warto przypomnieć dotychczasowe pojedynki polskich drużyn z cypryjskimi. Trzeba przyznać, że po ostatnich latach Legioniści mają się czego obawiać.

1978, Śląsk Wrocław – Pezoporikos Larnaka 2:2, 5:1

Pierwszy pojedynek polsko-cypryjski w europejskich pucharach miał miejsce 42 lata temu. Jak bardzo różniła się europejska hierarchia klubowa, podkreśla choćby ówczesny ranking. Wówczas Polska znajdowała się na dość dobrym, 14. miejscu, wyprzedzając choćby Szkocję czy Grecję. Z kolei Cypr był totalnym outsiderem w pucharach – państwo miało wtedy czwarte miejsce od końca pod względem krajowego współczynnika, wyprzedzając tylko Maltę, Islandię i Luksemburg. Owszem, Europa liczyła mniej państw, a w rozgrywkach nie uczestniczyły zespoły z San Marino, Andory czy Gibraltaru. Mimo to, pozycja Cypru w Europie była zdecydowanie niska.

Wyjazd na Cypr w ramach Pucharu UEFA okazał się jednak dla Śląska nie najłatwiejszą przeprawą. W 40. minucie to Pezoporikos objął prowadzenie po golu Theofanisa Theofanousa. Cztery minuty później wyrównał Tadeusz Pawłowski i do przerwy na tablicy wyników widniał rezultat 1:1. W drugiej połowie drużyna z Larnaki ponownie zdobyła gola dającego prowadzenie (ponownie Theofanous), aczkolwiek w końcówce meczu wyrównał Janusz Sybis.

Kim był piłkarz, który dwukrotnie trafił do bramki strzeżonej przez Zygmunta Kalinowskiego? Theofanis Theofanous występował tylko w cypryjskich klubach – Pezoporikosie i Omonii. Był wyróżniającą się postacią na tle tamtejszej ligi, jednak można powiedzieć, że trafił na nieodpowiedni czas. Wówczas Cypryjczycy byli outsiderami, dlatego mimo talentu napastnika, nikt z silniejszych lig się nim nie zainteresował. Zresztą zakończył karierę w zapomnieniu i wtedy ostatecznie rozstał się z futbolem.

Wracając do pojedynków Śląska z Pezoporikosem, u siebie Śląsk rozgromił rywala 5:1. Gole dla wrocławian zdobywali Zbigniew Garłowski, Roman Faber, Mieczysław Olesiak, Józef Kwiatkowski i – ponownie – Janusz Sybis. Cypryjczycy jeszcze wyrównali na 1:1, aczkolwiek już po pierwszej połowie drużyna z Wrocławia prowadziła 3:1.

W tamtej edycji Pucharu UEFA Śląsk zakończył rozgrywki na 1/8 finału, przegrywając z Borussią Moenchengladbach w dwumeczu 3:5 (1:1 u siebie, 2:4 na wyjeździe). Warto tutaj dodać, że wtedy niemiecki zespół triumfował w rozgrywkach, co tylko podkreśla, że Śląsk był wtedy mocną drużyną. Wyjazd na Cypr mógł być zagadką – wówczas nie było tak łatwej możliwości researchu jak obecnie, dlatego remis w tamtym meczu mógł być jak najbardziej uzasadniony.

1999, Legia Warszawa – Anorthosis Famagusta 0:1, 2:0

Po raz kolejny polska drużyna zmierzyła się z cypryjską pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Legia Warszawa, zanim zmierzyła się z Udinese, rozegrała mecz z Anorthosisem Famagusta. Wtedy różnica współczynników nie była już tak duża jak dwadzieścia lat wcześniej. Polska zajmowała 20. miejsce, natomiast Cypr po dość udanych sezonach w pucharach był pięć lokat niżej. Legioniści oczywiście przystępowali do tego spotkania w roli faworytów, aczkolwiek było pewne, że wyjazd może się okazać trudny dla zespołu prowadzonego wtedy przez Dariusza Kubickiego.

I faktycznie, mecz na Cyprze zakończył się wygraną drużyny z Larnaki. Anorthosis pokonał Legię po golu w 83. minucie Panagiotisa Egomitisa, który rok później trafił do PAOK-u Saloniki za 1,3 mln euro w przeliczeniu na obecne wartości, co było wtedy rekordem ligi. Nie można było jednak tego meczu rozpamiętywać i mówić o wstydzie, choć to była pierwsza porażka polskiej drużyny z cypryjską.

U siebie Legia jednak zapewniła sobie awans do następnej rundy. Na początku drugiej połowy, w 48. minucie gola zdobył Marcin Mięciel, natomiast dwadzieścia minut później wynik ustalił Sylwester Czereszewski.

W następnej rundzie Legia trafiła na Udinese, gdzie najpierw przegrała 0:1 na wyjeździe, a następnie zremisowała u siebie 1:1.

2003, Wisła Kraków – Omonia Nikozja 5:2, 2:2

Polska zajmowała wtedy 17. miejsce w rankingu UEFA po udanych pucharowych występach Wisły Kraków i Groclinu.Tymczasem Cypr znajdował się na 28. pozycji – tamtejsze zespoły czasami przechodziły pierwsze rundy kwalifikacji, ale w następnych już odpadały.

30 lipca 2003 roku Wisła rozgrywała pierwszy mecz u siebie. Zespół już po 12. minutach prowadził po golu Macieja Żurawskiego, natomiast do przerwy drogę do bramki znaleźli jeszcze Tomasz Frankowski i Marcin Baszczyński. W 70. minucie na tablicy wyników widniał już rezultat 5:0, gdyż swoje trafienia dołożyli Maciej Żurawski i Daniel Dubicki. Jeszcze w ostatnich piętnastu minutach cypryjski zespół zdobył dwa gole, aczkolwiek przewaga Wiślaków była wtedy wyraźna. Mecz zakończył się wynikie 5:2, a bohaterem był autor dwóch goli i dwóch asyst, Maciej Żurawski.

Zresztą ówczesny reprezentant Polski zdobył potem również dwa gole na wyjeździe. Wisła w pierwszej połowie straciła dwa gole i… Macieja Stolarczyka, który otrzymał czerwoną kartkę. Decyzja sędziego w tej sytuacji była dość kontrowersyjna i sam zawodnik po meczu podkreślił, że to on był faulowany. Mecz ostatecznie zakończył się remisem 2:1.

Zasłużenie awansowaliśmy, a mecz mógł się podobać. Czerwona kartka dla Stolarczyka wymusiła pewne zmiany w taktyce, ale czasami trzeba improwizować i zawodnicy wywiązali się ze swoich obowiązków. Czy się bałem, gdy Omonia prowadziła 2:1? Nie, bo w futbolu nie boją się niczego. Boję się tylko własnej żony – powiedział po meczu trener Wisły, Henryk Kasperczak.

W następnej rundzie “Biała Gwiazda odpadła po dwumeczu z Anderlechtem (1:4), natomiast udział w pucharach zakończyła po porażce w Pucharze UEFA z Valerengą Oslo. Wówczas mówiło się o tym wyniku, jako o wstydliwym dla zespołu Henryka Kasperczaka.

2011, Wisła Kraków – APOEL Nikozja 1:0, 1:3

To pierwszy w historii polsko-cypryjski dwumecz, w którym faworytem nie byli nasi pucharowicze. W 2011 roku, po występach Anorthosisu i APOEL-u, Cypr wskoczył do dwudziestki europejskiego rankingu. Tymczasem Polska była na 24. pozycji – i tak wyżej niż sezon wcześniej, dzięki udanym występom Lecha Poznań w Lidze Europy.

Dwumecz “Białej Gwiazdy” z mistrzem Cypru zapowiadał się jednak obiecująco. W spotkaniu u siebie drużyna prowadzona wówczas przez Roberta Maaskanta wygrała po golu Patryka Małeckiego w 71. minucie. Wisła miała przewagę na każdej płaszczyźnie – liczba strzałów, celność podań, posiadanie piłki – wszystko przemawiało za drużyną z Krakowa. Nic więc dziwnego, że Wiślacy z optymizmem mogli podejść do rewanżu.

Na Cyprze było jednak trudniej. W 29. minucie APOEL wyrównał w dwumeczu po golu… Sergeia Pareiki. Najpierw jednak źle zachował się Patryk Małecki, pozwalając piłce znaleźć się na linii bramkowej, a następnie estoński bramkarz skierował piłkę do bramki. A dziesięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy do pustej bramki skutecznie strzelił Ailton.

Nadzieje Wiślaków odżyły po golu na 1:2 Cezarego Wilka w 71. minucie. Później jednak, w ostatnich minutach spotkania, w stronę bramki uderzył ponownie Ailton. Wtedy po rękawicy Sergeia Pareiki piłka wpadła do bramki Wisły, ustalając wynik spotkania.

Dzięki temu, że Wisła doszła do ostatniej fazy eliminacji Ligi Mistrzów, mogła grać w fazie grupowej Ligi Europy. Zespół Roberta Maaskanta dobrze wykorzystał tę możliwość, wychodząc z grupy, w której znaleźli się także Fulham, Odense i Twente. “Biała Gwiazda” zakończyła wtedy przygodę z pucharami na 1/16 Ligi Europy, odpadając po dwumeczu ze Standardem Liege.

2013, Legia Warszawa – Apollon Limassol 0:1, 2:0

To pierwszy dwumecz polsko-cypryjski, który miał miejsce nie w eliminacjach, a w fazie grupowej. W 2013 roku Legia awansowała do Ligi Europy, gdzie spotkała się z Lazio, Trabzonsporem i Apollonem Limassol. No cóż, niemal z góry było pewne, kto w tej grupie jest faworytem, a kto może co najwyżej pokusić się o niespodziankę.

To nie była udana batalia Legii – zespół w fazie grupowej Ligi Europy w sezonie 2013/2014 wygrał tylko raz, właśnie z Apollonem. Najpierw jednak drużyna rozegrała z Cypryjczykami mecz u siebie, który zakończył się przegraną 0:1, a decydującą bramkę zdobył Gaston Sangoy.

Paradoksalnie, łatwiej się Legii grało na Cyprze. Może dlatego, że wówczas obie drużyny były już pogodzone z odpadnięciem z Ligi Europy. Już w 8. minucie ostatniego meczu fazy grupowej do siatki trafił Tomasz Jodłowiec, natomiast w 68. minucie wynik spotkania ustalił Tomasz Brzyski.

Jako ciekawostkę warto tutaj wspomnieć, że wyjazdowy mecz Legii z Apollonem był pierwszym i – jak na razie – jedynym wygranym przez polską drużynę klubową w ramach europejskich pucharów.

A co ze współczynnikiem? Cypr znalazł się na rekordowym, czternastym miejscu. Pozycja Polski jednak też nie była taka zła – 21. miejsce w europejskim rankingów obecnie jest wręcz marzeniem kibiców oraz zespołów przystępujących do rozgrywek.

2015, Jagiellonia Białystok – Omonia Nikozja 0:0, 0:1

W ostatniej do tej pory polsko-cypryjskiej rywalizacji zmierzyły się ze sobą Jagiellonia i najbliższy rywal Legii w Lidze Mistrzów, Omonia Nikozja. Wówczas białostoczanie byli po wysokiem wygranej w pierwszej rundzie eliminacji do Ligi Europy z litewską Kruoją Pokroje (wynik dwumeczu 9:0, po 8:0 u siebie). Wtedy nawet zbliżyliśmy się do Cypru w europejskim rankingu – Polska znajdowała się na 19. miejscu, czyli jedną pozycję niżej.

Wówczas mecz w Białymstoku zakończył się remisem 0:0, a w Nikozji Jagiellonia przegrała 0:1 po golu w 8. minucie Cilliana Sheridana, który półtora roku później zasilił drużynę z Białegostoku. Jaga odważnie zaczęła, aczkolwiek później zabrakło energii, wkradły się nerwowe zagrania. Michał Probierz szukał rozwiązań, zmienił taktykę na bardziej ofensywną, ale to nie wystarczyło.

Zdecydowanie większe emocje niż sam mecz w Nikozji budziło jednak skandaliczne zachowanie kibiców gospodarzy. Cypryjscy fani na trybunach powiesili transparent “Nasi dziadkowie ścigali was aż do Berlina”. W ramach kary od UEFA klub musiał zapłacić 40 tysięcy euro. Poza tym na jeden mecz zamknięto trybunę najzagorzalszych kibiców.

***

Obecnie Cypr zajmuje 16. miejsce w europejskich rankingu, natomiast Polska jest 29. Warto jednak dodać, że jeśli wszystko utrzyma się tak jak do tej pory, Cypryjczycy awansują o dwie pozycje, a Polacy spadną o trzy. Czy to pokazuje, jaki krok zrobił kraj najbliższych rywali Legii w ostatnim czasie? Na pewno tamtejsze zespoły skorzystały z szansy zwiększenia liczby drużyn do Ligi Europy. Sam APOEL w ciągu pięciu ostatnich lat trzy razy zagrał w fazie grupowej LE, raz w Lidze Mistrzów. Dla polskich klubów to wynik, wydawałoby się obecnie, nierealny.

Omonia nie jest zespołem z kosmosu – Legia jest w stanie nawiązać z nią walkę. Bez wątpienia powinna wykorzystać jednak to, czego nie było widać w meczu z Linfield – gra u siebie. Bez względu na obecność kibiców, polskim zespołom na Cyprze grało się bardzo trudno. Już od 2003 roku polska drużyna nie wyeliminowała cypryjskiej z europejskich pucharów. Może Legia przerwie tę niekorzystną serię?

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO