Chrobry Głogów dał Widzewowi lekcję konsekwencji i skuteczności

Chrobry Głogów w drugim meczu sezonu 1. Ligi pokonał Widzew Łódź 3:0. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na defensywną konsekwencję zespołu gospodarzy.

Przerwa nie złamała Chrobrego

Podopieczni Ivana Djurdjevicia mają za sobą bardzo udaną rundę wiosenną sezonu 2019/2020. Podopieczni Ivana Djurdjevicia okazali się jedną z niespodzianek pierwszej ligi. Zespół typowany wcześniej do spadku przez niektórych ekspertów, otarł się o baraże o grę w ekstraklasie. Jedno jest pewne – w 2020 roku Chrobry jest jedną z najlepszych drużyn rozgrywek pod względem skuteczności w zdobywaniu punktów.

Solidna obrona

Prawdziwą ostoją drużyny Chrobrego był na prawej stronie Michał Ilków-Gołąb. Należy tutaj zwrócić uwagę zarówno na jego boiskową postawę, ale również jego charakter. Był skuteczny w obronie, dobrze kierował defensywą i całym zespołem jako kapitan. A kiedy było trzeba zdobywał bramki. To właśnie on odpowiada za rzuty karne i radzi sobie w nich dobrze. W ten sposób trafił do siatki pod koniec ubiegłego sezonu, w meczu z Podbeskidziem, jak na otw arcie obecnego, przeciwko Koronie.

Na pochwały zasługuje także jego partner z obrony, Oliver Praznovsky. W meczu z Widzewem ani razu nie można było mu zarzucić, że za późno wrócił się pod własną bramkę. Oczywiście podopieczni Ivana Djurdjevicia starali się pilnować strefy, aczkolwiek to właśnie Praznovsky był ostatnim piłkarzem w pogotowiu. To sprawdziło się również w meczu z łodzianami.

W tym spotkaniu można też wyróżnić bramkarza Chrobrego. Kacper Bieszczad, który przed sezonem trafił do Głogowa na wypożyczenie, spisywał się nieco bardziej pewnie niż pod koniec ubiegłego sezonu, gdy Martin Sevela dał mu szansę gry w pierwszej drużynie. Golkiper miał tylko jedną nerwową sytuację, na początku drugiej połowy. W pozostałych sytuacjach wykazywał jednak refleks i zasłużenie zakończył spotkanie z czystym kontem.

Defensywa Widzewa – kompletne przeciwieństwo Chrobrego

Chwaląc piłkarzy Chrobrego, należy jednak przy okazji zganić zawodników Widzewa. Nie tylko Wojciecha Pawłowskiego, który przy pierwszej bramce wręcz pomógł rywalom. W 65. minucie wyciągnął jednak zespół z opresji, do których doprowadzili obrońcy. Defensywa zespołu Enkeleida Dobiego wyglądała zresztą przez cały mecz jak kompletne przeciwieństwo defensywy Chrobrego. Piłkarze Widzewa często ustawiali się dopiero po tym, gdy ich rywale wyprowadzili piłkę. Również pozostali grali bez ładu i składu. Oczywiście Marcin Robak robił swoje – był bliski gola w 59. minucie, jednak strzał został obroniony przez Kacpra Bieszczada.

Konsekwencja ponad wszystko

W tym spotkaniu piłkarze Chrobrego udowodnili, że wciąż są w podobnej dyspozycji, co pod koniec minionego sezonu. Jak widać, nie przeszkodziło w tym nawet kilka zmian kadrowych. Ivan Djurdjević, który jeszcze niedawno był krytykowany (także przez pryzmat wcześniejszej przygody z Lechem) zbudował zespół grający przede wszystkim konsekwentnie na własnej połowie. Piłkarze z Głogowa wiedzą zarówno jak bronić, wracać się na własną połowę, ale także konstruować akcje. Wyprowadzenie piłki w meczu z Widzewem było na naprawdę dobrym poziomie.

Za wcześnie na skreślanie Widzewa

Tymczasem Widzew, mimo hucznych zapowiedzi, w dwóch pierwszych meczach rozczarował, wyraźnie odstając zarówno od Radomiaka, jak i Chrobrego. Trzeba jednak przyznać, że zespół na razie mierzył się z trudnymi rywalami. W najbliższej kolejce Widzew zagra mecz derbowy z ŁKS-em i tu również może być mu ciężko wywalczyć komplet punktów. Enkeleid Dobi ma przed sobą bardzo trudne zadanie. Oczekiwania wobec drużyny z Łodzi zawsze są ogromne, jendnak dopiero następne kolejki pokażą, w którym miejscu aktualnie jest Widzew.

Fot. Wikipedia

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO