Liga Mistrzów: Sensacyjna porażka Realu i wymęczone trzy punkty Liverpoolu

Pierwsza kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów już za nami. Trzeba przyznać, że w środowych meczach nie zabrakło emocji – Real sensacyjnie przegrał z Szachtarem, Inter mimo przewagi był bliski porażki, natomiast Liverpool wygrał po bramce samobójczej.

Real Madryt – Szachtar Donieck 2:3 (Tete 29’, Varane 33’s, Solomon 42’ – Modrić 54’, Vinicius 59’)

Na początku środowego wieczoru z Ligą Mistrzów byliśmy świadkami sporej sensacji. Szachtar Donieck miał być wyraźnym outsiderem w tym pojedynku, aczkolwiek ostatecznie zespół Luisa Castro pokazał zęby! Do przerwy drużyna z Doniecka prowadziła już bowiem 3:0. Wynik otworzył w 29. minucie Tete, natomiast cztery minuty później podwyższył… Raphael Varane, który skierował piłkę do własnej bramki. Z kolei trzeciego gola w 42. minucie zdobył Manor Salomon, który po otrzymaniu podania od Tete podjął szybką, i jak się okazało – trafną decyzję o strzale.

Na początku drugiej połowy “Królewscy” ruszyli do odrabiania strat. Najpierw do bramki 19-letniego Anatolija Trubina trafił Luka Modrić, a następnie Vinicius Junior. W doliczonym czasie piłkę skierował do siatki Federico Valverde, aczkolwiek sędzia postanowił skorzystać z systemu VAR. Powtórka wykazała, że Vinicius podczas strzału znajdował się na spalonym.

Każdemu kto planuje wejść do kasyna lub postawić zakład u bukmachera, radzimy mieć tę książkę pod ręką.

Red Bull Salzburg – Lokomotiw Moskwa 2:2 (Szoboszlai 45’, Junuzović 50’ – Eder 19’, Lisakowicz 75’)

Tymczasem w Salzburgu doszło do podziału punktów. W 19. minucie prowadzenie objął Lokomotiw po bramce Edera, jednak tuż przed przerwą wyrównał Dominik Szoboszlai strzałem zza pola karnego po rzucie rożnym.

Bramka najwyraźniej zmotywowała drużynę gospodarzy, gdyż od tamtej pory częściej utrzymywali się przy piłce. Poza tym w 50. minucie wyszli na prowadzenie po golu Zlatko Junuzovicia. Ostatecznie jednak 25 minut później wyrównał Andrij Lisakowicz, który sześć minut wcześniej pojawił się na placu gry.

Całe 90 minut spędzili na boisku dwaj reprezentanci Polski – Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus. Pierwszy zanotował asystę drugiego stopnia przy golu Lisakowicza, natomiast drugi zakończył spotkanie z kilkoma wygranymi pojedynkami.

Ajax – Liverpool 0:1 (Tagliafico 35’s)

Raczej obie drużyny szybko zapomną o tym spotkaniu. Pojedynek był wyrównany, ale obie drużyny lepiej spisywały się w obronie niż w ataku. Kwintesencją meczu okazał się gol samobójczy Nicolasa Tagliafico, który ustalił wynik spotkania.

Piłkarzem, którzy najbardziej tutaj zasłużył na pochwały, jest Fabinho. Brazylijczyk po prostu dwoił się i troił w obrębie pola karnego Liverpoolu. Przez portale statystyczne został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu i nie ma się temu co dziwić.

Bayern Monachium – Atletico Madryt 4:0 (Coman 28’,72’, Goretzka 41’, Tolisso 66’)

To był nokaut i prawdziwy koncert w wykonaniu Kingsleya Comana. Francuz zakończył poprzedni sezon Ligi Mistrzów golem w finale, jednak tym razem wpłynął kilka razy na losy meczu. Najpierw otworzył wynik spotkania w 28. minucie, potem asystował przy pięknej bramce z dystansu Corentina Tolisso, a następnie ustalił wynik na 4:0. Ostatni gol to naprawdę majstersztyk piłkarza Bayernu!

Tego meczu do udanych nie zaliczy jednak Robert Lewandowski. Napastnik Bayernu oddał tylko dwa, w dodatku niecelne strzały. Ponadto, nie mógł sobie poradzić z przebiciem się przez obronę Atletico. Kapitan reprezentacji Polski opuścił boisko w 83. minucie, a zmienił go Maxim Choupo-Moting.

Inter – Borussia Monchengladbach 2:2 (Lukaku 49’, 90’ – Bensebaini 62’k, Hofmann 85’)

O pierwszej połowie tego spotkania można zapomnieć. W ciągu 45 minut Inter oddał trzy strzały, z czego tylko jeden celny, natomiast ich rywale ani razu nie postraszyli Samira Handanovicia. Zdecydowanie więcej działo się jednak po przerwie.

Na początku drugiej połowy Romelu Lukaku otworzył wynik, co trochę rozbudziło piłkarzy. Belg dwie minuty później mógł podwyższyć prowadzenie Interu, aczkolwiek jeden z obrońców Borussii zatrzymał jego strzał wślizgiem. W 60. minucie doszło do sytuacji, która wymagała VAR-u – Arturo Vidal nieprzepisowo zatrzymał w polu karnym Marcusa Thurama. Bjorn Kuipers podyktował rzut karny, który wykorzystał Ramy Bensebaini.

Inter mógł wyjść na prowadzenie po golu Lautaro Martineza, który wypracował sobie dogodną okazję do strzału. Argentyńczyk uderzył jednak piłkę ponad bramką.

Chociaż przewaga Interu była wyraźna, Borussia była bliska zwycięstwa po golu Jonasa Hofmana. Ostatecznie jednak drugiego gola zdobył Romelu Lukaku i mecz zakończył się podziałem punktów.

Manchester City – FC Porto 3:1 (Aguero 21’k, Gundogan 65’, Torres 73’ – Diaz 14’)

Bukmacherzy i eksperci byli przekonani o zwycięstwie “Obywateli” w tym spotkaniu. Przez pewien czas jednak pachniało sensacją. Porto objęło prowadzenie w 14. minucie po golu Luisa Diaza w lewy dolny róg bramki. Podopieczni Pepa Guardioli wyrównali siedem minut później po rzucie karnym wykorzystanym przez Sergio Aguero. Przez długi czas na tablicy wyników utrzymywał się jednak remis, a faworyci do przerwy oddali tylko jeden celny strzał.

Manchester City objął prowadzenie dopiero w 65. minucie po golu Ilkaya Gundogana z rzutu wolnego. Tego nie dało się obronić!

Wynik meczu ustalił w 73. minucie Ferran Torres, jednak ważniejsze niż sam strzał było tutaj podanie Phila Fodena. Dla Hiszpana był to pierwszy gol w Lidze Mistrzów w barwach City, aczkolwiek trzeci ogółem. Dwa trafienia piłkarz zaliczył bowiem w barwach Valencii w ubiegłym sezonie.

FC Midtjylland – Atalanta Bergamo 0:4 (Zapata 26’, Gomez 36’, Muriel 42’, Miranczuk 89’)

Można powiedzieć, że Atalanta w tym spotkaniu już w pierwszej połowie rozstawiła po kątach debiutantów w piłkarskiej elicie. Wynik meczu otworzył w 26. minucie Cristian Zapata, a kolejne gole jeszcze przed przerwą zdobyli Papu Gomez i Luis Muriel. Na kolejnego gola trzeba było czekać do 89. minuty. Wówczas piłkę do bramki skierował wprowadzony w drugiej części meczu Aleksiej Miranczuk.

Należy też wspomnieć o tym, że obie strony domagały się przed przerwą rzutów karnych. Na początku meczu Robin Goosens wywrócił się w polu karnym po starciu z obrońcą, jednak Artur Soares Dias prawdopodobnie nie widział tej sytuacji i nakazał grać dalej. Również Sory Kaba z Midtjylland domagał się “jedenastki” po kontakcie z rywalem, aczkolwiek sędzia w tej sytuacji również nakazał grać dalej.

Olympiakos – Olympique Marsylia 1:0 (Koka 90+1’)

Patrząc na przebieg meczu, wynik nie jest żadnym zaskoczeniem. W pierwszej połowie podopieczni Andre Villas-Boasa bombardowali bramkę rywali, jednak z siedmiu strzałów oddali tylko jeden celny. Olympiakos po przerwie poprawił skuteczność i mógł objąć prowadzenie w 52. minucie, aczkolwiek Domenico Orsato po analizie VAR dopatrzył się spalonego.

Ostatecznie Olympiakos wywalczył trzy punkty w doliczonym czasie meczu. Decydującego gola zdobył Koka.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO