Dlaczego Piast Gliwice wylądował na dnie ekstraklasy?

Piast Gliwice to największe rozczarowanie początku obecnego sezonu. Zespół, który jeszcze trzy miesiące temu odbierał medale za trzecie miejsce w lidze, obecnie zamyka tabelę. Co jest przyczyną słabszej postawy gliwiczan w ostatnim czasie? O to zapytaliśmy dziennikarza i komentatora Canal+ Sport, Wojciecha Jagodę.

Fatalny początek sezonu w wykonaniu Piasta

W poprzednim sezonie Piast po raz drugi z rzędu znalazł się na ligowym podium. Po mistrzostwie można było się spodziewać zjazdu w dół, jednak ostatecznie drużyna przez jakiś czas nawet włączyła się do walki o mistrzostwo. Ostatecznie zespół Waldemara Fornalika zajął jednak trzecie miejsce, co jest kolejnym sukcesem.

Na początku sezonu Piast łączył grę w ekstraklasie z występami w europejskich pucharach. Występy drużyny w Europie były obiecujące – gliwiczanie wyeliminowali Dynamo Mińsk oraz Hartberg. Ostatecznie zespół jednak odpadł w trzeciej rundzie z Kopenhagą i wrócił do ligowej rzeczywistości z zaległościami. Po siedmiu kolejkach gliwiczanie wciąż nie mogą się przełamać – zdobyli zaledwie jeden punkt dzięki remisowi z Piastem Gliwice.

Na to, co się dzieje z Piastem po siedmiu kolejkach, złożyło się kilka czynników. Pierwszy – dziwny rok 2020, wynikający ze sposobu rozgrywania meczów. Przez to, że się późno skończyło, było mniej czasu na przygotowania do nowego sezonu. Poza tym dobra gra Piasta w poprzednich rozgrywkach sprawiła, że kilku podstawowych piłkarzy latem odeszło z klubu. Potem doszła jeszcze choroba Waldemara Fornalika, co również podcięło skrzydła drużynie z Gliwic. Innym powodem, z których Piast do tej pory zgromadził tylko jeden punkt jest fatalna skuteczność – stwierdził Wojciech Jagoda.

Każdemu kto planuje wejść do kasyna lub postawić zakład u bukmachera, radzimy mieć tę książkę pod ręką.

Nieskuteczność w ataku

Gliwiczanie od początku sezonu są faktycznie najmniej skutecznym zespołem. Drużyna w siedmiu meczach zdobyła zaledwie trzy bramki, z czego dwie w meczu ze Stalą Mielec. Wówczas do siatki trafili Dominik Steczyk i Michał Żyro, który zanotował również gole przeciwko Lechowi. Należy jednak zwrócić uwagę, że to nie odzwierciedla liczby akcji bramkowych zespołów. Przykładowo – w meczu z Cracovią zespół Waldemara Fornalika oddał 19 strzałów, z czego dziewięć celnych.

Gra Piasta nie jest jednak ta zła, jak miejsce w tabeli. Poza meczem z Lechem, przegranym wyraźnie u siebie 1:4, Piast długimi fragmentami był lepszy od rywali, ale nie potrafił zamieniać na gole tego, co udało im się wykreować. Zespół łatwo dochodził do sytuacji strzeleckich, ale jeszcze łatwiej je marnować. Bez względu na to, czy na dziewiątce grał Świerczok czy Żyro, piłka do siatki nie wpadła. Albo – tak jak w meczu z Jagiellonią – skutecznie broni Pavels Steinbors, albo brakuje precyzji, szczególnie u Michała Żyry. Myślę, że jakby Michał miał lepiej ustawiony celownik, przy łatwości z jaką dochodzi do sytuacji strzeleckich, mógłby nie tylko myśleć o koronie króla strzelców, ale także mógłby powalczyć z Robertem Lewandowskim o Złotego Buta – przyznał komentator Canal+ Sport.

Świerczok się rozkręci?

Duże nadzieje Piast wiązał z transferem Jakuba Świerczoka. Przejście napastnika z Łudogorca do Piasta zapowiadał się jako hit transferowy. Tym bardziej, że niewiele minęło od znakomitych występów piłkarza w barwach Zagłębia Lubin.

Kontuzja Jakuba Świerczoka miała wpływ na ustawienie zespołu Waldemara Fornalika. To właśnie były piłkarz Łudogorca miał docelowo pełnić rolę dziewiątki i być następcą Piotra Parzyszka, który dał Piastowi w ostatnich dwóch sezonach mistrzostwo i trzecie miejsce w lidze. Wiadomo, jakie są wobec niego oczekiwania i w meczu Ligi Europy udowodnił, że nic nie stracił na jakości, jaką prezentował w Zagłębiu Lubin, gdy strzelał hat-tricki jak na zawołanie, co doprowadziło do jego transferu. Świerczok ma duży potencjał, ale jest typem piłkarza, który potrzebuje zdrowia, aby wejść w rytm treningowy, a następnie meczowy. Mam jednak wrażenie, że jeśli zagra w wyjściowej jedenastce przeciwko Wiśle Płock, strzeli przynajmniej jednego gola – zdradził Wojciech Jagoda.

Historia sprzed trzech lat się powtarza?

Można powiedzieć, że obecna sytuacja gliwiczan przypomina kryzys Piasta z początku sezonu 2017/2018. Podopieczni Dariusza Wdowczyka po dziewięciu meczach znajdowali się w dole tabeli, czego powodem był – podobnie jak teraz – brak skuteczności.

Waldemar Fornalik obecnie jest w takiej sytuacji, z jaką niegdyś w Piaście zmagał się Dariusz Wdowczyk. To był początek sezonu 2017/2018 i Piast miał problemy ze strzelaniem goli i nie mógł wygrywać spotkań. Wdowczyk wtedy poprzez media poprosił zarząd o “co najmniej pół napastnika”, a miał w szatni duet Jankowski-Papadopulos, którzy wiedzą jak strzelać w ekstraklasie. Wtedy jednak nie mogli się przełamać i teraz nie jesteśmy w stanie określić czy to była wina trenera, czy faktycznie Wdowczyk miał rację. Właśnie wtedy przed następną kolejką trener stracił pracę i zastąpił go Waldemar Fornalik, który nie musiał nic mówić, tylko wziął się za ten zespół. Utrzymał się w lidze, o co walczył do końca, a w kolejnych sezonach dobrze pamiętamy, co było – dodał komentator meczów ekstraklasy.

Waldemar Fornalik teraz dobrze wie, w jakiej sytuacji był Dariusz Wdowczyk. Na bazie swojego doświadczenia oraz doświadczenia poprzednika, powinien sobie jakoś poradzić. W poprzednim sezonie Piast po siedmiu kolejkach miał na koncie jedenaście punktów, natomiast teraz ma tylko jeden. W tabeli nie wygląda to tylko źle, a wręcz katastrofalnie. To wszystko wynika jednak głównie z braku skuteczności – podkreślił Wojciech Jagoda.

W ósmej kolejce nastąpi przełamanie?

Czy Piast Gliwice przełamie się w pojedynku z Wisłą Płock? Trzeba przyznać, że ostatnie pojedynki zespołów nie były łatwymi przeprawami dla gliwiczan. Ostatnie okazałe zwycięstwo gliwiczan nad płocczanami miało miejsce jeszcze za czasów Dariusza Wdowczyka, gdy w ostatnim meczu sezonu wygrali 4:0. Wówczas bramki zdobyli Sasa Żivec, Martin Bukata oraz dwukrotnie Maciej Jankowski. Jak będzie tym razem? Początek meczu już o 18.

Fot. YouTube

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO