Julia Cicha: “Moim marzeniem jest występ Marcelo w El Clasico”
24.10.2020

Pomimo mocno przeciętnego początku sezonu w wykonaniu Barcelony oraz Realu Madryt, starcie tych dwóch drużyn wciąż elektryzuje piłkarską Europę. O ekipie ze stolicy Katalonii porozmawialiśmy z Julią Cichą, redaktor naczelną FCBarca.com. 

Jakie nastroje panują wśród kibiców Barcelony przed El Clasico? Z jednej strony forma “Dumy Katalonii” jest dosyć chwiejna, z drugiej jednak Real również nie jest w najlepszej dyspozycji, co pokazał w ostatnim meczu Ligi Mistrzów z Szachtarem. 

Myślę, że mimo wszystko Barcelona podchodzi do tego meczu w nieco lepszym nastroju dzięki wygranemu spotkaniu w Lidze Mistrzów. Porażka z Getafe była co prawda niezrozumiała, bo jest to rywal ze średniej półki, lecz jednak przegrane mecze Realu z Cadiz oraz Szachtarem były już dużą niespodzianką. Sami fani “Królewskich” przyznają, że niektóre decyzje personalne Zinedine’a Zidane’a są trudne do wyjaśnienia. Z kolei kibice Barcelony mogą zachwycać się postawą młodych zawodników. Z tego co widzę, fani “Blaugrany” z optymizmem podchodzą do El Clasico. Być może nie z jakąś ogromną pewnością siebie, ale odczucia są raczej pozytywne. 

Każdemu kto planuje wejść do kasyna lub postawić zakład u bukmachera, radzimy mieć tę książkę pod ręką.

Czy spotkanie Ligi Mistrzów z węgierskim Ferencvarosem może być w ogóle miarodajnym sprawdzianem przed El Clasico? Co wtorkowy mecz “Dumy Katalonii” mógł nam powiedzieć przed starciem z Realem?

Trzeba pamiętać, że El Clasico zawsze rządzi się swoimi prawami. Tak naprawdę nie ma znaczenia, czy bezpośrednio przed meczem z Realem drużyna mierzy się z Atletico czy też z hiszpańskim piątoligowcem. W Klasyku dochodzi odwieczna rywalizacja oraz ogromny ładunek emocjonalny. We wtorkowym starciu można było jednak zobaczyć kilka rzeczy. Choćby to, że brak Antoine’a Griezmanna w żaden sposób nie zaszkodził zespołowi. Widzieliśmy również, że Trincao oraz Pedri są realnymi opcjami na teraz, a nie tylko w przyszłości. Mniej podobała mi się natomiast postawa Miralema Pjanicia. Przynajmniej w moim odczuciu nie jest on jeszcze gotowy na grę w pierwszym składzie. Wiadomo też jednak, że na wyciąganie daleko idących wniosków jest jeszcze za wcześnie. 

Kapitalną formą od początku sezonu imponuje Ansu Fati. Rewelacyjny 17-latek w pięciu meczach strzelił cztery gole i zaliczył dwie asysty. Czy nastał już ten moment, kiedy możemy go nazwać jednym z liderów zespołu? 

Uważam, że nie powinniśmy podchodzić do niego w taki sposób. Nie można wymagać od niego zbyt wiele i kłaść na jego barki tak dużej odpowiedzialności. Moim zdaniem z dobrych występów niespełna 18-letniego piłkarza trzeba się cieszyć i stworzyć mu przy tym odpowiednie warunki do rozwoju. Musimy pamiętać, że w tak młodym wieku będzie absolutnie normalne, jeśli Ansu Fati zagra jeden dobry mecz, a następnie trzy nieco słabsze. Zwrócił na to uwagę Luis Enrique, selekcjoner reprezentacji Hiszpanii. Jeśli Fatiemu przytrafią się gorsze spotkania, nie oznacza to, że się wypalił. Przede wszystkim powinno się go chronić, a liderów należy szukać wśród bardziej doświadczonych piłkarzy. 

W zupełnie innej dyspozycji znajdują się Francuzi – Ousmane Dembele oraz Antoine Griezmann. Jak potoczy się ich przyszłość na Camp Nou? 

Szczerze mówiąc ciężko coś powiedzieć, gdyż poczynania zarządu Barcelony są absolutnie nie do przewidzenia. Trudno zatem stwierdzić, czy w styczniu nie oddadzą nagle Griezmanna czy Dembele za 15 milionów euro np. do West Hamu, no bo czemu nie? Osobiście uważam, że Dembele trzeba sprzedać jak najszybciej. Wydaje mi się, że jego czas na Camp Nou już minął. Dostał kilka szans i ich nie wykorzystał. Oczywiście jego sytuację utrudniały kontuzje, lecz widać po nim, że nie jest specjalnie zainteresowany odniesieniem sukcesu w Barcelonie. Z Griezmannem jest nieco trudniej, gdyż przebywa w klubie zaledwie od roku. Długo byłam zwolenniczką dawania mu czasu i kolejnych szans. Niedawny mecz z Getafe, kiedy to Griezmann zagrał na swojej pozycji, był w jego wykonaniu jeszcze większą klapą niż dotychczasowe wystepy na lewej czy prawej stronie. Jest mi go szkoda, bo widać po nim, że naprawde się stara, ciężko pracuje. Z pewnością zostawiłabym go w zespole do końca sezonu i ewentualnie sprzedała dopiero latem. 

Leo Messi już od ponad 900 dni nie strzelił gola w El Clasico. Patrząc na grę defensywną Realu, jutro nadarzy się doskonała okazja na przełamanie tej niekorzystnej passy.

Zdecydowanie. Od kilku dni powtarzam, że moim marzeniem jest występ Marcelo w El Clasico. Do tego pewnie nie dojdzie, bo każdy, kto ma oczy widzi, że byłoby to samobójstwem dla Realu. Messi tak naprawdę nic już nie musi. Może rozgrywać, podawać i mieć przy tym bardzo duży wpływ na grę zespołu. Argentyńczyk jest oczywiście ambitny i na pewno chciałby wpisać się na listę strzelców. Szczególnie, że swojego ostatniego gola w El Clasico strzelił jeszcze za czasów gry Cristiano Ronaldo w Realu. Trochę czasu już zatem upłynęło. 

Jak oceniasz dotychczasową pracę na Camp Nou Ronalda Koemana? 

Pozytywnie. Na pewno podoba mi się jego bezpośredniość, szczerość. Gdy zadaje mu się pytanie, wprost na nie odpowiada. Nie bawi się w różnego rodzaju gierki, stawia na komunikację i ciężką pracę. Koeman ma nieco związane ręce przez dyrekcję, która utrudnia nie tylko kwestie transferowe, ale też normalnie funkcjonowanie klubu. Kolejne afery przetaczają się przez klub. Aktualnie tematem numer jeden jest obniżka płac. Wcześniej sporo mówiło się o wotum nieufności czy też tak zwanej “Barca Gate”, czyli opłacaniu fejkowych kont w mediach społecznościowych, z których obrażano piłkarzy. Widać, że w niektórych sprawach Bartomeu i spółka mówią Koemanowi, jak ma wyglądać dana kwestia, a on nie bardzo może się sprzeciwić. Holender wyraża z tego powodu pewne niezadowolenie. Wydaje mi się, że Koeman nie przewidział, że po przyjściu do klubu włodarze “Dumy Katalonii” będą mu z góry oznajmiać o danych postanowieniach, np. o skreśleniu Luisa Suareza. Dodatkowo to Koeman miał przekazać Urugwajczykowi tę wiadomość, mimo że nie była to jego decyzja. W ramach działach, które Koeman rzeczywiście może podejmować, radzi sobie całkiem dobrze. 

Zatrzymajmy się na chwilę przy działaniach zarządu Barcelony. Czy Josep Maria Bartomeu powinien w ogóle zajmować się takimi sprawami jak ostatnie przedłużenia kontraktów piłkarzy, gdy z ich efektami będzie musiał mierzyć się jego następca? 

Oczywiście, że nie powinien, ponieważ wszystkie zobowiązania finansowe zaciągnięte w tym momencie, będą również ważne, kiedy przyjdzie już nowy prezydent. Za przykład można tu podać finansowanie Espai Barca. Wszyscy zdają już sobie sprawę, że projekt jest nierealny w obecnym kształcie i trzeba będzie mocno kombinować, gdyż w powietrzu wiszą groźby wielomilionowych pozwów czy sprzedawania klubowych aktywów. Nowy zarząd miałby już na starcie tak duże wydatki, że ciężko byłoby wyjść na zero, zwłaszcza w czasie pandemii.

W hiszpańskich mediach spore zamieszanie wywołał wywiad z Gerardem Pique, w którym obrońca Barcelony porusza kilka drażliwych kwestii. Jaki może mieć to wpływ na atmosferę w drużynie przed tak ważnym meczem? 

Czytałam opinię na temat tego wywiadu na łamach hiszpańskiego “AS-a”. Pisano tam, że koledzy wsparli Pique. Nie powiedział on zresztą niczego, co mogłoby uderzyć w szatnię. W żaden sposób nie krytykował kolegów z zespołu, więc nie sądzę, że byłby z tym jakiś problem. Trudno mi też sobie wyobrazić, że ktokolwiek mógłby mieć do niego pretensje o krytykę pod adresem zarządu. 

Na sam koniec wrócimy do stricte boiskowych tematów. Jakiego meczu możemy spodziewać się w wykonaniu Barcelony? Podopieczni Koemana wyjdą na boisko jak po swoje i rzucą się na rywali zranionych dwiema porażkami z rzędu, czy też zagrają raczej zachowawczo, spokojnie budując swoje akcje?

Uważam, że ten mecz nie będzie jednostronnym widowiskiem. W ostatnich latach takowe spotkania się nie zdarzały. Nawet gdy padały wyniki 5:0 czy 5:1, to wcale nie oznaczało to, że przeciwnicy nie mieli przewagi w określonych fazach meczu. Do tej pory Real zazwyczaj rzucał się do ataku i bardzo często źle na tym wychodził. Pytanie, czy Zinedine Zidane wyciągnął z tego wnioski. Myślę, że Barcelona zacznie spotkanie raczej spokojnie, ale jednocześnie agresywnie w pressingu, naciskając na rywala po stracie piłki. Podczas, gdy sama będzie w jej posiadaniu, skupi się raczej na wypracowywaniu okazji niż szaleńczych atakach. 

Każdemu kto planuje wejść do kasyna lub postawić zakład u bukmachera, radzimy mieć tę książkę pod ręką.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO