Reca nie miał problemów? Alternatywna rzeczywistość Jerzego Brzęczka

Arkadiusz Reca w meczu z Włochami delikatnie mówiąc, nie błyszczał. Mimo to, po meczu Jerzy Brzęczek bronił swojego podopiecznego. – Nie zgadzam się, że Arkadiusz Reca miał mnóstwo problemów – przyznał selekcjoner w rozmowie dla TVP Sport.

Minimalny wymiar kary

Reprezentacja Polski w meczu z Włochami, powiedzmy sobie szczerze, spisała się katastrofalnie. Podopieczni Jerzego Brzęczka zasłużyli na wyłącznie niskie oceny, a jedyne pozytywy można było dostrzec w postawie Wojciecha Szczęsnego. Porażka 0:2 tak naprawdę nie odzwierciedlała przebiegu całego spotkania. Prawdę mówiąc, już po pierwszej połowie zamiast 0:1 polska kadra mogłaby przegrywać 0:4 i nikogo by to nie dziwiło, patrząc na postawę “Biało-czerwonych”.

Widać było, że zespół nie ma żadnego pomysłu na grę, co było widoczne na wszystkich pozycjach. Dużo krytyki po meczu skupiło się na skrzydłowych, aczkolwiek oni przez cały mecz byli całkowicie odcięci od gry. Wpływ miała na to jednak głównie postawa bocznych obrońców, którzy rzadko skutecznie rozgrywali piłkę do przodu.

Szczególną uwagę mogła zwrócić lewa obrona, na której wystąpił Arkadiusz Reca. Piłkarz występuje na co dzień w Serie A w barwach Crotone, aczkolwiek nie pomogło mu to w niedzielnym meczu. W pierwszej połowie piłkarz wręcz nie istniał – rywale robili z nim, co chcieli i często atakowali prawą stroną boiska. Widać, że właśnie w Recy znaleźli sposób na lukę w obronie i skutecznie ją wykorzystywali niemal za każdym razem.

Może druga połowa była dla piłkarza Crotone nieco lepsza, zaliczył nawet kilka przechwytów. Wciąż jednak bardziej blokował grę zespołu aniżeli ją rozkręcał. Chociaż miał dość sporo kontaktów z piłką, rzadko skutecznie rozgrywał ją do przodu. Z kolei w pierwszej szukał bezsensownych wręcz rozwiązań, jak zagrywanie piłki do najbardziej otoczonych przez rywali kolegów.

Selekcjoner nie zgadza się z krytyką pod adresem Recy

Jak widać, Jerzy Brzęczek nie uważa, żeby Arkadiusz Reca w tym spotkaniu miał dużo problemów.

Nie zgadzam się, że Arkadiusz Reca miał mnóstwo problemów. To nie była łatwa sytuacja. Często miał sytuację, gdzie przeciwnik wyjeżdżał dwa na jednego, więc nie była to łatwa sytuacja. Z drugiej strony przy akcjach ofensywnych ciężko wprowadzać bocznych obrońców, gdy tej piłki nie rozgrywaliśmy. W drugiej połowie wyglądało to trochę lepiej, ale w pierwszej połowie piłki zagrywane do Roberta były złe, był osaczony i nie potrafiliśmy skutecznie rozegrać akcji ofensywnej – powiedział w po meczu Jerzy Brzęczek w rozmowie dla TVP Sport.

Reca miał problemy ze… wszystkim

Można powiedzieć, że tą wypowiedzią Jerzy Brzęczek udowodnił, że ośmiosekundowa cisza po zapytaniu o taktykę Roberta Lewandowskiego nie była przypadkiem. Selekcjoner tłumacząc swojego piłkarza przyznał, że “przy akcjach ofensywnych ciężko wprowadzać bocznych obrońców, gdy tej piłki nie rozgrywaliśmy”. No właśnie, ale to jednak jest czyjaś wina, że Polacy tej piłki nie rozgrywali. Ktoś odpowiada za to, że reprezentacja Polski nie mogła wyjść w tym meczu z własnej połowy. Nie można wiecznie tłumaczyć się tym, że rywal był silniejszy, gdyż odpowiednia taktyka jest w stanie zatrzymać nawet najbardziej rozpędzonego rywala. A już na pewno tego, który nie mógł wystawić 18 zawodników.

Tłumaczenie piłkarza, że sobie nie radził, bo był pilnowany przez rywali, nie ma żadnego sensu. Można tak mówić co najwyżej o wysuniętym napastniku odciętym od podań, ale nie o bocznym obrońcy, który odpowiada za to, by wyjść z własnej połowy i rozegrać piłkę choćby na skrzydło. Nie można tłumaczyć braku współpracy piłkarza z innymi tym, że był pilnowany. Pomijając już to, że jego koledzy nie zawsze dobrze się ustawili, aczkolwiek Reca nie szukał najlepszej opcji, tylko często zagrywał piłkę po prostu do nikogo.

Naprawdę ostatnią rzeczą, jaką można powiedzieć po meczu z Włochami o Arkadiuszu Recy jest to, że nie miał mnóstwa problemów. Piłkarz miał bowiem problemy niemal ze wszystkim – od krycia, przez zatrzymywanie rywali po ofensywne wyjścia. Druga połowa w jego wykonaniu była nieco lepsza niż pierwsza, ale nie na tyle, żeby zakrzywiać rzeczywistość przez jej pryzmat.

Rywale byli źli i koledzy byli źli

Słuchając tłumaczenia selekcjonera, przychodzi na myśl viralowa wypowiedź reporterki, stwierdzającej że “szyny były złe i podwozie też było złe”. W tym przypadku według selekcjonera “piłki zagrywane do Roberta były złe” i rywale byli źli, bo nie dali Recy rozegrać akcji ofensywnej.

Wydawałoby się, że należy się cieszyć z tego, że Włosi nie mogli wystawić kilku podstawowych piłkarzy, bo rozmiar porażki byłby wyższy. Jest jednak wręcz przeciwnie – może wysoka porażka, której w zasadzie było blisko w tym meczu, wstrząsnęłaby zespołem, wokół którego ostatnio wytworzyła się alternatywna rzeczywistość dzięki zwycięstwom w kiepskim stylu z rywalami na podobnym bądź niższym poziomie. Może gdyby Włosi skutecznie wykorzystywali błędy Recy, Jerzy Brzęczek uznałby, że piłkarz jednak miał mnóstwo problemów na boisku? A tak widzimy kolejne przykłady poklepywania po plecach, z którego nic nie wynika.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO