Kto mógłby zastąpić Jerzego Brzęczka? Rozważamy możliwe opcje

Pozycja Jerzego Brzęczka na stanowisku selekcjonera reprezentacji jest coraz mniej stabilna? Wymowna cisza Roberta Lewandowskiego po pytaniu Jacka Kurowskiego o taktykę reprezentacji nie tylko wywołała dyskusję, ale także spekulacje o przyszłości polskiej kadry. 

Zawód po meczu z Włochami

Umowa obecnego trenera wygasa z końcem grudnia przyszłego roku. Postawa zespołu narodowego pozostawia wiele do życzenia. Wyniki reprezentacji w tym roku trochę zakłamywały rzeczywistość, aczkolwiek mecz z Włochami przelał czarę goryczy. “Biało-czerwoni” nie zrobili dosłownie nic, żeby odmienić losy spotkania na swoją korzyść. “La Gazzetta dello Sport” porównała nawet Polskę do Estonii, która gra w najniższej dywizji Ligi Narodów. Nic dziwnego – Polacy nie oddali przeciwko rywalom ani jednego celnego strzału i nie stworzyli ani jednej klarownej sytuacji.

Zarówno wypowiedzi (a w zasadzie długa ironiczna przerwa przed wypowiedzią) Roberta Lewandowskiego, jak i Jerzego Brzęczka wskazują na jedno – strategii na ten mecz po prostu nie było. Nieważne czy na lewym skrzydle grał Jóźwiak czy Grosicki oraz czy zespół grał w jedenastu czy dziesięciu, bez Jacka Góralskiego. Wszystko wyglądało tak samo. Dokładnie tak samo słabo.

Ruszyła giełda nazwisk

Dlatego wiele osób nie zadaje już pytania, czy zmienić selekcjonera, tylko kto powinien objąć to stanowisko. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej już kilka razy zapewniał o tym, że kontrakt z Jerzym Brzęczkiem zostanie wypełniony przynajmniej do przyszłorocznych Mistrzostw Europy. O ile w poprzednich meczach wyniki jednak broniły pracy selekcjonera, spotkanie z Włochami obnażyło nie tyle piłkarzy, ale ich brak pomysłu. Polska kadra naprawdę miała szczęście, że przegrała tylko 0:2 i nie grała w osłabieniu dłużej. Przecież już w pierwszej części gry boisko mógł opuścić Robert Lewandowski, o saneczkarskich popisach Jacka Góralskiego nie wspominając.

Bez względu na to, czy Jerzy Brzęczek miałby odejść już teraz, czy w przyszłym roku, należy dokładnie przemyśleć wybór jego następcy. Jeszcze w trakcie meczu z Włochami w mediach społecznościowych rozpoczęła się giełda potencjalnych kandydatów na jego następców. Pytanie tylko, czego będzie się wymagać od nowego selekcjonera. Zbigniew Boniek na razie deklarował, że reprezentację Polski powinien prowadzić trener z naszego kraju, aczkolwiek jest kilka ciekawych wolnych nazwisk. Oczywiście pomijając takie nierealne kandydatury jak Mauricio Pochettino czy Massimiliano Allegri.

Michał Probierz selekcjonerem?

Zacznijmy jednak od tego, który z polskich trenerów mógłby przejąć reprezentację. Jeszcze ponad dwa lata temu jednym z kandydatów typowanych w mediach był Michał Probierz. Chociaż szkoleniowiec słynie z charakteru oraz konsekwencji, słuszność jego wyboru zależałaby od faktycznej roli, jaką mógłby pełnić. Gdyby miał przygotować zespół tylko na mistrzowski turniej, zdecydowanie nie jest to najlepsza kandydatura.

Trener Cracovii najlepiej sobie bowiem radzi, gdy nie ma presji na natychmiastowe wyniki. Najlepsze wyniki osiągał z Jagiellonią i Cracovią, w których otrzymał kredyt zaufania. Tam, gdzie musiał z miejsca odmienić zespół jednak nie wychodziło. Zresztą sam trener podczas pamiętnej konferencji z roślinkami przyznał, że potrzeba czasu do tego, żeby z jego pracy coś wyrosło. Możliwe, że od PZPN-u trener dostałby kredyt zaufania, ale kibice piłkarskiej kadry są bardziej wymagający niż fani wszystkich sportowych drużyn w Polsce. Zresztą w reprezentacji jest zawsze najważniejszy najbliższy turniej, a też trzeba zwrócić uwagę, że Robert Lewandowski ma już swoje lata i należy jeszcze wykorzystać jego potencjał.

Marek Papszun selekcjonerem?

Inną postacią typowaną do objęcia kadry jest Marek Papszun. Trenerowi Rakowa Częstochowa nie można odmówić taktycznej konsekwencji. Nie tylko patrząc na samo ustawienie, ale także konkretne aspekty gry – stałe fragmenty gry, dośrodkowania oraz zachowanie przy indywidualnych akcjach Tijanicia czy Iviego. Poza tym szkoleniowiec zespołu z Częstochowa jest silną osobowością, wymaga od swoich piłkarzy, nie bojąc się ich skrytykować. Pytanie jednak, czy zdałoby to egzamin w reprezentacji.

Należy też zwrócić uwagę na to, że Marek Papszun jest postacią stosunkowo nową na najwyższym szczeblu ligowym. Trener ma sporą wiedzę i wkłada ogromną pracę w swój zespół, aczkolwiek nie prowadził jeszcze drużyny, od której dużo się wymaga. Może ewentualne sukcesy, nawet mniejsze, z Rakowem przybliżą go do funkcji selekcjonera. Wydaje się jednak, że na razie to nie ten moment.

Maciej Skorża selekcjonerem?

Według części kibiców dobrym kandydatem na następcę Jerzego Brzęczka jest Maciej Skorża. Trener w zasadzie od trzech lat przebywa poza ekstraklasą, gdy rozstał się z Pogonią po słabych wynikach. W każdym zespole poza “Portowcami” osiągał jednak sukcesy – jego bilans to trzy mistrzostwa Polski (dwa z Wisłą Kraków, jedno z Lechem) i trzy krajowe puchary (dwa z Legią, jeden z Groclinem).

Poza tym trener radził sobie dobrze w klubach, gdzie zespół miał praktycznie gotowy, ale wymagał podjęcia odpowiednich kroków do sukcesów. W Wiśle Kraków praktycznie odbudował zespół, który z wicemistrza wylądował w środku tabeli, ale choć nie miał gotowego materiału, miał warunki by odbudować zespół. W sumie reprezentacja Polski ma kilka gotowych elementów, które można wykorzystać. Do tego może jednak potrzebować czasu. W niedawnej rozmowie dla “Sport.pl” trener stwierdził, że podczas pracy w polskich klubach sam na siebie nakładał presję, która miała zgubny skutek. Może jednak po pobycie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich coś się w tym względzie zmieniło.

Michniewicz, Stokowiec i Brosz

Niektórzy biorą też pod uwagę Czesława Michniewicza i Piotra Stokowca. Wydaje się jednak, że obaj szkoleniowcy w swoich klubach mają teraz do wykonania określoną misję. Celem pierwszego jest mistrzostwo kraju, celem drugiego prawdopodobnie gra w europejskich pucharach. Obaj szkoleniowcy mają na koncie sukcesy, ale w tej chwili raczej są skoncentrowani na innych wyzwaniach.

Części komentatorów może imponować również Marcin Brosz, który otrzymał kredyt zaufania w Górniku Zabrze. Można jednak powiedzieć, że jego zespołowi zawsze czegoś brakuje, choć był już w ligowej czołówce. Należy jednak przyznać, że trener ma dar do wprowadzania na wyższy poziom piłkarzy “nieoczywistych”, głównie młodych i darzy ich dużą cierpliwością, choć nie zawsze wszystkie pomysły wypalają. To zdolny trener, ale w tej chwili nie wiadomo, czy poradziłby sobie z presją prowadzenia najważniejszej drużyny w kraju.

Tęsknota po Beenhakkerze

A może by tak sprawdzić kogoś z zagranicy? Do dziś wspominamy czasy Leo Beenhakkera, który wprowadził reprezentację do 16-drużynowego Euro w składzie, który teraz by nas nie zachwycał, gdyż składał się z ligowców i rezerwowych w zachodnich klubach. Holender zbudował jednak solidny zespół oparty na zadaniowcach z wykorzystaniem boiskowego błysku Euzebiusza Smolarka czy później Rogera Guerreiro. Należy jednak przypomnieć też drugą część pobytu byłego trenera Realu Madryt, która już nie była usłana różami. Na ile przyczynili się do tego polscy działacze, a na ile charakter trenera? O tym zapewne wiedzą tylko piłkarze, na których formie odbiło się to najbardziej. Trzeba jednak przyznać, że kadra Beenhakkera dawała nam dużo radości mimo braku gwiazd w polu.

Idąc tropem byłego selekcjonera, w tej chwili bez pracy po rozstaniu ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi pozostaje Bert van Marwijk. Holender doprowadził swoją reprezentację narodową w 2010 roku do finału Mistrzostw Świata, a w zasadzie dogrywki, po której jednak jego zespół przegrał z Hiszpanią. Można powiedzieć, że to właśnie on wyciągnął dla kadry potencjał Wesleya Sneijdera i Arjena Robbena. Z kolei “gwiazdozbiór” uzupełniał zadaniowcami takimi jak Nigel De Jong i Khalid Boulahrouz. Czy jednak byłby w stanie przyzwyczaić się do polskich realiów? Pewnie miałby problemy. Autorytetu nie można mu jednak odmówić.

Poza tym nie wiadomo, jak byłoby w tym przypadku od strony finansowej. Bert van Marwijk raczej się ceni, czego dowodem jest fakt iż ostatnio pracował w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a nie rodzinnej Holandii. Wydaje się, że w przypadku chęci zatrudnienia właśnie tego szkoleniowca, finanse mogłyby odegrać ważną rolę.

Kierunek niemiecki

Inną postacią z zagranicznej piłki, która byłaby nawet w zasięgu Polskiego Związku Piłki Nożnej jest Jurgen Klinsmann. Były selekcjoner reprezentacji Niemiec i USA musiałby jednak wziąć ze sobą cały sztab szkoleniowo-technologiczny, co mogłoby się okazał sporym wydatkiem. Niemiec w ostatnim czasie szuka wyzwań i widać po jego karierze, że lepiej czuje się w pracy z kadrą narodową niż z drużyną klubową. Poza tym jako człowiek z dość dużym doświadczeniem piłkarskim i trenerskim, raczej miałby posłuch w zespole.

Zresztą z historii innych sportów widzieliśmy już kilka przykładów, gdy niemieccy szkoleniowcy radzili sobie w pracy z polskimi drużynami i prowadzili je do sukcesów. Może tak samo byłoby z Klinsmannem?

Kierunek włoski

Nie da się ukryć, że ze względu na kontakty Zbigniewa Bońka dużo mówiło się o tym, że do Polski mógłby zawitać selekcjoner z Półwyspu Apenińskiego. Przed objęciem kadry przez Jerzego Brzęczka mówiło się o tym, że następcą Adama Nawałki mógłby zostać Cesare Prandelli albo Gianni Di Biasi. Niektórzy spekulowali możliwość zatrudnienia Antonio Conte, ale chyba nawet miłośnicy piłkarskiej fantastyki nie brali takiej opcji na poważnie z powodów finansowych, a także ambicji włoskiego szkoleniowca. W podobnych kategoriach moglibyśmy teraz zaliczyć Massimiliano Allegriego czy Maurizio Sarriego.

Obecnie najlepszymi włoskimi trenerami, którzy pozostają bez zatrudnienia są dwaj Walterowie – Mazzarri i Zenga. Pierwszy wprowadził Napoli do ligowej czołówki, natomiast drugi przemierzył cały świat – chciałoby się wręcz powiedzieć, że “od Las Vegas po Krym”, a nawet dalej, gdyż pracował m.in. w amerykańskim New England Revolution oraz emirackim Al-Shaab. Były trener Napoli i Interu byłby zdecydowanie lepszą opcją pod tym względem, że prawie wszędzie spędził przynajmniej dwa lata. Tymczasem Zenga, choć cieszy się szacunkiem i jest uznaną postacią, nigdzie nie zagrzał miejsca na dłużej. Zazwyczaj z powodu mniej udanych wyników.

Kierunek francuski

Ciekawym kierunkiem poszukiwania kandydatów na przyszłego selekcjonera jest również Francja. Obecnie bez klubu pozostaje Laurent Blanc, a także niegdyś dobrze się zapowiadający Remi Garde. Obaj mają na koncie 54 lata oraz sukcesy w Ligue 1. Pierwszy jednak dawno nie prowadził zespołu, a jego przygoda z reprezentacją Francji skończyła się po przeciętnym Euro 2012. Z kolei drugi po odejściu z Lyonu nie może odnaleźć swojego miejsca. Nie poradził sobie zarówno w Aston Villi, jak i Montreal Impact. Blanc ma zdecydowanie większe doświadczenie, ale jego finansowe oczekiwania mogłyby przewyższyć Polski Związek Piłki Nożnej. Z kolei drugi nie może osiągnąć nic od lat. Wydaje się jednak, że mimo mocnych nazwisk, to nie są raczej odpowiedni kandydaci do poprowadzenia polskiej kadry.

Weterani

Na koniec trener siedemdziesiątce, z dużym doświadczeniem. 74-letni Jesualdo Ferreira pod koniec lat 2000. podbił swoim Porto ligę portugalską, jednak przez ostatnie lata szukał miejsca w Egipcie, Katarze i Brazylii. Patrząc jednak na Porto, które prowadził, nie osiągał wielkich sukcesów, ale potrafił wprowadzić na wyższy poziom choćby Raula Meirelesa, który wybił się dopiero po 25 roku życia. Chciałoby się oczywiście, żeby jako selekcjoner reprezentacji Polski wyciągał nieoczywistych piłkarzy spośród ligowców, ale aktualnie niekoniecznie jest to potrzebne. Poza tym powiedzmy sobie szczerze – południowy styl gry nigdy nam nie pasował. Może i byłoby to coś nowego dla polskiej kadry, ale na razie chyba nie czas na eksperymenty. Poza tym ta współpraca nie byłaby raczej długofalowa, a na tylko jeden turniej.

Na tej zasadzie można by było wymienić polskiego 74-letniego trenera, Henryka Kasperczaka, któremu doświadczenia w prowadzeniu reprezentacji nie można odmówić. Co więcej, mówiło się o nim w kontekście prowadzenia kadry po Leo Beenhakkerze. W ubiegłym roku były selekcjoner reprezentacji m.in. Tunezji i Maroka wyznał jednak w rozmowie z “FutbolNews”, że nie zamierza wracać na ławkę trenerską.

Gdy odszedłem dwa lata temu z Tunezji, byłem kandydatem do prowadzenia reprezentacji Algierii i Kamerunu, ale nic z tego nie wyszło. Wtedy bym się na to zdecydował, dzisiaj już raczej nie – zdradził Henryk Kasperczak.

***

Wszystko wskazuje na to, że czas Jerzego Brzęczka najpóźniej w przyszłym roku dobiegnie końca. Nie da się ukryć, że na jego miejsce znalazłoby się kilku ciekawych kandydatów na jego miejsce. Należy jednak wziąć pod uwagę wszystkie aspekty sportowe, finansowe i mentalne. Nie zawsze polski ligowy trener będzie wystarczającym autorytetem dla reprezentantów grających w najsilniejszych ligach, ale też niekoniecznie zagraniczny trener będzie potrafił zrozumieć Polaków – również kibiców i działaczy. A może polską kadrę powinien przejąć ktoś inny, spoza powyższej listy? Wiele jednak wskazuje, że to właśnie te opcje (szczególnie polskie) będą brane pod uwagę przy wyborze nowego selekcjonera.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO