Czy to była dobra decyzja? Pierwsze miesiące Karola Linettego w Torino
05.12.2020

W trakcie letniego okna transferowego Karol Linetty podjął jedną z ważniejszych decyzji w swojej piłkarskiej karierze. 25-latek przeniósł się z Genui do Turynu, podpisując kontrakt z Torino. Według wielu ekspertów czy kibiców, taka zmiana jest pewnego rodzaju krokiem w bok, a nie ruchem z szansą na ewidentny rozwój kariery. Jak Karol Linetty spisuje się podczas pierwszych miesięcy w Turynie? Warto spojrzeć na występy Polaka tuż przed derbowym starciem z Torino. 

Chęć zmiany zespołu ze strony Karola Linettego była całkowicie zrozumiała. Środkowy pomocnik przebywał w Sampdorii już cztery lata. Dodatkowo, ekipa z Genui od początku sezonu 2019/2020 spisywała się poniżej oczekiwań. Co prawda przejęcie drużyny przez Claudio Ranieriego sprawiło, iż Sampdoria nieco poprawiła swoje wyniki, gwarantując sobie utrzymanie w Serie A, jednakże dość spokojnie okno w wykonaniu klubu sugerowało, iż drużynie trudno będzie włączyć w walkę o wyższe miejsca.

Transfer Linettego determinowała także sytuacja kontraktowa polskiego pomocnika. 25-latek związany był z drużyną tylko do końca czerwca 2021 roku. Sampdoria miała zatem ostatnią okazję, by sprzedać zawodnika za rozsądne pieniądze. Ostatecznie Karol Linetty przeniósł się do Torino, a zespół z Turynu zapłacił za piłkarza 7,5 miliona euro.

Na pierwszy rzut oka decyzja o zmianie Sampdorii na Torino wydawała się całkowicie niezrozumiała. Klub z Turynu zajął bowiem gorsze (szesnaste) miejsce na koniec kampanii 2019/2020. W aspekcie czysto sportowym był to zatem wręcz krok do tyłu. Jak to jednak przy transferach często bywa, diabeł tkwi w szczegółach.

Po pierwsze – zarobki. Co roku “La Gazzetta dello Sport” przygotowuje zestawienie wszystkich zawodników Serie A, przedstawiając zarobki piłkarzy. W 2019 roku, gdy Karol Linetty był jeszcze graczem Sampdorii, 25-latek zarabiał w Genui 500 tys. euro za dwanaście miesięcy pobytu w zespole. Już w trakcie tegorocznego zestawienia, Linetty znacząco poprawił swoją pozycję. Polak inkasuje bowiem 1,4 miliona euro za rok.

Nie tylko zarobki

Nie można jednak powiedzieć, że transfer był podyktowany tylko i wyłącznie pensją. Niebagatelną rolę przy tej transakcji odegrał Marco Giampaolo, szkoleniowiec Torino. 53-latek miał okazję pracować razem z Linettym jeszcze za czasów Sampdorii. Giampaolo opuścił klub z Genui w 2019 roku na rzecz Milanu. Przygoda trenera w Mediolanie była krótka i bolesna. Szkoleniowiec został bowiem zwolniony po czterech miesiącach od objęcia stanowiska.

Marco Giampaolo w momencie negocjowania kontraktu z Torino już przygotował sobie listę zawodników, których chciałby zobaczyć w swoim zespole. Na samej górze tego spisu był nie kto inny, a Karol Linetty. Dlatego też przedstawiciele turyńskiej ekipy mocno zabiegali o ten transfer.

Linetty w momencie zmiany zespołu otrzymał zatem sporą podwyżkę, a także powrócił pod skrzydła szkoleniowca, który pomógł mu wskoczyć na wyższy poziom. Nic dziwnego, że przy braku inny ciekawych ofert, Linetty zdecydował się na ten transfer.

Trudne początki

Przed sezonem 2020/2021 oczekiwania kibiców Torino były dość spore. Żaden sympatyk zapewne nie wyobrażał sobie, by zespół ponownie błąkał się po dolnej części tabeli, skoro jeszcze całkiem niedawno, gdyż podczas kampanii 2018/2019, udało się drużynie zająć bardzo przyzwoite siódme miejsce.

Klub miał na ławce odpowiedniego fachowca, który co prawda zaliczył bardzo nieudany epizod w Milanie, jednakże przez cztery lata pobytu w Genui zrobił wiele dobrego dla Sampdorii. Dodatkowo zespół zasiliło kilku zawodników, takich jak Mergim Vojvoda, Ricardo Rodriguez czy oczywiście Karol Linetty.

Jak na razie, ze święcą szukać pozytywnych aspektów związanych ze zmianami. Torino w trwających sezonie Serie A zanotowało tylko jedno zwycięstwo. Z dorobkiem sześciu punktów zespół z Turynu zajmuje odległą osiemnastą pozycję, która na koniec sezonu oznacza spadek do Serie B. Jedyna wygrana w lidze przypada na mecz z Genoą, która spisuje się jeszcze gorzej i plasuje się na dziewiętnastej lokacie.

W ekipie Marco Giampaolo zawodzi przede wszystkim defensywa. Wystarczy powiedzieć, że żaden inny klub w Serie A nie stracił do tej pory więcej goli. Torino pozwoliło strzelić sobie aż 22 bramki. Z tego też powodu szkoleniowiec turyńskiej ekipy w ostatnim czasie zrezygnował z preferowanej przez siebie formacji 4-3-1-2 i zaczął grać ustawieniem z trzema obrońcami. Trudno na ten moment powiedzieć, czy zmiana przyniosła jakiś skutek, gdyż gracze Torino rozegrali dwie potyczki w takiej formacji, wygrywając najpierw 2:0 w Pucharze Włoch z ekipą Virtus Entella, a następnie remisując 2:2 z Sampdorią.

Jak przy kiepskich wynikach zespołu prezentuje się Karol Linetty? Mówiąc krótko, Polak nie wyróżnia się na tle swoich kolegów z zespołu.

Porównując grę Linettego w Torino z występami w Sampdorii podczas sezonu 2019/2020, 25-latek znacznie częściej jest przy piłce. Za czasów gry w ekipie z Genui, Linetty średnio notował 40 kontaktów z piłką. W przypadku turyńskiej drużyny mowa już o 51 kontaktach z piłką. Gorzej jednak wypada statystyka dotycząca kluczowych podań. Linettemu udawało się w Sampdorii utrzymać średnią kluczowych podań wynoszącą 1.0. W kontekście dotychczasowych spotkań Torino, mowa o wyniku 0.7.

Debiutancki gol

Całkiem podobnie wyglądają statystyki dotyczące przechwytów oraz wślizgów. W Sampdorii polski pomocnik w trakcie spotkania średnio wygrywał więcej pojedynków. Można zatem stwierdzić, iż Linetty utrzymuje w Torino swój poziom za czasów gry w Genui.  Bez wątpienia pozytywnych aspektem jest fakt, iż reprezentantowi Polski udało się już zanotować debiutanckie trafienie dla Torino, zdobywając bramkę w meczu z Sassuolo.

Ten gol ostatecznie przyczynił się do jednego punktu zdobytego przez Torino. Zespół Giampolo od początku sezonu ma problem z utrzymywaniem prowadzenia do końcowego gwizdka. Wystarczy powiedzieć, że we wspominanej rywalizacji Torino wygrywało już 3:1, jednakże w ostatnich minutach potyczki (dokładnie w 84. i 85.) zawodnicy Sassuolo zdołali strzelić dwa gole, zapewniając sobie tym samym jeden punkt.

Nie jest to jedyny przypadek, gdy Torino roztrwoniło dwubramkową przewagę. Taka sytuacja miała także miejsce w innym ligowym meczu. Piłkarze z Turynu rywalizowali na wyjeździe z Interem i prowadzili już 2:0 w 62. minucie. Mimo to, mediolańska ekipa wygrała mecz 4:2. Torino było także bliskie zwycięstwa w starciu z Lazio. Do 95. minuty podopieczni Giampaolo wygrywali 3:2. Klub z Rzymu zdołał jednak zdobyć dwie bramki w krótkim odstępie czasu, ciesząc się ostatecznie ze zwycięstwa.

Takie przypadki mogą dawać nadzieję na przyszłość. Skoro gracze Torino potrafią nawiązać wyrównaną walkę w starciach z czołowymi zespołami, to w końcu zwycięstwa powinny zacząć wpadać na konto zespołu. Drużyna Linettego już w ramach 10. serii gier stanie przed kolejnym testem.

Derby

Torino zmierzy się na wyjeździe z Juventusem w ramach derbowego spotkania. Teoretycznie szanse ekipy Giampaolo wydają się wręcz znikome, gdyż obie ekipy dzieli w tabeli aż jedenaście punktów, a do tej pory rozegrano raptem dziewięć kolejek. Skoro jednak takie zespoły jak Benevento czy Crotone zdołały zatrzymać już w tym sezonie “Starą Damę”, to Torino ma w swoich szeregach na tyle jakości, by powalczyć z Juventusem chociażby o jeden punkt.

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO