“Gdyby każdy miał taką “słabą” psychikę jak Zieliński psychologowie byliby bezrobotni”
19.12.2020

Nie ma drugiego polskiego piłkarza, który tak dzieli kibiców. Lewandowskiego kochają wszyscy. Błaszczykowskiego, Piszczka, Fabiańskiego niemal wszyscy. Szczęsny ma trochę pod górkę przez wielkie turnieje, ale Zieliński albo ma wielbicieli, albo hejterów. A mówimy o piłkarzu jakiego dawno nie mieliśmy. Czy może w końcu coś się przestawiło w głowie?

Technicznie bajka. Umiejętność gry lewą i prawą nogą – poziom kosmiczny, co wcale – nawet na najwyższym poziomie – nie jest regułą. Zachwyty kolegów z drużyny i rywali? Zewsząd można słuchać i czytać. Zresztą, jeśli śledzicie kanał FootTruck prowadzony przez Łukasza Wiśniowskiego i Kubę Polkowskiego, już słyszeliście mnóstwo pochwał na temat Zielińskiego. Byli i obecni reprezentanci Polski wprost zachwycają się nad umiejętnościami Zielińskiego. A przecież oni widzieli zawodnika Napoli w znacznie większym wymiarze. To nie tylko mecze, to także zgrupowania, treningi i codziennie obycie z kolegą z drużyny.

Jest drugi taki piłkarz, który polaryzuje opinię społeczną w Polsce. To Jacek Góralski, tyle że w dokładnie odwrotnych powodów, co Piotr Zieliński. Uosabia takie cechy, które kibice w Polsce kochają. Waleczność, determinacja, fizyczna walka, wślizgi itd. Piotrek to finezyjna technika, umiejętności piłkarskie, wizja gry i niepolskie wyszkolenie. Co ciekawe na kadrze obaj piłkarze spędzają dużo czasu ze sobą, żyją w bardzo dobrych relacjach. Powiedziałbym, że Zieliński jest – w pewnym stopniu – idolem piłkarskim dla Góralskiego – mówi Łukasz Wiśniowski z kanału FootTruck, komentator Eleven Sports, który dobrze poznał Zielińskiego podczas pracy dla PZPN-u przy kanale “Łączy nas Piłka”.

Brakuje mu liczb?

Jednym z głównych zarzutów jest brak goli i asyst. W Polsce panuje przekonanie, że jeśli potrafisz operować piłką, grasz w drugiej linii, automatycznie zakładasz koszulkę z numerem 10 i musisz mieć dwucyfrową liczbę asyst i dobrze by było, gdybyś dorzucił wiele goli. Zacznijmy od tego, że Zieliński może i miał być “10”, ale nią de facto nie jest. W ostatni meczach może bliżej mu do tego miejsca na boisku, ale to gracz niezwykle uniwersalny pod wieloma względami. U Ancelottiego zdarzały się mecze, gdy występował najniżej w pomocy, zbierając piłki od obrońców. U nas byłaby to “6”, we Włoszech “regista”. Ktoś, kim był Andrea Pirlo pod koniec kariery. Trudno mówić o Pirlo jako 6 w typie Gennaro Gattuso, a po prostu cofnięty rozgrywający.

Zieliński może zagrać także jako boczny pomocnik w 4-4-2, choć nie będzie to klasyczny skrzydłowy. Może – i zdarzało się to – być skrzydłowym w 4-3-3. Jednak najlepiej czuł się i czuje w roli “8”, o czym zresztą sam mówił w wywiadzie po meczu z Włochami w Lidze Narodów. Skoro więc sam zainteresowany mówi, że tam jest jego pozycja, nie wrzucajmy go siłą gdzie indziej.

W tym sezonie 2 gole i 3 asysty przez 728 minut w Neapolu. Dużo? Przyzwoicie pod kątem samych liczb. Jednak nie zamykajmy się na to. Po drugie trzeba pamiętać, że z trzynastu występów, cztery były w krótszym wymiarze czasowym, gdy wracał po koronawirusie do składu. Ale jak wrócił, gra dobrze. Była asysta z Crotone, był piękny gol przeciwko Realowi Sociedad. Zresztą to trafienie okazało się być niezwykle istotne, bowiem Zieliński został pierwszym strzelcem na Stadio Diego Maradona. Od 4 grudnia nie ma Stadio San Paolo, ale jest obiekt imienia zmarłej legendy światowego futbolu i tuż po tej zmianie Zieliński strzelił gola. Przypadek? Pewnie tak…

Jak cię widzą, tak cie…. hejtują

Zieliński nie tylko jest krytykowany przez kibiców w internecie. To także domena niektórych dziennikarzy oraz ekspertów regularnie wyśmiewających pomocnika Napoli. Umówmy się, nie mieliśmy takiego zawodnika przez wiele, wiele lat. Dzisiaj to jest kompletnie jedyny wybór pod kątem takiej charakterystyki. Jakkolwiek doceniamy występy zagraniczne i postęp zrobiony przez Mateusza Klicha, Karola Linettego czy liczymy na to, że Jakub Moder w Brighton jest bardziej rozkwitnie, tak żaden z nich to nie jest poziom ani skala Zielińskiego.

Niedzielny kibic nie docenia cech, które ma Piotrek. Tych niewidocznych gołym okiem, bo się nasłuchali o Zielińskim, że to wielki talent i brylantowy technik. Włączają więc mecz reprezentacji i oczekują, że weźmie piłkę, okiwa wszystkich i strzeli gola. Skoro jest taki dobry, dlaczego miałby tego nie zrobić – pyta retorycznie Wiśniowski. – Swoją drogą w pewnym czasie podobne oczekiwania były wobec Roberta Lewandowskiego – kończy dziennikarz.

Mówi się, że wielu piłkarzy w Polsce jest dużo bardziej krytykowanych niż w krajach, gdzie występują codziennie. Jak jest z Zielińskim?

U nas wynika to głównie z faktu, że uważamy, że Piotr Zieliński nie daje tyle reprezentacji Polski, ile mógłby i ile powinien dawać. We Włoszech sytuacja jest więc nieco inna, bo Włosi oceniają go tylko przez pryzmat występów w Serie A czy europejskich pucharach. Próżno więc szukać jego przeciwników, tak jak ma to miejsce w polskim internecie. Cenią go, doceniają za technikę, umiejętność gry zarówno prawą, jak i lewą nogą. Tym niemniej – podobnie jak u nas – zazwyczaj na końcu danej wypowiedzi czy opinii o Zielińskim jest małe “ale”. Jest świetny, zagrał dobry mecz, ale brakuje mu powtarzalności, liczb i większego wpływu na drużynę, żeby być czołowym pomocnikiem w Europie. Pod tym względem widzimy to podobnie, jak Włosi i mamy identyczne wnioski – mówi Bartek Szulga z Polsatu Sport, prywatnie fan Napoli.

Gra dobrze, ale pod pewnymi warunkami

Jest takie przekonanie, że Piotr Zieliński nie radzi sobie mentalnie z pewnymi tematami w reprezentacji. Dla mnie to jest bzdura! Kiedyś rozmawiałem z Łukaszem Piszczkiem o nim. Piotrek jest zawodnikiem, który zdecydowanie lepiej czuje się, gdy jego zespół ma piłkę i gra atakiem pozycyjnym. Tak jest w Napoli, gdzie jest najważniejszym zawodnikiem zespołu. Kiedy Zieliński grał najlepiej w kadrze? Podczas eliminacji do Mundialu 2018. Dlaczego? Polska zagrała wtedy najwięcej meczów w ataku pozycyjnym. Obok Roberta Lewandowskiego był najlepszym zawodnikiem i to był sposób gry, który najbardziej mu pasował – rozpoczyna kolejny temat komentator Eleven.

To jest właśnie klucz do rozważań na temat Piotra Zielińskiego. Mało kto chce wziąć pod uwagę, że Zieliński potrzebuje określonych warunków, by dać najlepszego “siebie”. Może to pewien feler, ale trzeba go rozważyć. Z drugiej strony mało jest też graczy tak rzucanych po pozycjach i potrafiących wszędzie – lepiej lub gorzej – zaadaptować się.

Środek pola złożony z Fabiana Ruiza i Tiemoue Bakayoko funkcjonował bardzo dobrze i Zieliński miałby spory problem z przebiciem się do składu na swojej nominalnej pozycji. Kontuzji nabawił się jednak Victor Osimhen, podstawowy napastnik, w związku z tym na pozycję numer “9” został przesunięty Dries Mertens, grający w tym sezonie wcześniej na “10”. Tym samym powstał wakat na pozycji piłkarza grającego za napastnikiem i w to miejsce wskoczył Polak. Nie twierdzę, że tylko i wyłącznie kontuzje innych zawodników sprawiły, że gra w pierwszym składzie, ale z pewnością ułatwiło to jego powrót do gry po zakażeniu koronawirusem. Nic nie wskazuje na to, żeby Zieliński miał miejsce w składzie stracić. Gra dobrze, Gattuso go ceni, a na dodatek poważnej kontuzji nabawił się Mertens, czyli kolejny z teoretycznych konkurentów do gry w ofensywnej części taktyki – tłumaczy fan Napoli  obecną sytuacje naszego pomocnika.

Słowo klucz: mental

O psychice Piotra Zielińskiego niektórzy zdążyli już napisać rozprawki, prace maturalne, a pewnie niedługo takie tematy będą przerabiane na psychologii pod kątem licencjatu czy magisterki… Jeśli ktoś krytykuje Zielińskiego, zawsze pada jeden i ten sam “argument” – słaba psychika. – Fajnie być “słabym” mentalnie gościem, który co kilka dni wychodzi na Stadio San Paolo, a dzisiaj Stadio Diego Maradona, i gra kapitalne mecze przed dziesiątkami tysięcy widzów. Gdyby każdy miał taką “słabą” psychikę, jak Zieliński, psychoanalitycy czy psychologowie byliby bezrobotni – dodaje Wiśniowski. Nie sposób się nie zgodzić. Mowa w końcu o zawodniku, który grał praktycznie na wszystkich wielkich stadionach w Europie, mierzył się z każdym topowym piłkarzem i jakoś nie było widać, by trzęsły się pod nim nogi. Co więcej, w wielu tych meczach był czołową postacią. Niejednego przytłoczyłoby San Siro, nawet bez kibiców, tymczasem “Zielek” wychodzi i zakłada dwie siatki piłkarzom Interu!

Wielu twierdzi, że problem Zielińskiego leży w psychice, że nie potrafi wziąć na siebie odpowiedzialności i większego wpływu na drużynę. Być może tak jest, ale nie każdy ma cechy lidera i nie każdy jest w stanie się tego nauczyć. Fakty są takie, że Zieliński kolejny sezon jest podstawowym piłkarzem czołowego włoskiego klubu, regularnie grającego w europejskich pucharach i z tego powinniśmy się cieszyć – dodaje Szulga, uprzedzając drugiego z ekspertów.

Zostanie?

Oczywistym jest, że w Neapolu nie będzie mu łatwo o trofea. Piłkarsko to dzisiaj numer dwa za Robertem Lewandowskim w hierarchii polskich piłkarzy, jednak pod kątem osiągnięć daleko mu choćby do Grzegorza Krychowiaka czy Kamila Glika. Wiele mówiło się o Liverpoolach czy innych klubach, które miały zabiegać lub to robią o usługi Zielińskiego. Każdy by chciał mistrzostw topowych lig z Polakami na pokładzie, nie wspominając o Lidze Europy czy Lidze Mistrzów. A może pod Wezuwiuszem znalazł swoje miejsce na dłużej niż tylko kilka lat kariery?

Nic nie wskazuje na to, żeby Piotr Zieliński miał odejść z Napoli po przedłużeniu kontraktu, skoro nie zrobił tego wtedy, gdy jego poprzednia umowa zbliżała się do końca. Dostał nowy, wieloletni kontrakt, solidną podwyżkę, jest ceniony przez kolejnych trenerów i regularnie występuje w dobrym klubie. Do tego dobrze czuje się w Neapolu, a za kilka miesięcy na świat w tym mieście przyjdzie jego dziecko. Czego chcieć więcej… – kończy Szulga.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO