Cracovia coraz bliżej dna. Niedawny wstrząs obudzi zespół?

Chociaż Michał Probierz ostatecznie pozostał w Cracovii, można powiedzieć, że drużyna musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Co czeka “Pasy” w pojedynku z Pogonią i kolejnych tygodniach? Powiedzmy sobie szczerze, sytuacja zespołu nie jest kolorowa.

Dymisja Probierza zwróciła uwagę na kryzys

Tydzień temu Cracovia w pierwszym meczu po ligowej przerwie uległa Warcie Poznań 0:1. Można powiedzieć, że spotkanie było dla “Pasów” tak naprawdę jednym z wielu przeciętnych pojedynków na przestrzeni półtora roku. Śledząc ekstraklasę, do przeciętnej gry drużyny z Krakowa w ostatnim czasie można było się bowiem przyzwyczaić. Dlatego o bezbarwnym pojedynku w Grodzisku Wielkopolskim praktycznie wszyscy zapomnieli już kilka minut po jego zakończeniu.

Za to cytaty Michała Probierza z pomeczowej konferencji, siłą rzeczy, musiały obiec całą piłkarską Polskę. Trener i wiceprezes Cracovii podał się do dymisji, tłumacząc decyzję potrzebą odpoczynku.

Po prostu muszę też sam odpocząć. Przez piętnaście lat cały czas pracowałem i nadszedł moment, że sam widzę, że muszę to zrobić. Muszę gdzieś pojechać, zająć się samym sobą i rodziną. To był dla mnie burzliwy okres z wielu względów. Zawodnicy też potrzebują innego impulsu – powiedział szkoleniowiec “Pasów” po meczu z Wartą.

Jak się okazało, zarząd klubu nie przyjął dymisji trenera. Michał Probierz po uzgodnieniu z zarządem udał się na tygodniowy urlop i nie poprowadzi zespołu w meczu z Pogonią. Sytuacja trenera zwróciła jednak uwagę na dwie sprawy. Pierwsza jest psychologiczna – chodzi o wypalenie na stanowisku trenera. Druga – stricte sportowa – kryzys w Cracovii, który się ciągnie od dłuższego czasu, choć mało kto o nim mówi.

Puchar Polski jedynym pozytywem w fatalnym roku

Fakty są jednak takie, że “Pasy” w ubiegłym roku spisywały się przeciętnie. W całorocznej tabeli zespół z Krakowa znalazł się dopiero na 12. miejscu. Między innymi za Wisłą Kraków, która jesienią przez moment mogła zacząć drżeć o utrzymanie. Poza tym za Jagiellonią i Zagłębiem, czyli zespołami balansującymi na granicy górnej i dolnej ósemki. Ambicje Cracovii Michała Probierza wydawały się większe niż powyższych drużyn, dlatego lokata w tabeli za 2020 rok powinna być traktowana jako znak sugerujący, że to poszło w złą stronę.

tabela

Źródło; Transfermarkt

Wydawało się, że zdobycie Pucharu Polski będzie dla zespołu pozytywnym impulsem. Po pierwsze Michał Probierz miał w ten sposób umocnić swoją pozycję w klubie, który od wielu lat czekał na poważne sukcesy. Z kolei po drugie, drużyna miała uwierzyć w siebie i wreszcie sprawiać wrażenie zgranego kolektywu, z czym przez ponad rok był problem. Trudno jednak zbudować kolektyw w oparciu o piłkarzy, z których każdy mówi w innym języku. Dosłownie i w przenośni.

Poza tym oberwał ten, który najdłuższej jest związany z krakowskim klubem. Mateusz Wdowiak, który jest piłkarzem “Pasów” praktycznie od dziecka, został przesunięty we wrześniu do rezerw. Powodem było nieprzedłużenie przez 24-latka umowy wygasającej z końcem obecnego sezonu. Wychowanek, który zapewnił Puchar Polski Cracovii z bohatera stał się wyrzutkiem i stracił szansę występów przez dziewięć miesięcy. – Na razie wszyscy patrzymy na dobro klubu, dobro zawodnika, dobro trenera – tak wówczas opisał całą sytuację Michał Probierz.

Cracovia się nie wzmacnia

Brak jedności w zespole widać nie tylko na przykładach poszczególnych ruchów, ale przede wszystkim na boisku. Ciągłe liczenie wyłącznie na dobre sytuacje Pelle van Amersfoorta i dośrodkowania Sergiu Hanki (albo odwrotnie) stało się do bólu przewidywalne. Jakościową zmianą ataku miał być Marcos Alvarez, aczkolwiek ten poza pierwszym meczem tak naprawdę nic nie pokazał, a potem kontuzja wyłączyła go z gry. Jeszcze większym niewypałem okazał się Rivaldinho, który poza słynnym ojcem wyróżnia się tylko fatalną skutecznością – czy to w ataku, czy rozegraniu. Aż człowiek zadaje sobie pytanie, kto wpadł na pomysł, żeby ich ściągnąć do Krakowa? Bo oba ruchy okazały się nietrafione z nawiązką.

Tymczasem Michał Probierz wciąż nie zmienia zdania w kwestii szans dla młodzieżowców.

Zaczyna mnie to bawić. Ma grać ktoś dobry czy Polacy? (…) Czepianie się o to, uważam za szukanie dziury w całym. W innych klubach Polacy też mało grają. Wiem, że kiedyś mówiłem coś innego o młodzieży, ale czasy się zmieniły. Dawniej można było sprowadzić Świderskiego z SMS-a, teraz każdy młody chłopak od razu jest oferowany za granicę  – wyznał trener na łamach “Przeglądu Sportowego”.

Tyle tylko, że patrząc na drużynę Cracovii, trudno znaleźć jakąkolwiek jakość w większości obcokrajowców. Największym plusem rundy jesiennej “Pasów” jest zresztą młody bramkarz, Karol Niemczycki. Nawet jeśli młodzi piłkarze dostawali szanse od trenera i spisywali się dość przyzwoicie  (choćby Michał Rakoczy), nie pozostali w zespole na dłużej. A powiedzmy sobie szczerze – Michal Siplak, Ivan Fiolić czy Diego Ferraresso nie są nikim wybitnym, nawet jak na nasze standardy ligowe.

Ostatnie miejsce coraz bliżej

W tej chwili podopieczni Michała Probierza niebezpiecznie zbliżają się do ostatniego miejsca w lidze, mając tylko cztery punkty więcej od Podbeskidzia. I po pierwszej kolejce w nowym roku można powiedzieć, że zespół ma mniej charakteru niż bielszczanie czy przedostatnia Stal. A z czternastą Wisłą “Pasy” przegrywają pod względem skuteczności. Nawet jeśli dobra dyspozycja “Białej Gwiazdy” kończy się w 60. minucie, to Cracovii najwyraźniej pozostaje na rozgrzewce.

Tym samym “Pasy” z pucharowicza stały się zespołem, który ma najmniej argumentów w całej lidze. Prawdę mówiąc, największym jest Michał Probierz i tylko on wie, jaki tak naprawdę jest pomysł na tę drużynę. Inny trener mógłby sobie nie poradzić z tą międzynarodową mieszanką piłkarską ludzi, którzy do siebie nie pasują. Łączy ich tylko jedno. Przeciętność. Gdyby nie postawa Karola Niemczyckiego, zespół mógłby jeszcze bardziej przybliżyć się do dna.

Wstrząs się przyda?

Następnym rywalem “Pasów” będzie Pogoń Szczecin. I trudno się spodziewać, żeby Cracovia miała tutaj jakiekolwiek szanse na urwanie choćby punktu. Owszem, można powtarzać jak mantrę, że nasza liga jest nieprzewidywalna. Ale gdy bierzemy pod uwagę tak do bólu przewidywalny zespół, nie można snuć pozytywnych prognoz. Po prostu coś się popsuło już jakiś czas temu, ale tylko Michał Probierz zna ten zespół. Można się pokusić nawet o stwierdzenie, że nowy szkoleniowiec, nieobyty z zespołem, mógłby z nim spaść.

Trudno jednak powiedzieć, jak piłkarze zareagują na pozostanie Michała Probierza. To trener z silnym charakterem, aczkolwiek po ostatniej sytuacji może stracić szacunek szatni. Chociaż z drugiej strony zespół zwykle jest tak obojętny na boiskowe wydarzenia, że i tym razem może tę obojętność zachować. Ostatnie wyniki Cracovii jednak nie rokują najlepiej i jeśli tak dalej pójdzie, drużyna wciąż będzie się przesuwać w dół. A może wstrząs, jakim były słowa trenera, okaże się przydatny zespołowi z Krakowa? Dowiemy się wkrótce, ale prognozy dla zespołu nie są optymistyczne.

Fot. screen Polsat Sport

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO