Kto ma najlepszych trenerów na świecie? Argentyna zgłasza mocne i liczne kandydatury
15.03.2021

Najlepsza i najbogatsza liga świata? Angielska Premier League. Kto jest mistrzem świata? Francja. Kto mistrzem Europy? Portugalia. A kto ma najlepszych trenerów na świecie? Konkurencja spora, ale trudno jednoznacznie stwierdzić. W ostatnim czasie głośno o portugalskich szkoleniowcach. Argentyna także dzisiaj nie ma się czego wstydzić, a raczej szerokie grono, którym może chwalić na lewo i prawo. Wśród nich mnóstwo tych, których znamy dobrze z ekranów telewizorów. Wtedy w roli piłkarzy, teraz jako trenerzy.

Jakiś czas temu wspominaliśmy o polskich piłkarzach, którzy nie chcą być trenerami. Dla nas każdy szkoleniowiec pracujący poza granicami jest na wagę złota. Czas jednak przyjrzeć się tym, którzy do perfekcji opanowali eksport myśli szkoleniowej. Trudno się dziwić, skoro mają kilku ambasadorów tej profesji na topowym poziomie.

Pomysł na siebie

Czy trenerzy argentyńscy są tutaj wyjątkiem? – Argentyńczycy raczej nie różnią się od innych nacji. Dla wielu jest to naturalna kolej rzeczy by pozostać przy futbolu po zakończeniu kariery zawodnika. Dlaczego mieliby szukać szczęścia gdzie indziej skoro czują się w tym dobrze, robią to dobrze i na dobrą sprawę to jedyne co potrafią? Wielu nie potrafi się rozstać z futbolem bo potrzebuje ciągłej rywalizacji, adrenaliny, bycia kimś ważnym – dodaje Szuta. – Zdecydowana większość zawodników, nie bardzo wie co zrobić kiedy już fizycznie nie są w stanie grać na poziomie umożliwiającym im uprawianie sportu zawodowo. Dlatego decydują się zostać przy futbolu, w rolach różnych i niekoniecznie to jest bycie pierwszym trenerem. Czasem zadowolą się pozostaniem w sztabie szkoleniowym, czasem będą pełnić role dyrektorskie w gabinetach – mówi Borowy.

Widzimy to oczywiście w wielu różnych krajach. Chociaż dla przykładu zaglądamy do brazylijskich trenerów i co? Pod tym względem Canarinhos wyglądają bardzo biednie. Porównajmy np. losy brazylijskich i argentyńskich piłkarzy z kadr mundialu 2002. Wówczas podopieczni Luiza Felipe Scolariego sięgnęli po złoto, zaś ekipa Bielsy skompromitowała się nie wychodząc z grupy.

Wśród Brazylijczyków dzisiaj czynnym trenerem jest Rogerio Ceni. Swoich sił, z marnym skutkiem, próbowali Roque Junior, Ricardinho, Roberto Carlos czy Vampeta. Porównując to z Argentyną, gdzie byli choćby Pochettino, Simeone czy Gallardo mamy przepaść. Po jednej stronie największym sukcesem jest mistrzostwo Brazylii Rogerio Ceniego z Flamengo. Po drugiej mamy finalistów Ligi Mistrzów, triumfatora LaLiga czy kilkukrotnego zwycięzcę Copa Libertadores. Nie mówiąc o kolejnych, którzy przykrywają czapką sąsiadów ze wschodu.

Ojciec wszystkich trenerów

Lista Argentyńczyków pracujących poza granicami kraju jest imponująca. Lider LaLiga i wicelider Ligue1 korzystają w końcu z myśli argentyńskiej, w osobach Mauricio Pochettino i Diego Simeone. Można jednak śmiało powiedzieć, że mimo osiąganych wyników, ta dwójka nie ma takiego “kościoła”, jak Marcelo Bielsa.

Nominacja do nagrody dla najlepszego trenera 2020 roku dla Bielsy była sporym nadużyciem, skoro mowa o kimś, kto pół roku przepracował w Championship. Nie ma jednak chyba wątpliwości, że Bielsa jest po prostu trenerem-ideologiem. To nie jest Jose Mourinho, który ma swoją metodologię periodyzacji taktycznej oraz model gry, który ulega modyfikacjom ze względu na miejsce pracy. Mou potrafił grać ofensywnie z Porto. Potrafił także bić rekord goli z Realem Madryt i wychodzić z Pepe w środku pomocy na El Clasico, by neutralizować Barce Guardioli.

Pamięć o 2002 żywa

Czy można Marcelo Bielse nazwać naczelnym ideologiem trenerów w Argentynie? – Zdecydowanie, pomimo tego, że to właśnie w Argentynie ma najwięcej swoich krytyków, wciąż nie mogących mu wybaczyć Mundialu w Korei i Japonii. Dla większości jednak jest protagonistą, wszędzie gdzie pracował odcisnął swoje piętno i zmienił postrzeganie futbolu. Wystarczy wymienić zawodników, których miał pod swoimi skrzydłami, a teraz są uznanymi trenerami: Gallardo, Pochettino, Berizzo, Martino, Simeone, Pellegrino, Almeyda, Gonzalez czy chociażby ostatnio Crespo. Wszyscy oni podkreślają jak ważny jest dla nich Bielsa i jego filozofia – mówi Leszek Szuta, wierny fan River Plate i kibic argentyńskiej piłki. W pewnym stopniu zgadza się z nim inny fan argentyńskiego futbolu. – Inspiracją dla graczy urodzonych w latach 70-tych czy 80-tych z pewnością, bo niektórzy wręcz czuli zapach jego perfum. Jego charyzma, wiedza dydaktyczna byłą i jest inspiracją nie tylko dla trenerów ze swojej ojczyzny. Ale znajdą się pewni Ci, którzy chcieliby stać się inspiracją dla przyszłych pokoleń. I to będzie z pewnością element nierozerwalny w ich tożsamości – mówi Michał Borowy.

Bielsa to typ trenera na wyginięciu. Gdy oglądało się jego Athletic Bilbao grali tak, jak wyglądał Olympique Marsylia i podobnie do obecnego Leeds. Krótko mówiąc powtarzalność. Na jego pomysłach wychowało się całe pokolenie trenerów. Trudno się dziwić. Mauricio Pochettino, Gerardo Martino czy Eduardo Berizzo grali w finale Copa Libertadores 1992, gdy Bielsa prowadził Newell’s Old Boys. Był też mniej znany – jako trener – Juan Manuel Llop, a z Bielsą niemal w drzwiach minął się Nestor Sensini. Llop dzisiaj pracuje w Peru, Sensini po pięknej karierze we Włoszech, wrócił na kontynent i prowadzi Everton Vina del Mar z Chile.

Argentyna zagranicą

Było wyżej o Mauricio Pochettino i Diego Simeone jako dwóch “najgorętszych” nazwiskach trenerskich Albicelestes. Obaj mają także swoich krajanów za ligowych rywali. Pochettino przybył Jorge Sampaoli w Olympique Marsylia, zaś Simeone rywalizuje z Eduardo Coudetem z Celty Vigo. Przed chwilą był jeszcze Jorge Almiron w Elche, którego zwolnił… menadżer Coudeta, a więc Christian Bragarnik. Agent piłkarski i właściciel Elche.

W Atletico przez wiele lat asystentem Simeone był Mono Burgos. Były bramkarz słynął z porywczego zachowania, ale głośno było o jego wpływie na pierwszego trenera i drużynę. Teraz jednak Burgos chciał pójść na swoje i popracować już w roli pierwszego trenera. Wczoraj objął posadę w Newell’s Old Boys Rosario.

Życie nie znosi pustki, więc miejsce Burgosa zajął Nelson Vivas, kolejny z byłych reprezentantów Argentyny. Co ciekawe Vivas trochę odwrotnie rozpoczął swoją karierę trenerską. Najpierw jako pierwszy szkoleniowiec w Quilmesie, Estudiantes La Plata i krótkim epizodzie w Defensa y Justicia, a od 2018 roku dołączył do sztabu Simeone. Najpierw jako jeden z wielu, teraz już jako ten numer dwa.

Skąd więc takie zainteresowanie Argentyńczykami? – Akurat w tym przypadku Simeone czy Pochettino nie byli inspiracją. Co najwyżej będą przykładami na to, że można wyjechać poza kontynent – mówi Borowy i w sukurs przychodzi mu Szuta. – Zasługą Simeone czy Pochettino może być to, że wzrasta zainteresowanie argentyńskimi trenerami. Jeśli jednak pytasz mnie o przykłady tych, którzy mogli mieć na to wpływ to ja cofnąłbym się nieco w czasie i wskazał takie nazwiska jak np. Ramón Ángel Díaz czy jeszcze wcześniej César Luis Menotti.

***

Ostatnie Mistrzostwa Świata w Rosji to udział aż pięciu argentyńskich trenerów. Jorge Sampaoli poprowadził kadrę Albicelestes. Do tego Hector Cuper przyjechał z Egiptem, Juan Pizzi z Arabią Saudyjską, Jose Pekerman z Kolumbią, a Ricardo Garca z Peru.

***

Byli piłkarze

Skupmy się przede wszystkim na tych, których dobrze albo bardzo dobrze znamy z boiska. Nie będziemy przyjmować konkretnych, sztywnych ram. Poniżej lista piłkarzy, jakich możecie pamiętać z przełomu wieków i początku XXI wieku, a dzisiaj są już trenerami. Europa, Ameryka Południowa, Ameryka Północna. Krótko mówiąc te regiony, które najbardziej liczą się w poważnym futbolu.

Diego Simeone – Atletico

Mauricio Pochettino – PSG

Eduardo Coudet – Celta

Gabriel Heinze – Atlanta United

Hernan Crespo – Sao Paulo

Marcelo Gallardo – River Plate

Gabriel Milito – Argentinos Juniors

Fernando Gago – Aldosivi

Juan Antonio Pizzi – Racing Club

Mauricio Pellegrino – Velez

Kily Gonzalez – Rosario Central

Mono Burgos – Newell’s Old Boys

Santiago Solari – America(Mexico)

Dodajmy do tego grona tych, którzy poszli w dyrektory. Juan Sebastian Veron od kilku lat jest prezydentem Estudiantes La Plata. Diego Milito przed chwilą skończył przygodę ze swoim Racingiem w roli dyrektora sportowego. Zresztą pracował tam z Coudetem.

Dwóch rusza na podbój Brazylii i MLS

Hernan Crespo najpierw prowadził Banfield, a później dołączył do klubu Defensa y Justicia. Z tym niewielkim klubem, jak na warunki argentyńskie dokończył sezon, a po kilku miesiącach zgarnął pierwsze międzynarodowe trofeum. Wygrana w Copa Sudamericana – odpowiedniku Ligi Europy – dała mu przepustkę do pracy na wyższym poziomie. Crespo właśnie przejął Sao Paulo FC. Nie trudno się domyślić, że to awans sportowy, ale także finansowy. Poza tym trafia do klubu, który jest na świeczniku. Można więc przyjąć założenie, że – jeśli mu pójdzie – za rok wyląduje w Europie.

Gabriel Heinze też wybrał perspektywę lepszych zarobków i ekspozycji, ale trafił do MLS. Od stycznia prowadzi Atalante United, a wcześniej był w Godoy Cruz, Argentinos Junior i Velezie Sarsfield. Za jego kadencji zadebiutował Thiago Almada, który dzisiaj jest uznawany za jeden z największych talentów piłkarskich w Argentynie. Rozwinął kilku graczy. Za Matiasa Vargasa, Santiago Caseresa i Nicolasa Domingueza, Gastona Gimeneza i Lucasa Robertone Velez łącznie zgarnął ponad 40 milionów euro! Oczywiście duża w tym zasługa szkolenia młodzieży, z którego Velez od wielu lat słynie.

Na każdym rogu Argentyńczyk

Ciekawie wygląda zestawienie trenerów argentyńskich pracujących poza ojczyzną, na kontynentach amerykańskich. Crespo i Heinze to dwie nowości, ale przecież Argentyńczyków w obu Amerykach jest po prostu zatrzęsienie. Rozpocznijmy od samych selekcjonerów.

Tata Martino – Meksyk
Eduardo Berizzo – Paragwaj
Ricardo Gareca – Peru
Gustavo Alfaro – Ekwador

Tyle kadry, a co w klubach? Tutaj zatrzęsienie Albicelestes na całym kontynencie. Policzyliśmy dwie najważniejsze ligi ze strefy CONCACAF oraz 9 – oczywiście poza Argentyną – w strefie CONMEBOL. Obecnie w jedenastu najwyższych klasach rozgrywkowych jest… 50 trenerów z Argentyny. Oczywiście przy niektórych nazwiskach można się kłócić, gdyż mają podwójne obywatelstwa. Mowa jednak o liczbie, którą moglibyśmy obdzielić niemal w całości wszystkie poziomy centralne w Polsce!

Meksyk: Diego Cocca, Pablo Guede, Andres Lillini, Nicolas Larcamon, Hernan Cristante, Santiago Solari

USA: Heinze, Hernan Losada, Matias Almeyda

Ekwador: Guillermo Duro, Ricardo Dillon, Dario Tempesta, Fabian Bustos, Patricio Lara

Kolumbia: Jorge Artigas, Juan Cruz Real,

Paragwaj: Gustavo Costas, Nestor Gorosito, Daniel Garnero, Mario Jara

Peru: Hector Bidoglio, Carlos Ramacciotti, Marcelo Grioni, Angel Comizzo, Miguel Zahzu, Carlos Bustos, Pablo Garabello, Nestor Lorenzo, Walter Fiori

Wenezuela: Silvio Rudman, Marcelo Gomez, Martin Brignani

Chile: Ariel Holan, Dalvio Giovangnoli, Juan Jose Luvera, Juan Pablo Vojvoda, Gustavo Quinteros, Nestor Sensini, Pablo Sanchez, Martin Palermo

Brazylia: Jorge Sampaoli,

Boliwia: Omar Asad, Gabriel Schurrer, Christian Diaz, Victor Hugo Andrada, Miguel Angel Abrigo, Arnaldo Mancilla, Cristian Aldirico,

Urugwaj: Ronaldo Carlen, Pablo Marini

Skąd takie zainteresowanie?

Argentyńczycy żyją futbolem, czują i rozumieją go inaczej niż pozostałe nacje. Argentyńscy trenerzy potrafią przekazać swoją wiedzę i doświadczenie zawodnikom, a zarazem wydobyć z nich to co najlepsze. Argentyńczycy nie znoszą też przegrywać, to część argentyńskiej dumy tamtejszego DNA, a dodatkowo jak wygrywają to chcą wygrywać w ładnym stylu. Liczy się zasada 3G – ganar, gustar y golear (wygrać, podobać się i nastrzelać kilka bramek) – podsumował Szuta.

Ująłbym to słowami, że “trenerów mają tak dużo, że się wysypują z worka. I trzeba po prostu przesypać do innego”. Nie ma jednolitej akademii wiedzy, która produkuje w ilościach hurtowych trenerów. Jednak prawdziwy Argentyńczyk to osoba pragmatyczna, która zawsze chce stawiać czoła każdemu wyzwaniu. Samotny Gaucho, będzie chciał przetrwać nawet w ekstremalnych warunkach. I tak też jest z ich trenerami. Jest ich sporo ale zostaną tylko najsilniejsi. Natomiast wiele rynków właśnie na kontynencie i w Am. Płn. chętnie sięga po sprawdzone opcje. Jeśli w którymś z krajów byli piłkarzami, to niektórzy sugerują się teorią, że może i będą dobrymi trenerami, bo są sprawdzeni na rynku. Nie zawsze tak wychodzi, ale argentyński trener to może nie moda – ale zupełnie inna opcja w tym fachu, która poza Europą cieszy się uznaniem i szacunkiem. Tym łatwiej też na odnalezienie takiej perły, która może się z własnej ojczyzny wybić i przebić dalej – kończy Borowy.

***

Jeśli Brazylia jest największym eksporterem piłkarzy, tak Argentyna może – lub już – uchodzić za największego dostarczyciela trenerów na świecie. Na dzisiaj można powiedzieć, że rywalizują z Portugalią. Czym się różnią? Tutaj nie ma jednolitej idei, niczym periodyzacja taktyczna w ojczyźnie Mourinho. Bielsa, Simeone czy Pochettino? Każdy z nich jest inny i porywa za sobą tłumy. Pierwszy ma największe grono wiernych, dwaj kolejni budują swoje “kościoły”.

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO