Bayern Monachium jedną nogą w ćwierćfinale. Lewy przeszedł do historii

Bayern Monachium jedną nogą w ćwierćfinale Ligi Mistrzów! Podopieczni Hansa-Dietera Flicka pokonali w Rzymie Lazio 4:1, co stawia zespół w dobrej sytuacji przed rewanżem. Jednego z goli zdobył Robert Lewandowski, który tym samym wskoczył na podium strzelców wszech czasów Champions League.

Bayern Monachium – oczywisty faworyt

Nie trzeba chyba mówić, kto był faworytem tego pojedynku. Bawarczykom w ostatnim czasie zdarzało się jednak dość sporo błędów w obronie. Dowodem na to są ostatnie spotkania zespołu z Monachium – najpierw remis 3:3 z Arminią Bielefeld, a w miniony weekend 1:2 z Eintrachtem Frankfurt. Te wyniki mogły nieco napawać optymizmem gospodarzy, który w Serie A radzili sobie ostatnio dość przyzwoicie. W tym roku drużyna przegrała tylko dwa razy – z Atalantą i Interem, choć w pierwszym spotkaniu nawet prowadziła.

Pierwsza połowa okazała się kluczowa

Ci, co wierzyli w Lazio szybko jednak stracili nadzieję na pozytywny rezultat zespołu z Rzymu. Już w dziewiątej minucie wynik otworzył bowiem Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski zdobył swoją 72. bramkę w Lidze Mistrzów. Dzięki temu samodzielnie zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Za kim? Chyba nie trzeba mówić.

Po bramce “Lewego” Bayern robił już wszystko, żeby zdominować ten mecz. W 24. minucie gola na 2:0 zdobył Jamal Musiala, dla którego było to pierwsze trafienie w Champions League. Z kolei 42. minucie Leroy Sane strzelił z dobitki strzału Kingsleya Comana.

Zresztą Sane błysnął również na początku drugiej części meczu. Reprezentant Niemiec odebrał na własnej połowie podanie z kontrataku od Alphonso Daviesa, po czym wbiegł w pole karne. Piłkarz chciał dograć piłkę do Kingsleya Comana, aczkolwiek tor podania przeciął Francesco Acerbi, który skierował piłkę do własnej bramki.

Ozdobą spotkania była jednak akcja bramkowa Joaquina Correi. Chociaż sam gol nie był może szczególnej urody, sposób w jaki Argentyńczyk wbiegł w pole karne i minął rywali, zasługuje na oklaski.

W drugiej połowie oba zespoły miały jeszcze swoje sytuacje. Prowadzenie mógł podwyższyć Robert Lewandowski, aczkolwiek jego strzał w 80. minucie obronił Pepe Reina. Miejsca do kolejnego slalomu między rywalami szukał również Joaquin Correa, aczkolwiek później już obrońcy mu nie pozwolili na dojście do tak dogodnej sytuacji jak wcześniej.

Portale statystyczne doceniły piłkarza Lazio

Krótko mówiąc, Bawarczycy wykorzystali swoją przewagę w pierwszej połowie i ich zwycięstwo jest w pełni zasłużone. Chociaż Lazio w drugiej części spotkania częściej przebijało się na połowę Bayernu, nie potrafili wykorzystać kolejnych okazji.

Kto poza strzelcami goli zasłużył na pochwały? Niewątpliwie Joshua Kimmich, który rzadko tracił piłkę, a jego długie podania zazwyczaj trafiały do kolegów z zespołu. Co prawda Niemiec nie miał wpływu na wynik, aczkolwiek jego postawa okazała się ważna dla gry całego zespołu. Z kolei portale statystyczne doceniły piłkarza Lazio, Luisa Alberto. Według “SofaScore” Hiszpan wygrał dziewięć z jedenastu pojedynków, a jego drybling okazał się trudny do zatrzymania dla rywali. Chociaż z drugiej strony nie ma to odzwierciedlenia w końcowym rezultacie.

Rewanż będzie formalnością?

Koniec końców, Bayern wysoko wygrał i raczej trudno wyobrazić sobie, że zespołu zabraknie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Rewanż odbędzie się 17 marca na Allianz Arenie i prawdę mówiąc, Bawarczycy muszą tylko dopełnić formalności. Szczególnie, że jak widać, nawet kiepska w ostatnim czasie forma obrony nie pomogła rzymianom.

S.S. Lazio – Bayern Monachium 1:4

Correa 49’ – Lewandowski 9’, Musiala 24’, Sane 42’, Acerbi 46’sam.

Fot. Bundesliga

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO