Lech Poznań uratuje sezon i spełni marzenia kibiców o Pucharze Polski?

Lech Poznań mimo zwycięstwa z Wartą w poprzedniej kolejce wciąż jest daleko od strefy pucharowej. Można więc powiedzieć, że zespół największe nadzieje pokłada w Pucharze Polski, co jest uzasadnione. Trzeba jednak przyznać, że Lechici nie mają szczęścia w ostatnich latach do tych rozgrywek.

Apetyt na puchar

Puchar to jest to coś co chcemy od dawna zdobyć. Rok temu byliśmy blisko, ale się nie udało. Spróbujemy w tym roku – powiedział w rozmowie przed meczem z Rakowem dla Lech TV trener zespołu Dariusz Żuraw.

Już przed sezonem postawiliśmy sobie za cel wygranie PP – dodał Michał Skóraś.

Jak widać, od początku sezonu apetyt Lechitów na Puchar Polski był spory. Trudno powiedzieć, czy większy niż na mistrzostwo, aczkolwiek “Puchar Tysiąca Drużyn” w ostatnich latach może mieć dla “Kolejorza” wymiar wręcz symboliczny. Od czasu zwycięstwa w rozgrywkach w sezonie 2008/2009 kojarzą się one kibicom Lecha z niedosytem, a czasem nawet rozczarowaniem. Nie ma się co dziwić – przez ten czas zespół przegrał aż cztery finały, lecz z drugiej strony tyle samo razy odpadł w 1/16.

Pechowe finały “Kolejorza”

Najpierw przyjrzyjmy się dramaturgii finałów Pucharu Polski z udziałem “Kolejorza”.

  • 2010/2011 – porażka w finale z Legią po rzutach karnych 4:5, 1:1 w regulaminowym czasie
  • 2014/2015 – porażka w finale z Legią 1:2
  • 2015/2016 – porażka w finale z Legią 0:1
  • 2016/2017 – porażka w finale z Arką 1:2 po dogrywce

Pech Bosackiego

Już na pierwszy rzut oka można zobaczyć, że każda z tych porażek Lechitów była wręcz minimalna. Zarówno w pierwszym, jak i drugim finale Lech Poznań prowadził.

W 2011 roku Dimitrije Injać zdobył bramkę w 29. minucie i wydawało się, że zespół utrzyma prowadzenie, gdyż faktycznie spisywał się lepiej. Koniec końców, w drugiej połowie wyrównał Manu i od tamtej pory żaden z zespołów nie odmienił wyniku meczu. O wszystkim przesądziły rzuty karne, a w zasadzie jeden, w dodatku pierwszy. Swojej jedenastki nie wykorzystał Bartosz Bosacki, dla którego był to jeden z ostatnich meczów w karierze. Zarówno wszyscy Lechici, jak i Legioniści okazali się już skuteczni i konkurs zakończył się wynikiem 5:4 na korzyść drużyny ze stolicy.

Jodłowiec naprawił błąd

Również w 2015 roku Lech Poznań prowadził w starciu z Legią. W 20. minucie piłkę do własnej bramki skierował Tomasz Jodłowiec, który jednak dziesięć minut później się zrehabilitował i pokonał także Macieja Gostomskiego. Decydującego gola strzelił jednak w 55. minucie Marek Saganowski, a czarę goryczy “Kolejorza” przelała czerwona kartka dla Barry’ego Douglasa w końcówce.

Zwycięstwo Legii Czerczesowa po bezbarwnym meczu

Rok później starciu Lecha z Legią nie towarzyszyły już tak odmienne emocje. Mecz okazał się nudny, zakończył się triumfem 1:0 podopiecznych Stanisława Czerczesowa po golu Aleksandara Prijovicia. Po meczu zdecydowanie więcej mówiło się o zachowaniu kibiców aniżeli boiskowych wydarzeniach. Zresztą atmosfera trybun udzieliła się także piłkarzom – obie drużyny nie cofały wtedy nóg.

Sensacyjny triumf Arkowców

Środków pirotechnicznych nie zabrakło również w pojedynku Lecha z Arką. Wtedy jednak wydawało się, że “Kolejorz” jest we wręcz idealnej sytuacji. Arkowcy w lidze walczyli o utrzymanie, w związku z czym stracił pracę Grzegorz Niciński. Poza pierwszymi minutami, to Lechici mieli zdecydowaną przewagę, ale nie potrafili się przełamać – strzały na oślep, niekonsekwentne podania i straty pod bramką rywali, i można tak wymieniać bez końca. Jak się okazało, nieskuteczność wykorzystali piłkarze z Gdyni. Pierwszego gola w dogrywce strzelił Rafał Siemaszko, a drugiego Luka Zarandia. Jeszcze potem Lech odrobił straty po bramce Łukasza Trałki, ale było już za późno. Tym samym Arka sensacyjnie pozbawiła marzeń rywali.

Wstydliwe porażki w 1/16 nie były obce Lechowi

Ze względu na porażki w finale Puchar Polski może się kojarzyć Lechowi z pechem. Trzeba jednak wspomnieć, że w ostatnich latach “Kolejorzowi” zdarzało się pożegnać z rozgrywkami już w 1/16 finału.

  • 2009/2010 – porażka w 1/16 finału ze Stalą Stalowa Wola 1:4 po rzutach karnych, 0:0 po dogrywce
  • 2012/2013 – porażka w 1/16 finału z Olimpią Grudziądz 1:2 po dogrywce
  • 2017/2018 – porażka w 1/16 finału z Pogonią Szczecin 0:3
  • 2018/2019 – porażka w 1/16 finału z Rakowem Częstochowa 2:3 w dwumeczu

Trzeba przyznać, że Lechowi Poznań poza przegranymi finałami, czasami w pechowych okolicznościach, przydarzyło się również kilka kompromitacji. Porażki jednak przyszły za każdym razem wtedy, gdy zespół spisywał się przeciętnie także w lidze. Trzy porażki z drużynami z niższych lig oraz wysoka przegrana z Pogonią pokazują, że zespół niekoniecznie potrafił się skoncentrować na rozgrywkach.

W 2004 roku Puchar Polski wyciągnął Lechitów z marazmu

Puchar Polski jest również symboliczny dla kibiców Lecha z innego powodu. Większość poznaniaków wciąż pamięta sezon 2003/2004, gdy “Kolejorz” w finale Pucharu Polski pokonał Legię. Można powiedzieć, że dwumecz zakończony zwycięstwem Lechitów 2:1 po prostu dawał wszystkim nadzieję. Klub po latach marazmu, spadku z ligi i latach w środku pola mógł przywołać kibicom sukcesy z początku lat 90. Chociaż dalszą historię znamy, zespół Czesława Michniewicza w tamtym momencie sprawił, że fani “Kolejorza” wierzyli w lepsze jutro dla klubu. I to właśnie ten Puchar Polski w Poznaniu wspomina się częściej aniżeli zdobyty pięć lat później.

Najchętniej wracam wspomnieniami do finału Pucharu Polski, wygranego 2:0, w którym strzeliłem oba gole Borucowi. Uważam, że to był jeden z najlepszych meczów Lecha pod wodzą Czesława Michniewicza. Nie byliśmy wtedy faworytem, ale ostatecznie wygraliśmy w dobrym stylu. Zawsze chętnie wracam do tych wspomnień wyznał niegdyś w rozmowie dla “FutbolNews.pl” Piotr Reiss.

Lech uratuje sezon?

We wtorkowym spotkaniu Lech Poznań zmierzy się w ćwierćfinale z Rakowem Częstochowa. Mecz zapowiada się na wyrównany, chociaż to zespół Marka Papszuna ostatnio lepiej spisuje się w lidze. Dla Lechitów to starcie będzie jednak ważniejsze niż dla ich rywali z wielu powodów. Podopieczni Dariusza Żurawia chcą uratować sezon i pokonać demony przeszłości. Jeśli im się jednak nie uda, przedłużą serię rozczarowań o kolejny rok.

Fot. Przemysław Szyszka/lechpoznan.pl

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO