Stal Mielec zawodzi w ataku. Leszek Ojrzyński znajdzie rozwiązanie?

Stal Mielec po nowym roku spotyka się z reguły z pozytywnymi opiniami. Przez ten czas zespół Leszka Ojrzyńskiego zdobył jednak tylko dwa punkty i zajmuje ostatnie miejsce w lidze. Czy Stal może mieć powody do zadowolenia po ostatnich spotkaniach?

Stal gra lepiej, ale

W rundzie jesiennej przez pewien czas wydawało się, że mielczanie są głównym kandydatem do spadku. Zespół prowadzony przez Dariusza Skrzypczaka wówczas rzadko punktował, a w jego grze trudno było dostrzec jakiekolwiek pozytywy. A nawet ich przebłyski. Po przyjściu do klubu Leszka Ojrzyńskiego, krajobraz w Mielcu znacząco się zmienił. Można powiedzieć, że tego symbolem było zwycięstwo z Legią Warszawa 3:2 pod koniec poprzedniej rundy.

Od tamtej pory podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zdobyli jednak tylko dwa punkty i spadli na ostatnią pozycję. Co prawda zespół ma w zanadrzu zaległy mecz przeciwko Wiśle Płock, ale ewentualna porażka z “Nafciarzami” może nieco utrudnić jego sytuację. Ostatnie wyniki jednak nie do końca odzwierciedlają faktyczną postawę i postępy piłkarzy z Mielca. Widać coraz więcej mocnych punktów w zespole, aczkolwiek nie ma to przełożenia na wyniki. Chociaż niewykluczone, że i one się pojawią, to sytuacja zespołu nie jest obecnie najlepsza.

Obrona Stali działa jak należy

Najpierw skupmy się jednak na tym, za co można pochwalić Stal Mielec. Widać, że Leszek Ojrzyński ma pomysły zdecydowanie inne aniżeli te, które wcześniej były preferowane w zespole. Pod koniec rundy jesiennej było widać ich zaczątki, aczkolwiek dopiero teraz je widać. Przede wszystkim trzeba zwrócić na grę trzema obrońcami, gdyż Stal jesienią grała zazwyczaj czwórką z tyłu. Tak ustawienie wyglądało jednak tylko na papierze. Mielczanie kończyli bowiem rundę grając dwoma stoperami, którzy mieli wsparcie z tyłu defensywnego pomocnika, a boczni obrońcy coraz częściej wychodzili do przodu.

Spójrzmy na ustawienie – wcześniej przed obroną grali Bożidar Chorbadżijski i Mateusz Matras. Leszek Ojrzyński doszedł jednak do wniosku, że obu piłkarzy warto przydzielić im więcej zadań stricte defensywnej. I jak widać, to działa. Na umiarkowane pochwały zasługują także wahadłowi – Krystian Getinger i Albin Granlund. Wiele ofensywnych akcji zaczyna się jednak od nich i to właśnie oni dogrywają piłkę do Macieja Domańskiego, który obecnie jest kluczowym elementem Stali.

Nowi napastnicy zawodzą

Pod bramką Stal Mielec zaczyna się jednak zawieszać. Zespół Leszka Ojrzyńskiego już nie gra tylko na wrzutki w pole karne i szuka różnych sposobów na to, żeby się przemieścić pod bramkę przeciwnika. Problemem jednak jest ostatni element – czyli napastnik. Liczby w tym przypadku nie kłamią – żaden z najbardziej wysuniętych zawodników drużyny nie zdobył więcej niż jednego gola w ekstraklasie. Pozyskani w zimowym oknie napastnicy – Maciej Jankowski i Aleksandar Kolew również zawodzą. Pierwszy ma problemy z ustawieniem się na boisku, natomiast drugi oddaje sporo strzałów, ale nic z nich nie wynika. Bułgar co prawda strzelił w tym sezonie jednego gola, ale w ostatnich meczach nawet nie był pretendentem do powiększenia dorobku.

Zastój w ataku jest dla Stali problemem – zespół w tym roku zdobył zaledwie jedną bramkę w meczu ligowym. Mimo konsekwencji w obronie i dobrej postawy wahadłowych, zawodzi ten ostatni element w taktyce. Poza trafieniem przeciwko Górnikowi, nie można powiedzieć, że zespół nie miał dogodnych okazji. Brakuje mu jednak odwagi w końcówkach akcji.

Trener szuka pomysłów

Leszek Ojrzyński szuka rozwiązań – jednym z nich było na przykład ustawienie wyżej Petteriego Forsella. Mimo to, zespół nie potrafi przejść w ataku podobnej metamorfozy, jak w obronie. Może w spotkaniu z Wisłą Płock dojdzie do kolejnych ruchów – personalnych i taktycznych, które poprawią grę zespołu? Nie bez powodu Stal Mielec jest w tej chwili drużyną z najmniejszą liczbą goli w ekstraklasie. Trudno jednak, żeby było ich więcej, jeśli napastnicy mają problemy z ustawieniem albo marnują okazję za okazją.

Może jednak Leszek Ojrzyński znajdzie lekarstwo na postawę ataku? Przypomnijmy, że w Arce sposobem trenera okazało się przydzielenie więcej ofensywnych zadań Mateuszowi Szwochowi, który potrafił zdobywać dwucyfrową liczbę goli w sezonie. Czy trener wdroży wkrótce w Stali inny niekonwencjonalny pomysł?

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO