Bayern o mistrza, Lewy o rekord, Borussia w drodze po Ligę Mistrzów. Kibice zapowiadają Der Klassiker
06.03.2021

Przez wiele lat te mecze decydowały o mistrzostwie Niemiec. Niestety, lub dla niektórych stety, w ostatnich latach coraz większa różnica jest widoczna pomiędzy Bayernem a Borussią Dortmund. Dzisiaj głównie mówi się o starciu topowych 9, czyli Lewandowski vs Haaland. Czy są szanse na powrót do bardziej wyrównanej rywalizacji? Zapytaliśmy kibiców obu klubów.

Na nasze pytania odpowiedzieli Filip Adamus z Borussia.com.pl oraz Gabriel Stach z Dieroten.pl. Profile oraz strony polecamy, gdyż tam znajdziecie codzienną dawkę informacji o dwóch najpopularniejszych – w Polsce – niemieckich klubach.

***

Mecze BVB z Bayernem od lat są reklamą Bundesligi, ale kłopot w tym, że różnica między tymi klubami w tabeli bywa coraz większa. Czy widzisz szanse na zmiane tego stanu rzeczy w najbliższym czasie?

Filip Adamus: Od przyszłego sezonu pracę w BVB rozpocznie trener Marco Rose, który według ekspertów jest idealnym człowiekiem do pracy Borussii. W pierwszych sezonach Thomasa Tuchela i Luciena Favre’a dortmundczycy postraszyli Bayern. Być może po objęciu drużyny przez Rosego będzie podobnie.

Gabriel Stach: Dużo się słyszy w ostatnich dniach, że te klasyki to już nie to samo, co kilka lat temu. Wtedy o wygranych decydowały pojedyncze zrywy, bramki i były to mecze bardzo wyrównane. Nawet Borussia miała serie kilku wygranych z rzędu. Nie wydaje mi się, żeby ta rywalizacja teraz była gorsza. Po prostu BVB przeżywa słabszy okres. Mają perturbacje związane z trenerami, kłopoty kadrowe i ma to swoje odbicie. A Bayern jak to Bayern, potrafi wszystko wykorzystać. Jak powiedział Hansi Flick, to jest coś więcej niż Liga Mistrzów.

Flick zastąpił Kovaca, Terzic Favre’a. Czy to było pójście śladami największego rywala? Choć w przypadku BVB mowa o chwilowym zastąpieniu.

Filip Adamus: Myślę, że mianowanie Terzicia na pierwszego trenera miało charakter emocjonalny, ale też ekonomiczny. Edin od dziecka kibicuje Borussii, w dodatku w przeszłości pracował jako skaut oraz jeden z asystentów Favre’a. Na rynku trenerów nie było wiele odpowiednich nazwisk. Terzic zna Borussię, ponadto posiadał już kontrakt z tym klubem, dlatego awansowanie go na pierwszego trenera nie było dla władz niechcianym obciążeniem finansowym, co w czasach pandemii jest ważne. Nie szukałbym tutaj naśladowania Bayernu.

Gabriel Stach: Z początku mogło tak to wyglądać, że asystent przejmuje obowiązki po swoim poprzedniku i to się odbija na wynikach i dostaje nowy kontrakt. Wiadomo, jak to wygląda w przypadku Bayernu. Jednak w Borussii to była chyba przemyślana decyzja na przeczekanie i dogranie sezonu do końca. Sami zawodnicy mówią, że jest po mistrzostwie, a celem będzie – co najwyżej – drugie miejsce. Za Bayernem, ale przed Lipskiem i przede wszystkim Liga Mistrzów na przyszły sezon.

Terzic to nie jest zły trener, ale nie jest to osoba, która wyniesie Dortmund na wysoki poziom. Decyzja, która zapadła kilka tygodni temu o zatrudnieniu Marco Rosego od nowego sezonu tylko to potwierdza. Taki mieli pomysł i zobaczymy za kilka miesięcy czy to wypali.

Bayern przez lata stawiał na gwiazdy, a teraz coraz chętniej patrzy w kierunku młodych graczy, których można jeszcze ukształtować po swojemu. Czy sukcesy z tymi młodymi Borussii sprawiły, że też w Monachium chętniej patrzą na takie rozwiązania?

Filip Adamus: Moim zdaniem idealna kadra to balans między młodością a doświadczeniem. Młode talenty potrafią przesądzić o losach kilku meczów w sezonie, ale w perspektywie całego roku na boisku liczy się doświadczenie, o czym w ostatnich latach przekonywano się w Dortmundzie. Być może Bayern chce mieć zabezpieczenie na przyszłość w postaci młodych graczy. Sądzę jednak, że Bawarczycy bez problemu wydadzą następne kilkadziesiąt milionów euro na kolejną gwiazdę, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Gabriel Stach: Na pewno Bayern gdzieś podpatruje BVB, że chce stawiać na młodych zawodników. Z drugiej strony trzeba mieć na uwadze obecną sytuacje na świecie, która bardzo mocno wpłynęła na finanse wszystkich klubów. Bayern kilka lat temu postawił campus i zaczął stawiać na akademie, bo taki jest cel, by młodzi zawodnicy stanowili o sile pierwszego zespołu, jak w Borussii Dortmund. Może to nie będą ikony, ale ktoś, kto będzie rozpoznawalny z każdym miesiącem.

Przykładem niech będzie Alphonso Davies. Sprowadzany jako “no-name”, za którego transfer było wiele krytyki. 10 milionów dolarów za początkującego Kanadyjczyka w MLS? Skandal. Nasiliło się po jego początkach, a potem wiemy, jak dalej sytuacja się potoczyła. Tych młodych twarzy będzie pojawiało się coraz więcej, patrząc na decyzje Hansiego Flicka. Jamal Musiala sukcesywnie jest wprowadzany do pierwszego zespołu, regularnie dostaje szansę, strzela gole i podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt. To sygnał dla młodych graczy, że nie tylko BVB, Lipsk i inne kluby z Bundesligi są ciekawym miejscem dla nich. Bayern też stawia na takich piłkarzy, daje im możliwości do rozwoju i w przyszłości zechce opierać skład na nich.

Haaland vs Lewandowski. Czy sufit Norwega jest wyżej od Polaka? Lewy w jego wieku nie miał takich osiągów.

Filip Adamus: Z pewnością 20-letni Haaland jest lepszy od 20-letniego Lewandowskiego. W przypadku Norwega ważne jest, aby dalej ciężko pracował. Lewandowski wygrał wiele, ale sądzę, że Haaland może osiągnąć jeszcze więcej, jeśli sam o to zadba.

Gabriel Stach: Haaland jak na swój wiek nie ma sobie równych. O Lewandowskim w jego wieku nikt nie słyszał, a Norweg bije kolejne rekordy we wszystkich rozgrywkach. Strzela gole, widać głód zdobywania bramek. Czy będzie jego następcą? Trudno powiedzieć. Znając Roberta, zechce grać jeszcze w Bayernie wiele lat, a i klub będzie otwarty, by kontynuować współpracę. Tym bardziej, że z tyłu głowy są rekordy ligowe. Na ten moment nie widzę szans na Haalanda w Bayernie. Prędzej Real Madryt lub Premier League.

Jak widzisz końcówkę sezonu BL – kluby będą chciały pomoc w detronizacji Bayernu, czy jednak RB nie ma czego szukać?

Filip Adamus: RB, delikatnie mówiąc, nie cieszy się dobrą opinią wśród wielu kibiców innych klubów, jednak na boisko wybiegają piłkarze, a nie fani. Lipsk należy do grona zespołów, z którymi wygrana daje satysfakcję słabszym klubom. Nie sądzę, że ktoś będzie odstawiał nogę tylko po to, żeby przeszkodzić Bayernowi.

Gabriel Stach: Ostatnio czytałem fajny komentarz pod ankietą Kickera, gdzie pytano o to, kogo by woleli na mistrzowskim tronie. 53% wskazało Bayern, 47% RB Lipsk i jedna osoba napisała, że “dla niemieckiego kibica to wybór między dżumą a cholerą” (śmiech). Czy te inne kluby będą chciały detronizacji Bayernu? Trudno powiedzieć, bo wiele klubów ma niezbyt dobre relacje z Lipskiem i chętnie im pokażą, że nie wypadli sroce spod ogona.

Wyścig powinien być zacięty, bo jedni i drudzy mogą stracić punkty. Mają swoje motywacje w obu drużynach. Bayern już dwie wpadki zaliczył, a trzecia może oznaczać zmianę lidera. W Lipsku też ostrzą sobie zęby na mistrzostwo, więc będzie ciekawie.

Od lat Bayern wygrywa, niby blisko są BVB i Red Bull, a co jakiś czas doskakują Bayer, BMG i teraz Wolfsburg czy Eintracht. Jest szansa na większą konkurencję w walce tytuł w BL?

Filip Adamus: Myślę, że nie. Przewiduję, że w najbliższych latach głównym kandydatem do mistrzostwa będzie Bayern. O zepchnięcie go z tronu będą walczyć Dortmund i Lipsk, zapewne bezskutecznie. Nie spodziewam się, aby w dłuższej perspektywie ktoś dołączył do tego grona.

Gabriel Stach: Na pewno zgadzam się z ostatnimi słowami trenerów i działaczy w Bundeslidze, że rywalizacja jest coraz większa. Nawet przy tej przewadze i dominacji Bayernu. Z roku na rok pojawia się coraz więcej klubów, które prezentują stałą formę, są regularne w punktowaniu i radzą sobie lepiej na arenie międzynarodowej. Chciałbym tutaj wskazać na Eintracht Frankfurt, którzy grają bardzo dobrze. W poprzednich latach też zaszli daleko w Lidze Europy, gdzie odpadli nieco pechowo, nieco na własne życzenie. Zespół budowaniu z myślą o przyszłości. Kłopot jest taki, że odejdzie Fredi Bobić, który jest architektem zespołu. Wiele zależy, kto go zastąpi.

Rose trafi do BVB, Jessie Marsch z RB Salzburga trafi prawdopodobnie do Borusii Moenchengladbach, do tego Wolfsburg, który od lat się rozwija w grze, transferach i filozofii klubu idzie w górę. W kolejnych latach powinniśmy być świadkami ciekawszej rywalizacji w Bundeslidze, ale postawy niemieckich klubów w europejskich pucharach.

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO