Czy peleton ze środka tabeli dogoni czołówkę i powalczy o puchary?

Niedziela z ekstraklasą obejdzie się bez wielkich hitów, aczkolwiek czekają nas ciekawe pojedynki. Zmierzą się ze sobą bowiem zespoły, dla których najbliższy mecz może się okazać ostatnim dzwonkiem w walce o europejskie puchary. Jakie szanse na grę w Europie aktualnie mają Górnik, Zagłębie, Lech i Piast?

Tylko aspiracje, czy realne cele?

Na dziewięć (dla niektórych dziesięć) meczów przed końcem, grono zespołów, które zagra w europejskich pucharach wydaje się klarowne. Legioniści wyraźnie odskoczyli reszcie stawki i mają już siedem punktów nad drugą Pogonią. Z kolei “Portowcy” oraz Raków Częstochowa wciąż kurczowo trzymają się podium. Nawet jeśli tracą punkty, to ich rywale nie wykorzystują okazji, żeby w jakiś sposób ich dogonić. Ostatnio kilka kroków do przodu zrobiła Lechia Gdańsk, która dzięki konsekwencji w obronie, ale przede wszystkim w środku pola, wskoczyła na czwartą lokatę. Tym samym gdańszczanie tracą do podium trzy punkty.

Gdzieś za Lechią jest jednak peleton kilku zespołów, między którymi różnice są minimalne. Pomiędzy piątym Zagłębiem a dziewiątym Piastem w tej chwili są tylko dwa punkty, przez co te pozycje mogą się wyraźnie przetasować po niedzielnych meczach.

5. Zagłębie Lubin 29 pkt
6. Śląsk Wrocław 29 pkt
7. Lech Poznań 28 pkt
8. Górnik Zabrze 28 pkt
9. Piast Gliwice 27 pkt

Owszem, różnice kolejnych pozycji do piątego miejsca też nie są duże. Dziesiąta Warta ma bowiem na koncie 26 punktów. Wydaje się jednak, że powyższą piątkę na pewno łączą pucharowe aspiracje, aczkolwiek gdy tylko mogą zrobić krok do przodu, to się zatrzymują.

Forma “Figo” zadecyduje o losach Zagłębia?

Zagłębie Lubin miało dość udaną końcówkę rundy jesiennej, aczkolwiek początek 2021 roku okazał się dla “Miedziowych” fatalny. Po czterech meczach, w których podopieczni Martina Seveli zdobyli tylko jeden punkt, przyszły dwa zwycięstwa. Ostatnio wydaje się, że ofensywa zespołu zaczęła wyglądać lepiej. Powodem tego jest jednak nie naprawa ataku, a większe zaangażowanie z przodu Filipa Starzyńskiego. Uczestnik Euro 2016 w tym sezonie spotykał się często z głosami krytyki, aczkolwiek dzięki formie – nie tylko strzeleckiej – udowadnia, że należy do ligowej czołówki na swojej pozycji. Można zresztą zauważyć w nim piłkarza, sprzed dwóch sezonów, gdy potrafił samodzielnie decydować o losach spotkania. Jeśli Zagłębie będzie chciało włączyć się do walki o puchary, Filip Starzyński powinien w tym odegrać kluczową rolę.

Śląsk bez postępów

Z kolei Śląsk Wrocław już w poprzednim sezonie miał powalczyć o grę w pucharach, aczkolwiek końcówka sezonu trochę popsuła plany zespołu. Mimo ciekawych transferów i dobrej formie w środku rundy jesiennej, podopieczni Vitezslava Lavicki popadli w przeciętność i to z każdej strony. Problemem jest jednak to, że drużyna ma problemy z wykańczaniem akcji, rozgrywa często dwie nierówne połowy i brak jej czasami pomysłu na wyprowadzanie akcji. W tej chwili trudno dostrzec punkty, które mogłyby zespołowi pomóc. Nowy trener? Trudno powiedzieć, gdyż wydaje się, że czeski szkoleniowiec i tak wyciąga sporo z zespołu, czego dowodem są wyniki Śląska z jego kadencji. Wrocławianie po prostu w pewnym momencie się zatrzymali i z tego miejsca nie mogą ruszyć.

Lech wciąż ma nadzieję

Oczywiście zespołem z tego grona, który najbardziej aspiruje do występów w Europie jest jednak Lech Poznań. Ostatnio podopieczni Dariusza Żurawia mniej stawiają na styl, który podziwialiśmy pod koniec ubiegłego sezonu, a stawiają na większy pragmatyzm. Lechici kadrowo wciąż z całego grona wyglądają najlepiej. Tymoteusz Puchacz, Jakub Kamiński czy Pedro Tiba mieli kilka słabszych momentów, ale wciąż są jednymi z najciekawszych zawodników w lidze. Może dzięki trzem zwycięstwom zespół znów będzie na fali, którą utrzyma do końca rozgrywek, podobnie jak przed rokiem? O ile jesienią ich problemem była wąska kadra, wiosną – grając co tydzień, “Kolejorz” powinien notować kolejne zwycięstwa. O podium Lechici mogą już zapomnieć. Ale może puchary, mimo odpadnięcia z Pucharu Polski, wciąż są realistycznym scenariuszem?

Najbardziej nieskuteczny Górnik od lat

Jednym z największych rozczarowań w 2021 roku jest Górnik. Zespół, który jesienią potrafił zaskoczyć i wydawało się, że gdyby nie zmarnowane szanse, mógłby powalczyć o coś więcej niż czwarte miejsce, ostatnio się zablokował. Jedno zwycięstwo w pięciu meczach nie powinno zadowalać Marcina Brosza. Podobnie jak forma Jesusa Jimeneza, który zdobył tylko jednego gola w lidze w tym roku – tyle samo zresztą, co Alex Sobczyk i Piotr Krawczyk. Jesienią wydawało się, że zabrzanie powalczą o puchary, natomiast ostatnio w ich grze argumentów po prostu brak.

Świerczok pomoże w awansie do pucharów?

O puchary wciąż może powalczyć także trzeci w poprzednim sezonie Piast. Gliwiczanie katastrofalnie rozpoczęli sezon i przez jakiś czas byli nawet w strefie spadkowej. Ich przełamanie wydawało się jednak oczywiste – pojawiało się tylko pytanie, kiedy to nastąpi. W końcu jednak Piast się rozkręcił i chociaż jest dopiero dziewiąty w lidze, wciąż może aspirować do tego, żeby być wyżej. Oczywiście wiele tutaj zależy od zdrowia Jakuba Świerczoka, który niemal zawsze gdy gra, potrafi wpłynąć na losy meczu. Czy to zdobywając gola, czy zaliczając asystę, czy skutecznie uruchamiając obrońców rywali w ich polu karnym. Trzeba też pamiętać, że Piast jest jedynym zespołem z tej piątki, który wciąż walczy w Pucharze Polski.

Niedzielne starcia będą kluczowe?

W niedzielę Górnik Zabrze zmierzy się z Zagłębiem Lubin, natomiast Lech podejmie u siebie Piasta. Czy po tych starciach dowiemy się więcej? Na pewno jeśli wygrają “Miedziowi” i Lech, zespoły trochę odskoczą od peletonu goniącego puchary. Zwycięstwa Górnika i Piasta sprawią za to, że z jednej strony drużyn ze środka walczących o “czwórkę” będzie więcej, ale z drugiej strony – mogą zablokować szanse innych zespołów, które jeszcze realnie mogą zaatakować nawet podium, przy szczęśliwym splocie wydarzeń. Każdy z zespołów ma inną formę, inne mocne strony, ale także inne mankamenty. Kto wykorzysta swoje zalety najlepiej? Dużo zobaczymy już w tę niedzielę. Mimo wszystko, każda z drużyn podchodzi do walki o puchary z podobnej pozycji. Jedno jest pewne – jeśli któraś ekipa chce w przyszłym sezonie powalczyć w Europie, może być to dla niej ostatni dzwonek.

Fot. lechpoznan.pl/Przemysław Szyszka

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO