A już było dobrze – jak Milik rozwścieczył kibiców Olympique Marsylia
19.03.2021

„A już było dobrze” – krzyczał Jacek do Kuby Niteckiego w jednej z kultowych scen w serialu „Ślepnąc od świateł”, gdy sprawy w Warszawie przestały iść po jego myśli. Podobnie można napisać o Arkadiuszu Miliku i jego dotychczasowym związku z Olympique Marsylia.

Piłkarski najemnik

Wystarczył jeden wywiad, aby napastnik reprezentacji Polski nagrabił sobie u marsylskich fanów i stracił cały szacunek, na który ciężko pracował od stycznia. Poszło oczywiście o słowa ze słynnego już wywiadu dla „L`Equpie”, w którym wypowiedział się na temat swojej przyszłości. – Aktualnie jestem piłkarzem Marsylii i skupiam się tylko na tym. Oczywiście mam jednak swoje marzenia i chcę grać dla najlepszych klubów na świecie. Taki jest mój cel – rzucił nieopatrznie, uruchamiając lawinę krytyki.

To piłkarski najemnik, który jest na misji w Marsylii. Wykorzystamy go najlepiej jak się da i już nigdy więcej go nie zobaczymy. Czy też czekaliście na wywiad, aby dowiedzieć się, że nie jesteśmy wielkim klubem? Dla mnie to oczywiste, że tego lata odejdzie do Juventusu. To bolesna lektura, gdy jesteś kibicem Marsylii – napisał pod wywiadem jeden z fanów marsylczyków. Oliwy do ognia dolała jeszcze „La Gazetta dell Sport”, która na okładce umieściła Milika jako główny transfer cel „Bianconerich” obok Manuela Locatelliego z US Sassuolo i Robina Gosensa z Atalanty. Zdaniem dziennikarzy włoskiego dziennika, transfer Polaka miałby ułatwić fakt, że nowym prezydent klubu ze Stade Velodrome jest od niedawna Pablo Longoria, szef scoutingu 36-krotnych mistrzów Włoch w latach 2015-2018.

Chcieli skandować jego imię

A przecież jeszcze w weekend, nastawienie fanów „Les Phoceens” było zgoła odmienne. 56-krotny reprezentant Polski otworzył wynik meczu ze Stade Brest (3:1), zdobywając swoją trzecią bramkę w sezonie 2020/2021. Po tym meczu na jego twitterowe konto spadł prawdziwy deszcz pochwał.

Najbardziej do wyobraźni przemawiał chyba tweet użytkownika Bout’Entrain, który napisał: „Szkoda, że jeszcze nie wiesz, czym jest Velodrome ze swoimi zwolennikami! To szokujące i traumatyczne! Skandowalibyśmy twoje imię, żeby przyprawić cię o dreszcze”. Dziś Milik może chyba jedynie dziękować, że do końca rozgrywek Ligue 1, Stade Velodrome będzie świecić pustkami. Zakładamy bowiem, że kocia muzyka to najdelikatniejsza z rzeczy, które mogłoby go spotkać.

Chwalili go zresztą nie tylko fani. Również koledzy z zespołu byli pod wrażeniem jego umiejętności. – Gra z atakującym tej klasy zdecydowanie ułatwia życie – stwierdził jeszcze przed meczem z Brest, skrzydłowy Florian Thauvin. I nie ma się co dziwić, bo Milik od początku pobytu na Lazurowym Wybrzeżu pokazywał się jako zawodnik nader aktywny. Jak wyliczył portal Sofascore, jego średnia strzałów na mecz to 2,71. Przełożyło się to na cztery trafienia w siedmiu meczach 9-krotnych mistrzów Francji. Dość powiedzieć, że te cztery gole to połowa dorobku biało-niebieskich w spotkaniach, w których Milik był na boisku!

Braki w dyplomacji

Trudno też jednak posądzać polskiego napastnika o to, że w klubie z Marsylii zakochany był od małego. Ścian jego pokoju nie zdobiły raczej plakaty Didiera Drogby czy Francka Ribery’ego z okresu gry w Olympique. Główny powód przenosin, to możliwość regularnych występów, dzięki czemu Milik nie zaprzepaściłby szansy wyjazdu na EURO 2021. A że swoje cele i marzenia, polski napastnik mógł wyrazić bardziej dyplomatycznie, to już zupełnie inna historia.

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO