Lech Poznań miał wszystko, ale został z niczym. Pierwsze zwycięstwo Jagiellonii od siedmiu meczów

Lech Poznań miał w tym meczu wszystko, żeby wygrać – prowadzenie przez długi czas, dłuższe posiadanie piłki i przewagę jednego piłkarza przez niemal całą drugą połowę. Koniec końców, podopieczni Dariusza Żurawia przegrali ze zdeterminowaną i składnie grającą Jagiellonią 2:3

Lech wydawał się pewnym faworytem

Z pozycji faworyta do meczu bez wątpienia podchodzili podopieczni Dariusza Żurawia. “Kolejorz” miał w tym sezonie lepsze i gorsze momenty, aczkolwiek w ostatnich czterech meczach zdobył 10 goli. Po remisie z Piastem wydawało się jednak, że zespół będzie w stanie wywalczyć trzy punkty z rywalem, który ostatnio pogrążył się w kryzysie. Białostoczanie nie wygrali bowiem sześciu kolejnych spotkań, a w ostatnich trzech nie sięgnęli po ani jeden punkt. Tym samym posadą zapłacił Bogdan Zając, którego na ławce Jagi tymczasowo zastąpił Rafał Grzyb.

“Kolejorz” dał się zaskoczyć, ale wyszedł z opresji

Mecz rozpoczął się zdecydowanie lepiej dla drużyny gości. Piłkarze Jagiellonii wykorzystali brak koncentracji Lechitów pod własną bramką. W drugiej minucie Fedor Cernych przyjął w polu karnym piłkę od Tarasa Romanczuka i łatwo pokonał Mickey van der Harta. Za bramkę można obwinić praktycznie cały blok defensywny. Od Thomasa Rogne, który rozpoczął tę sytuację, podając piłkę do rywala do Jakuba Kamińskiego znajdującego się wówczas najbliżej przy strzelcu gola. Tym samym Cernych zdobył pierwszą bramkę od czasu powrotu do Białegostoku.

“Kolejorz” jednak szybko wyrównał. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Michała Skórasia, który znalazł się w dobrym miejscu w polu karnym i pokonał Xaviera Dziekońskiego pięknym strzałem. Można więc powiedzieć, że sobotnie spotkanie było “meczem pierwszych bramek”. Dla 21-latka był to bowiem pierwszy gol w ligowym meczu w barwach Lecha.

Stały fragment pomógł Lechitom także w 40. minucie. Po rzucie wolnym swoją szansę wykorzystał Mikael Ishak i mogło się wydawać, że “Kolejorz” jest bliski zdobycia trzech punktów w tym pojedynku. Szczególnie dlatego, że przewaga zespołu w posiadaniu piłki po pierwszej połowie była dość spora 63 do 37 procent na korzyść poznańskiej drużyny.

Przewaga jednego piłkarza nie pomogła Lechitom w drugiej połowie

Teoretycznie podopiecznym Dariusza Żurawia mógł pomóc fakt, iż w drugiej połowie grali z przewagą jednego zawodnika. W 52. minucie drugą żółtą kartkę opuścił Błażej Augustyn, co miało przesądzić o ostatecznym triumfie gospodarzy. Jak się okazało – było zupełnie inaczej. Drużyna tymczasowo prowadzona przez Rafała Grzyba chciała grać odważnie i faktycznie mogła sobie na to pozwolić. I koniec końców to zaprocentowało – w 72. minucie wyrównał Bojan Nastić, wykorzystując złe ustawienie defensywy.

Majstersztykiem okazała się jednak akcja, po której Jagiellonia ustaliła wynik spotkania. Rozpoczęła się od Jesusa Imaza na połowie Jagiellonii. Hiszpan podał piłkę do Tarasa Romanczuka, ten do Tomasa Prikryla, który poradził sobie z rywalami na skrzydle i podał do wbiegającego w pole karne Bartłomieja Wdowika, który szczęśliwie, ale bohatersko, skierował piłkę do bramki. Bez wątpienia cała sytuacja jest prawdziwą ozdobą kolejki.

Determinacja okazała się kluczowa

Lechici po tym meczu mogą narzekać przede wszystkim na siebie i swoją nieskuteczność. Kto wie, jak ułożyłoby się spotkanie, gdyby Jakub Kamiński w 68. minucie wykorzystał dogodną sytuację. Znowu w szeregach Lechitów doszło jednak do braku koncentracji i grający w dziesiątkę rywale potrafili stawić im czoła. Jagiellonia wygrała przede wszystkim determinacją, ale sposób, w jaki rozegrała akcje bramkowe zasługuje na pochwały. Zespół pozwolił na prowadzenie gry rywalom, ale gdy była taka sposobność, swoje akcje wykorzystali koncertowo. Dzięki temu mogą się cieszyć z trzech punktów.

Po tym spotkaniu Lech Poznań spadł na dziewiąte miejsce w lidze i ma na koncie 29 punktów. Tymczasem Jagiellonia awansowała z 13. na 10. miejsce i traci do Lechitów zaledwie jedno oczko. W następnej kolejce drużyna ze stolicy Wielkopolski zagra na wyjeździe z Cracovią, natomiast białostoczanie podejmą u siebie Śląsk Wrocław.

Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 2:3

Skóraś 12’, Ishak 40’ – Cernych 2’, Nastić 72’, Wdowik 87’

Fot. screen Canal+Sport

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO