Show Pekharta i wstydliwa postawa obrońców Zagłębia. Pogrom w Lubinie

Legia Warszawa zrobiła kolejny krok w stronę mistrzostwa Polski. Podopieczni Czesława Michniewicza pokonali Zagłębie Lubin 4:0, wykorzystując błędy obrony zespołu rywali.

Lubin trudnym terenem dla Legionistów

Faworytem tego spotkania była Legia. Jak jednak historia pokazała, Lubin może być trudnym terenem dla zespołu “Wojskowych”. Dowodem na to jest choćby poprzednie starcie, gdy “Miedziowi” wygrali 2:1, dzięki bramkom Bartosza Białka i Damjana Bohara w drugiej połowie. Chociaż tej dwójki w Zagłębiu już nie ma, wciąż mogło się jednak wydawać, że Martin Sevela przygotuje zespół tak, aby chociaż częściowo zaskoczyć rywali.

Pogrom już na początku meczu

Ostatecznie to jednak Legia Warszawa zaskoczyła “Miedziowych”, i to z nawiązką. Trzeba jednak przyznać, że wiele w tym pomogli obrońcy drużyny z Lubina. Już w pierwszych minutach Paweł Gil podyktował rzut karny po faulu Djordje Crnomarkovicia na Tomasu Pekharcie. Chwilę później czeski napastnik doszedł do piłki i otworzył wynik, strzelając w sam środek bramki z jedenastu metrów.

To był jednak dopiero początek kanonady Pekharta. Przy drugiej bramce Czech przewrócił się w polu karnym, ale wówczas piłka do niego wróciła po podaniu Lorenco Simicia do Djordje Crnomarkovicia. Tomas Pekhart wstał i skierował piłkę do bramki, stojąc praktycznie tuż przed nią. Również przy trzecim golu czeski napastnik wykorzystał błąd w ustawieniu obrony. Tym samym na tablicy wyników widniało już w 19. minucie 3:0.

Martin Sevela zareagował jeszcze pod koniec pierwszej połowy. Trener zmienił Miroslava Stocha i Filipa Starzyńskiego, wprowadzając na boisko Adama Ratajczyka i Jewgienija Baszkirowa. Po przerwie gra zespołu “Miedziowych” momentami mogła wyglądać już trochę lepiej, czego dowodem jest większa liczba celnych podań aniżeli Legia. To jednak Legioniści zadali kolejny cios. W 63. minucie Tomas Pekhart otrzymał piłkę od… Lorenco Simicia, po czym czwarty raz pokonał Dominika Hładuna. Chociaż Legia miała jeszcze kilka okazji, to właśnie to trafienie ustaliło końcowy wynik meczu.

Pekhart zmiażdżył obrońców Zagłębia

Bohaterem tego spotkania był oczywiście Tomas Pekhart. Z jednej strony – cztery bramki mówią same za siebie. Trzeba jednak też podkreślić jego zaangażowanie i walkę o każdą piłkę w polu karnym. Nie był piłkarzem, który tylko czeka w obrębie szesnastki na okazję, co często mu zarzucano. Widział luki w defensywie rywali i po prostu na nie reagował, walcząc do końca, czego przykładem jest chociażby drugie trafienie.

Z kolei w gronie “antybohaterów” na pewno należy wyróżnić obu obrońców Zagłębia. Zarówno Djordje Crnomarković, jak i Lorenco Simić spisywali się – nie bójmy się tego powiedzieć – katastrofalnie. Wszystkie bramki Pekharta nie wynikały bowiem z samej postawy Czecha. Trzeba przyznać, że do każdego trafienia dołożyli swoje również dwaj stoperzy z Lubina. Chociaż w meczu z Jagiellonią ten duet spisał się przyzwoicie – był to wyjątek od reguły. Tym bardziej, że ustawienie obu w spotkaniu z Legią, co nie tylko dotyczy bramek, pozostawiało wiele do życzenia. Często do środka musieli schodzić Sasa Balić i Kacper Chodyna, ale w ostatecznym rozrachunku to nie wystarczyło.

Legia przed meczem na szczycie tabeli

Niedzielne zwycięstwo umocniło Legionistów na pozycji lidera. W tej chwili podopieczni Czesława Michniewicza mają na koncie 48 punktów, utrzymując siedmiopunktową przewagę nad drugą Pogonią. Tymczasem “Miedziowi” aktualnie zajmują dziewiąte miejsce, gromadząc 29 oczek. W następnej kolejce – już po reprezentacyjnej przerwie Zagłębie zmierzy się na wyjeździe z Lechią, natomiast Legia podejmie u siebie Pogoń.

Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 0:4

Pekhart 6’k. 13’ 19’ 63’

fot. screen z Canal+Sport

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO