Paweł Dawidowicz jednak będzie “mega piłkarzem”?

Paweł Dawidowicz jeszcze niedawno nie był brany pod uwagę przy wyborze składu reprezentacji Polski. Dzięki dobrym występom w barwach Hellasu Verona piłkarz jednak otrzymał jednak powołanie do kadry Paulo Sousy. Jak piłkarz ewoluował w ostatnich miesiącach i dlaczego można się spodziewać jego występu z Węgrami? O tym porozmawialiśmy z dziennikarzem “Calcio Merito”, Radosławem Laudańskim.

Łatka od Tomasza Hajty

On nie grał jeszcze w piłkę seniorską. Cała Polska chce na siłę zrobić z niego mega piłkarza. Mówię szczerze: niech najpierw pogra z dwa sezony w 2. Bundeslidze po 90 minut i będziemy go oceniać – tak skomentował postawę Pawła Dawidowicza Tomasz Hajto w trakcie transmisji meczu polskiej kadry ze Szwecją podczas Mistrzostw Europy U-21.

Chociaż wypowiedź eksperta Polsatu Sport pod adresem piłkarza wzbudziła kontrowersje, z krytyką pod adresem Pawła Dawidowicza trudno było się nie zgodzić. Piłkarz występujący wówczas w kadrze Marcina Dorny był bowiem jednym z najsłabszych ogniw całego zespołu. Jako defensywny pomocnik nie potrafił się odnaleźć na boisku i praktycznie od tamtej pory nie wrócił do gry w narodowych barwach.

Italia ukształtowała Dawidowicza

Można jednak powiedzieć, że po tamtych feralnych dla piłkarza mistrzostwach, w jego karierze piłkarskiej nastąpił przełom. Piłkarz trafił na wypożyczenie z Benfiki do występującego w Serie B Palermo, gdzie grał dość regularnie, a jego kolejnym przystankiem był Hellas, walczący wówczas o awans do włoskiej elity. Koniec końców, w Weronie na wypożyczeniu się nie skończyło, gdyż klub po sezonie wykupił go za 3,5 mln euro.

Losy Dawidowicza w Serie A na początku przypominało jednak koło fortuny. W debiucie w najwyższej lidze otrzymał czerwoną kartkę, potem wypadł ze składu, wrócił do niego, natomiast w rundzie wiosennej ubiegłego sezonu zmagał się z długotrwałą kontuzją. Z tego powodu piłkarz po prostu był w cieniu i trudno było się spodziewać, żeby niebawem otrzymał powołanie.

Pracowitość kluczem do pierwszego składu

W tym sezonie – a dokładniej 2 listopada 2020 roku – w karierze Pawła Dawidowicza nastąpił jednak zwrot akcji. Wszystko zaczęło się od wyjścia na drugą połowę spotkania z Benevento po zmianie Alana Emperura. Piłkarz długo walczył o swoją szansę, ale gdy ją już otrzymał – wykorzystał ją i pozostał w składzie Hellasu na dłużej.

Paweł Dawidowicz to piłkarz, który znał swoje miejsce w szeregu i był świadomy tego, że kolejne minuty i miejsce w składzie musi sobie wywalczyć. Poza tym jest pracowity i do obowiązków podchodzi bardzo profesjonalnie. Stosuje się do diety i nawet w wolnym czasie nie zdarza mu się pofolgować, a także nie zapomina wtedy o treningach – przyznaje w rozmowie dla “FutbolNews.pl” dziennikarz “Calcio Merito” Radosław Laudański.

Wpływ na częste występy 25-latka miały również odejścia z Hellasu w letnim oknie transferowym. Wówczas z zespołem pożegnało się dwóch podstawowych stoperów, dlatego Ivan Jurić musiał zastosować nowe warianty.

Trener Jurić w tym sezonie musiał ulepić defensywę Hellasu na nowo, po odejściu Rrahmaniego i Kumbulli do silniejszych zespołów. W ich miejsce do składu wskoczyli Paweł Dawidowicz i Matteo Lovato, którzy już pokazali, że potrafią wejść w buty tamtych zawodników – twierdzi redaktor “Calcio Merito”.

Nie boi się pojedynków z najlepszymi

Po meczu z Benevento Paweł Dawidowicz grał regularnie prawie do początku lutego. Nie przeszkodził mu nawet drobny uraz, po którym musiał zejść z boiska już w pierwszej połowie spotkania z Interem. Poza pojedynkiem z podopiecznymi Antonio Conte, piłkarz zagrał także przeciwko Milanowi, Napoli, Atalancie czy Romie. Szczególnie w starciach z dwoma pierwszymi rywalami gra 25-latka zasługiwała na pochwały.

Jego najlepsze mecze w tym sezonie to pojedynki przeciwko Milanowi i Napoli, w których praktycznie wyeliminował z gry ofensywnej Hakana Calhanoglu i Lorenzo Insigne, co nie jest łatwym zadaniem – mówi ekspert w dziedzinie włoskiego futbolu.

Oczywiście nie wszystkie występy Pawła Dawidowicza były wybitne. Włoskie dzienniki często nie przyznają mu najwyższych ocen. Z kolei portal “SofaScore” w tym sezonie nie ocenił go jednak niżej niż na “6.4”. To tylko podkreśla, że piłkarz dobrze wywiązuje się dobrze z taktycznych założeń i rzadko traci piłkę na własnej połowie.

Zaletą Dawidowicza na pewno jest solidność. Co prawda nie zawsze “La Gazzetta dello Sport” ocenia go na “siódemki”, ale trzeba zwrócić uwagę na to, że piłkarz Hellasu nie popełnia kardynalnych błędów. Dawidowicz nie gubił się w spotkaniach nawet z włoską czołówką – przyznaje Radosław Laudański.

Jedną z najwyższych ocen z zespole Paweł Dawidowicz otrzymał jednak w meczu przeciwko Sassuolo. Wówczas piłkarz zmienił słabo spisującego się kolegę z zespołu w drugiej połowie i zanotował stuprocentową skuteczność pod względem wygranych pojedynków. 25-latek skutecznie zabezpieczał tyły, aczkolwiek nie przełożyło się to ostatecznie wynik – Hellas przegrał z drużyną z regionu Emilia-Romania 2:3.

Dużo o Dawidowiczu powiedział niedawny mecz z Sassuolo. Wtedy od początku grał Koray Günter, którego jedna ze strat zakończyła się utratą bramki Hellasu. Po wejściu Dawidowicza defensywa zespołu wyglądała stabilniej – nie stracił gola, na co polski obrońca miał spory wpływ, zatrzymując kolejne zagrania w okolicach pola karnego drużyny z Werony – przypomina dziennikarz “Calcio Merito”.

Dlaczego ostatnio grał nieco rzadziej?

Trzeba jednak przyznać, że piłkarz który niedawno otrzymał powołanie od Paulo Sousy w ciągu ostatniego miesiąca nie grał w każdym meczu. Przyczyną były jednak drobne problemy zdrowotne – Ivan Jurić zastosował wtedy rotację, żeby pozwolić podopiecznemu na odpoczynek.

Paweł Dawidowicz ostatnio nie gra w każdym meczu, ale wynika to raczej z koniecznej rotacji niż z tego, by Ivan Jurić odsuwał go od składu. Przez jakiś czas 25-latek zmagał się też z drobnymi urazami, z czego wynikały jego niedawne absencje – dodaje ekspert w dziedzinie włoskiego futbolu.

Powinien pozostać w Weronie?

Jakie losy czekają jednokrotnego (jak na razie) reprezentanta Polski?

Oczekiwałbym tego, żeby Paweł Dawidowicz pozostał na razie w Hellasie i tam budował swoją markę. To klub, który jest budowany w bardzo racjonalny sposób. Poza tym Ivan Jurić to trener, który wymaga od piłkarzy pracowitości i dyscypliny taktycznej. Jeśli chodzi o przyszły transfer Dawidowicza – musimy być cierpliwi. Wierzę, że teraz po występie w kadrze Paulo Sousy nie będziemy już pamiętać tych pamiętnych słów Tomasza Hajty, tylko zobaczymy solidnego stopera, który potrafi dobrze wyprowadzać piłkę – podkreśla Radosław Laudański.

Przyszłość piłkarza zależy jednak w dużej mierze od dalszych losów trenera Hellasu. Ivan Jurić ze względu na styl taktyki oraz budowania zespołu, jest coraz częściej doceniany. Nic więc dziwnego, że coraz częściej media łączą go z silniejszymi klubami.

Zobaczymy też, jak się potoczą dalej losy trenera Juricia, który jest ostatnio łączony z Napoli. Jeśli miałoby dojść tutaj do zmiany trenera, byłoby to dla Pawła jakieś utrudnienie. Jego obecna współpraca ze szkoleniowcem dobrze rokuje na przyszłość – podsumowuje redaktor “Calcio Merito”.

***

Z medialnych doniesień wynika, że Paweł Dawidowicz może otrzymać szansę od Paulo Sousy z Węgrami. Takie wyróżnienie dla piłkarza jest jak najbardziej zasłużone, patrząc na jego ostatnie występy w Serie A. Kto wie, może 25-latek pozostanie w kadrze na stałe? Jeśli będzie się spisywać tak jak w tym sezonie w lidze, powinien zamknąć usta krytykom, którzy wciąż pamiętają jego występy sprzed czterech lat przeciwko Szwecji i Słowacji podczas młodzieżowego Euro.

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO