Oceny po meczu Polska-Andora. Dlaczego na atak trzeba ponarzekać?

Polska-Andora już za nami! Kto zasłużył na najwyższe oceny w zespole, a kto zagrał poniżej oczekiwań? Staraliśmy się dopasować noty do klasy rywala, aczkolwiek niektórym nie można odmówić dobrej postawy. Po prostu po większości powinniśmy jednak oczekiwać nieco lepszego występu 31 marca na Wembley

***

Wojciech Szczęsny 5/10 – bramkarz Juventusu nie miał zbyt wielu okazji, żeby cokolwiek pokazać w tym spotkaniu. Poza dwoma wyjściami, nie musiał ani razu interweniować. Zazwyczaj piłki od niego trafiały do kolegów z zespołu, ale głównie podawał krótko. Dlatego nota wyjściowa wydaje się adekwatna do jego postawy w meczu.

Maciej Rybus 6/10 – niezły mecz w wykonaniu piłkarza Lokomotiwu. Na jego plus na pewno trzeba zaliczyć asystę przy pierwszym trafieniu Roberta Lewandowskiego, ale nie była to jedyna z jego dobrych decyzji. Procent celnych podań mówi za siebie – 95% to niezła liczba. Chociaż trzeba przyznać, że rywale nieszczególnie na niego napierali.

Kamil Glik 5/10 – co tu dużo mówić – przyzwoity mecz w jego wykonaniu. Początek pierwszej połowy był dla niego jednak nie najlepszy – kilka razy źle się ustawiał, czego rywale nie byli w stanie wykorzystać. Był aktywny w polu karnym rywala, ale w żaden sposób nie zagroził Andorczykom.

Kamil Piątkowski 5/10 – piłkarz Rakowa zanotował aż 112 kontaktów z piłką. W pierwszej połowie dopuścił rywali do sytuacji w polu karnym, ale z każdą minutą grał coraz pewniej. Poza tym należy mu się kilka ciepłych słów za skuteczność długich piłek. Trochę nie ma się co dziwić, że komentatorzy dziwili się, dlaczego piłkarz tak rzadko podaje do przodu.

Bartosz Bereszyński 4/10 – przyzwoite spotkanie piłkarza Sampdorii. Bez zachwytów, ale również bez większych błędów. Stuprocentowa skuteczność wygranych pojedynków. Aż 91 kontaktów z piłką to dobry wynik, ale do sposobu przyjęcia piłki można mieć poważne zarzuty. Piłkarz nie wpłynął jednak szczególnie na losy meczu, a na prawej stronie bardziej w grę ofensywną angażował się Kamil Jóźwiak.

Piotr Zieliński 3,5/10 – tym razem Paulo Sousa zdecydował się osadził piłkarza Napoli w środku, a nie na pozycji “dziesiątki”. Jego statystyki są przyzwoite, ale… nic poza tym. Mimo wszystko sporo jego zagrań było złymi decyzjami. Podawał skutecznie, ale asekuracyjnie. Patrząc na klasę rywala, zbyt często też tracił piłkę. Mecz nieco poniżej oczekiwań, ale Paulo Sousa mógł sprawdzić, jak piłkarz spisuje się nieco głębiej.

Grzegorz Krychowiak 3/10 – dla piłkarza Lokomotiwu Moskwa był to słaby występ. O ile przeciwko Węgrom zapewniał stabilność w środku pola, tym razem popełniał za dużo błędów i strat, patrząc na to, z kim Polacy się zmierzyli w niedzielnym spotkaniu. Nie ujmując nic rywalowi, przeciwko Anglii Krycha powinien zagrać zdecydowanie pewniej.

Kamil Jóźwiak 7/10 – oprócz Roberta Lewandowskiego, najlepszy piłkarz reprezentacji Polski. Zaliczył asystę, a gdyby nie problemy w ataku w pierwszej połowie, mógłby ich zanotować więcej. Nie można mu odmówić zaangażowania – od początku do końca potrafił się angażować w grę z przodu. Trochę niepokoi liczba “strat” piłki w pojedynku z tym rywalem, aczkolwiek w dużej mierze wynikały one ze złego ustawienia kolegów.

Arkadiusz Milik 2/10 – można powiedzieć, że najmniej efektywny piłkarz reprezentacji Polski w tym spotkaniu. Celność podań przyzwoita – 88% i tylko cztery straty piłki. W trakcie spotkania nie dołożył jednak nic do ofensywy reprezentacji Polski – trudno go pochwalić za wkład w grę z przodu. Nawet momentami można było zapomnieć, że piłkarz Olympique Marsylia pojawił się na placu gry.

Robert Lewandowski 8/10 – kapitan reprezentacji Polski zaliczył w tym spotkaniu trochę strat. Koniec końców, robił jednak to czego powinno się od niego wymagać, a nawet więcej. Piłkarz Bayernu na boisku był bowiem… wszędzie. Zresztą to właśnie Lewy zdobył dwie bramki, co w ocenie jego pozycji jest najważniejsze. Przy obu trafieniach miał trochę szczęścia, ale nie każdy jest przecież w stanie je wykorzystać.

Krzysztof Piątek 3,5/10 – w całym meczu oddał sześć strzałów, był najbardziej aktywny pod bramką przeciwnika. Ostatecznie gola jednak nie zdobył, zaliczył kilka strat w drodze do bramki. Za ustawienie czasami zasługiwał na pochwały, ale to tyle. Jego postawa nie przełożyła się na wynik, chociaż nie był to najsłabszy występ w jego wykonaniu

Paweł Dawidowicz 5/10 – przyzwoite wejście w drugiej połowie. Ze statystycznego punktu widzenia aż 100 procent jego podań było celnymi. Krótko mówiąc, grał bez zarzutu, ale także bez szczególnego błysku. Ten mecz jest jednak dobrym prognostykiem na przyszłość

Kamil Grosicki 6/10 – w tym spotkaniu Kamil Grosicki udowodnił, dlaczego wciąż zasługuje na powołanie do kadry. Nie jest już piłkarzem, który może grać pełne 90 minut, aczkolwiek w drugiej części meczu potrafi z siebie dużo wykrzesać. Oczywiście Andora jest jednym z najsłabszych zespołów Europy, ale “Grosik” nie dawał powodu, żeby go ganić. Pochwały mu się należą za asystę, a także zaangażowanie w kilka akcji pod koniec meczu.

Przemysław Płacheta 4/10 – aktywności nie można mu odmówić, ale nie miało to odzwierciedlenia na wyniku i postawie zespołu w ofensywie. Dużo szumu, mało efektów.

Karol Świderski 6/10 – debiutant zaliczył kilka strat, choćby pod koniec spotkania w środku pola, która mogłaby się zemścić w starciu z silniejszym rywalem. Koniec końców, to jednak piłkarz PAOK-u Saloniki ustalił wynik spotkania, a przy golu należy go pochwalić za dobre ustawienie. Zasłużona szóstka.

Kacper Kozłowski – grał za krótko, by ocenić, ale zasłużył na pochwałę za otwarcie akcji, po której reprezentacja Polski zdobyła gola na 3:0.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO